niedziela, 8 lutego 2015

Chapter 8


~Federico~

Otwieram zaspane oczy i spowrotem szybko je zamykam. Promienie słońca nie za dobrze działają na moje oczy po przebudzeniu. Cholerna środa, naszczęście dziś do szkoły idziemy na jedynastą, niby to dopiero trzeci dzień, ale ja już mam dosyć i najchętniej wróciłbym... no właśnie, gdzie bym wrócił? W te wakacje matka wyjechała, nie zostawiła mi kluczy od domu i nie odbierała telefonu. Dwa dni musiałem spędzić na ulicy, a przez reszte czasu mieszkałem u Diego. Nie było to dla mnie jakoś bardzo przyjemne, nie żeby było mi tam źle, jego rodzice są cudownymi ludźmi, ale jego młodszy brat codziennie zadawał mi pytanie typu 'kiedy wyjedziesz?' , 'Czemu nie jesteś z rodziną' i ' Co ty u nas tak długo robisz?'. Było mi cholernie głupio, ale nie miałem wyjścia. Gdzie niby miałem iść?
- Dzień dobry Fede
Spoglądam na Ludmile leżącą w moich ramionach i uśmiecham się. Sex z nią był czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym. Przy żadnej dziewczynie nie czułem czegoś takiego.
-Dzień dobry Lu
Przychylam głowę w jej stronę i całuje ją w czoło. Ludmila nie pozostaje mi dłużna i całuje mnie w usta. Nasz pocałunek jest długi i namiętny. Obiecałem sobie, że powiem jej prawdę i mam zamiar to zrobić, przecież taka dziewczyna jak ona nie chodzi do łóżka z pierwszym lepszym typem.
- Ta noc, był cudowna Fede
- Tak, była niesamowita
- Powinniśmy robić to częściej
Uśmiecham się na samą myśl, że mógłbym powtórzyć z nią tą noc.
Dobra Pasquarelli, teraz albo nigdy, muszę powiedzieć jej co czuje
- Ludmi, ja muszę Ci coś powiedzieć..
-Poczekaj, najpierw ja. Noc z tobą była magiczna. I chciałabym zaproponować Ci coś genialnego, a mianowicie bycie przyjaciółmi od Sexu, to było wspaniałe, a najważniejsze, że obydwoje zrobiliśmy to bez jakiegokolwiek uczucia. Mam nadzieje, że przystaniesz na moją propozycję. Czysty sex, bez zobowiązań. Co ty na to?
Czuje się jakby ktoś wyrwał mi serce i podeptał je na moich oczach. Cholera jasna, a ja głupi chciałem powiedzieć jej co czuje.
- Uważam tak samo jak ty, chciałem zaproponować Ci to przed chwilą
Blondynka uśmiecha się do mnie i wtula jeszcze mocniej. Gdyby tylko wiedziała, że to wszystko jest kłamstwem.
- Czyli, że się zgadzasz?
Kiwam głową na tak, no bo co mam niby innego zrobić?
- W takim razie, proponuje Ci wspólną kąpiel przyjacielu
- A więc prowadź przyjaciółko.
Ludmila wstaje z łóżka i zamyka drzwi na klucz. Podchodzi do mnie i składa na moich ustach delikatny pocałunek, który ja postanawiam pogłębić.
- Muszę przyznać, że aktor z ciebie niezły. Gdybym Cię nie znała, pomyślałabym, że coś do mnie czujesz
Ludmila wybucha śmiechem, a ja czuje jak pod moimi powiekami zbierają się łzy. Nie mogę pozwolić, aby ona je widziała, więc szybkim krokiem zaciągam blondynkę w kierunku łazienki.

~Francesca~

Dzisiejszą noc spędziłam w domku Camili, rudowłosa nalega, abym wprowadziła się do nich i zostawiła dziewczyny. Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł, ale Torres robi na mnie naprawdę dobre wrażenie. Postanowiłam, że pójdę dziś na nabór do drużyny cheearliderek, Cami twierdzi, że pasowałabym tam idealnie. Fajnie, byłoby się dostać i siedzieć przy stoliku V.I.P, Ludmile i Violettcie opadły by szczęki.
Camila chciała abym poszła z nią do szkoły, ale postanowiłam, że pójdę sama. Muszę to wszystko przemyśleć.
- Francesca, czekaj
Odwracam się, a moim oczom ukazuje się Diego, czego on ode mnie chce?
- Czego chcesz?
- Milutka jak zawsze, idziesz do szkoły?
- Tak, a co?
- Mogę iść z tobą?
- A co Ludmila znalazła sobie kogoś innego do towarzystwa?
- Nie, po prostu chciałem iść z tobą
Jego słowa lekko mnie zdziwiły. Nagle przypomniał sobie o moim istnieniu?
- A więc chodźmy
Razem zmierzamy w kierunku szkoły, w sumie w głębi serca cieszy mnie mnie to, że idę akurat z nim.
- Czemu zakończyłaś przyjaźń z Ludmilą... i tą drugą?
- Ta druga to Violetta, mam dość tego, że niby jesteśmy przyjaciółkami, ale one nie wiedzą nawet co u mnie. Źle mi z tym, ale...
- Ludmile też jest źle... to znaczy im dwóm jest źle
Czy mi się wydaje, czy on rozmawia ze mną tylko o Ludmile?
- Posłuchaj , nie mam zamiaru im wybaczać
- Ale Ludmila naprawdę źle się z tym czuje i jest smutna z tego powodu i ta druga z resztą też.
- Przyszedłeś tu gadać mi o niej?
- No, bo jest moją przyjaciółką i się o nią martwie
- Przyjaciółką? Czy aby napewno tylko przyjaciółką Diego?
Hernandez zatrzymuje się i spuszcza głowę, dla mnie to wystarczająca odpowiedź
- Fran, błagam pogódź się z nią
- Nie i odejdź ode mnie. Nie mam ochoty z tobą rozmawiać Diego.
Zabolało. Nienawidzę ich.

~Violetta~

Od dziesięciu minut, próbuje dostać się do pokoju Ludmily i Federa, ale drzwi są zamknięte. Jedyne dźwięki jakie wydobywają się z pokoju to puszczona woda i głośne wzdychanie. W sumie nie chce wiedzieć co oni tam robią, ale chyba dobrze się bawią. Nagle woda zostaje zakręcona, słyszę słowa, huk drzwi, a po chwili zdyszana Ludmila otwiera mi drzwi w szlafroku.
-Dzień dobry Vilu, co chciałaś?
- Czemu tak długo nie otwierałaś?
- No bo... yyy...hmmm...spałam? Tak, spałam. Fede się myje, a ja nie słyszałam przez wode pukania no i wiesz.
- Nie, nie wiem właśnie. Waliłam od dziesięciu minut. Daj mi wejść Lu
- Nie możesz
Jej zachowanie jest strasznie podejrzane, no bo gdyby nie miała nic do ukrycia to chyba zachowywałaby się normalniej.
-Czemu niby nie mogę wejść?
- No bo... śmierdzi... potem, potem śmierdzi i nie możesz wejść
- Spokojnie, pot nie wypala oczu
- Ale Feduś ćwiczył i teraz śmierdzi bardzo
Czy ona nazwała go Fedusiem? O co tu kurwa chodzi?
- Fran nie wróciła na noc Lu
Ludmila otwiera drzwi szerzej i wpuszcz mnie do środka. Wszędzie porozrzucane są ciuchy, a pościel wymiętolona jest tak jakby oni... uprawiali sex.
- Trzeba jej poszukać
- Też tak sądze. Diego też wyszedł od rana, nie ma go w domu.
- Diego też? Cholera o co tu chodzi.
Nagle z łazienki wychodzi Federico, Ludmila patrzy na niego i posyła mu delikatny uśmiech, który on szybko odwzajemnia.
- Ja już wychodzę dziewczyny, do zobaczenia w szkole
Włoch opuszcza pokój, a Ludmila nadal uśmiecha się jak głupia.
- Lu czy między tobą, a nim coś jest?
Blondynka wybucha się z transu i przecząco kiwa głową.
-Ja i on, no proszę Cię, nigdy. Zakończmy ten temat, bo nie ma o czym gadać
Ja i tak wiem swoje, ale Ludmila ma racje, teraz najważniejsze jest znalezienie Fran, amory możemy zostawić na później.

~Diego~

Całe moje życie starałem się być kimś innym, kimś kim być nie chciałem. Ukrywałem swoje pasje, aby grać w Rugby i być popularnym, ale koniec z tym. Pewna osoba pokazała mi, że nie warto zakładać maski. Na samo wspomnienie o tej osobie uśmiecham się do siebie... Ludmila. Zmierzam z tacą w kierunku stolika V.I.P, lecz w pewnym momencie zatrzymuje się. Koniec z tym, koniec z zakładaniem głupiej maski. Patrzę na Federico, Leona, Marco, Maxiego, Camile i co dziwne Fran, którzy siedzą w najbardziej zauwarzalnym miejscu jadalni i zdaje sobie sprawę z tego, że ja już od dawna nie powinienem do nich należeć. Odwracam się i szukam stolika przy, którym siedzi Lu. Kiedy ją zauwarzam to od razu zmierzam ku niej i Violettcie, która siedzi z nią
- Cześć, mogę tu usiąść?
Obydwie patrzą na mnie jak na debila, czy to naprawdę jest takie dziwne?
- Tak, ale opinia innych nie będzie po tym pozytywna Diego
- Oj, tam trudno Lu, z resztą i tak mam to już w nosie
- Co masz na myśli?
Violetta patrzy na mnie zdziwionym wzrokiem
- Rezygnuje z Ruggby, chce zająć się nauką i majsterkowaniem
Ludmila pluje we mnie resztkami jedzenia
- Żartujesz?
- Nie, to nie jest dla mnie. Chce zacząć robić to co kocham.
Rozglądam się po stołówce i widzę zaskoczone spojrzenia wszystkich, jednak jedna para oczu nie daje mi spokoju. Wściekły wzrok Fede, aż kipi nienawiścią do mnie.

~Ludmila~

Dziwi mnie decyzja Diego, przecież od pierwszej klasy grał w Rugby i nagle chce to wszystko rzucić, dlatego, że pokłócił się z chłopakami. To nie powinno mieć miejsca. Diego powinien należeć do ich ekipy, mimo że bardzo go lubie, to jednak wolałabym, żeby był z nimi. Jedynym rozwiązaniem tej sytuacji jest pogodzenie ich. Pięć minut temu napisałam sms'a do Federico, aby przyszedł do schowka woźnego, mam nadzieje, że przyjdzie, bo musze dowiedzieć się o co im poszło.
Drzwi schowka nagle otwierają się,
Wchodzi przez nie mój kochanek? Chyba tak mogę go nazwać.
- Co chciałaś Lu?
- O co poszło tobie i Diego?
- Nie będę z tobą o nim rozmawiać Lu
- Czemu niby?
Federico przewraca oczami i podchodzi do mnie bliżej
- Lu, naprawdę nie mam ochoty o tym gadać, ale za to mam ochotę na coś innego
Jego ręcę lądują na mojej tali, uśmiecham się na myśl, że zaraz mnie pocałuje. Nasze usta są coraz bliżej siebie, w końcu złączają się. Niestety nasza chwila nie trwa zbyt długo, ponieważ do schowka wchodzi... Leon.
- Posłuchaj, nic nie widziałeś rozumiesz?
-Nie pisnę nawet słowa obiecuje, cieszy mnie fakt, że jesteście razem, a Fede przyznał się, że jest twoim poetom
- O czym ty mówisz Leon?
Patrzę na Federa, który posyła szatynowi mordercze spojrzenie.
- No bo widzisz... musimy iść. Na razie.
Obydwoje jak jacyś debile wybiegają ze schowka i zostawiają mnie samą. Cholera, o co mu chodziło z tym poetom?

~Leon~

- Jesteś zjebem Leon, rozumiesz? Jak ona się domyśli, to po tobie zasrańcu
Tak, Fede wyzywa mnie od jakiś dwudziestu minut, ponieważ powiedziałem za dużo, ale skoro ona jest jego dziewczyną, to chyba zrozumie prawda?
- Spokojnie, nie wiedziałem, że jej nie powiedziałeś, ale i tak gratuluje zawarcia nowego związku
- Nie jesteśmy razem
- Tak, stary wkręcaj mi więcej takich kitów, a potem dziw się, że jestem niedorozwojem
- Ja i Ludmila zawarliśmy pakt, jesteśmy przyjaciółmi od sexu, wczoraj w nocy zaszaleliśmy, z resztą dziś rano też było nieźle.
Jestem w szoku, Ludmila szara myszka, uprawia sex z moim najlepszym przyjacielem. What the fuck?
- Jestem w szoku, ale i tak gratuluje ci zaliczenia pierwszej bazy
- Dzięki stary, mam nadzieje, że zdobędę ją dzięki temu. Chciałem powiedzieć jej co czuje, ale ona wyskoczyła z tymi przyjaciółmi i speszyłem się
Właśnie coś do mnie dociera
- To dlatego wczoraj umyłeś się trzy razy?
Federico patrzy na mnie morderczym wzrokiem, a to znak dla mnie aby zmienić temat
- Napisałeś już ten wiersz?
Pasquarelli sięga do swojej torby sportowej, wyjmuje z niej białą kartkę i podaje mi ją
- Mam nadzieje, że się spodoba
Moje oczy studiują całkiem niezły tekst wiersza, mam nadzieje, że Violi się spodoba.
- Dziękuje stary, sam bym nie dał rady
- Nie masz za co, od tego właśnie jestem

~Francesca~

Pierwszy raz w tej szkole, znajduje się na dużej sali gimnastycznej. Właśnie Lara, kapitan drużyny cheearliderek wykonuje przed nami układ który mamy powtórzyć, wszystko idzie jej z gracją i wdziękiem.
- No dobra, teraz wy, która chce być pierwsza?
- Ja chce
Zglaszam się jako pierwsza, Camila twierdzi, że idealnie wyćwiczyłam układ więc czemu miałabym się bać
-No dobra, a więc zapraszam
Lara włącza muzykę, a ja zaczynam układ. Nie idzie mi zbyt dobrze, myle się i wszystko idzie mi koślawie. Mam ochotę płakać. Chłopcy, którzy trenują obok nas śmieją się ze mnie. Jest mi źle. Kończe tańczyć, a dziewczyny o mało nie wybuchają śmiechem.
- Francesca, to nie było zbyt dobre
- Ale Lara, dajmy jej szanse. Jestem pewna, że jak ją wytrenuje to będzie świetna
Camila staje po mojej stronie, ona naprawdę jest cudowną osobą
- No nie wiem Cam
-Lara zgódź się, a napewno nie pożałujesz
- No dobra, dostajesz szanse, za niedługo chłopaki grają mecz, więc pokażesz mi wtedy co potrafisz. A więc Francesco Resto od dziś jesteś jesteś jedną z nas
Jestem szczęśliwa jak nigdy, zwłaśnie zyskałam nowe przyjaciółki, które zawsze trzymają się razem.

~Ludmila~

- A więc, gdzie mam podpisać?
Kurier podaje mi kartkę i długopis, a następnie wskazuje miejsce gdzie zostawić mam podpis. Mój cichy wielbiciel od niedawna postanowił wysyłać mi prezenty w ten sposób. Pewnie nie chciało mu się wstawać tak wcześnie, aby przynieść mi kwiaty. Oddaje kurierowi podpisaną katkę, a on wręcza mi czerwone róże.
-Do widzenia
- Do widzenia
Zamykam drzwi i wyjmuję małą kateczkę, która ukryta jest między kwiatami

'Jeśli to nie na zawsze
Jeśli to tylko na tę noc
Och, to wciąż jesteśmy najwspanialsi
Ten seks płonie
Skonsumowany
z czymś co się wydarzy'

To dziwne, dlaczego on nawiązał akurat do sexu? Najpierw uprawiam sex z Fede, potem Leon nazywa go poetom, a na końcu dostaje wiersz na temat sexu. Kurwa, czy to on? Nie, to nie może być możliwe... on i ja jesteśmy tylko przyjaciółmi od sexu, powiedziałby mi gdyby coś do mnie czuł. Wchodzę do salonu i wstawiam kwiaty do kryształowego wazonu, a co jeżeli to naprawdę Fede?
- Ludmila idziesz z nami do kina?
Odwracam się i widzę Leona
- Z jakimi wami?
- Ze mną i Fede, co ty na to. I nie przejmuj się Fede powiedział mi, że ten buziak był czymś bez znaczenia
Czymś bez znaczenia? Moje serce, przeszył dziwny ból, którego wolałabym już nie odczuwać
- Jeżeli nie będę wam przeszkadzać, to byłoby miło
- No to zbieraj się, bo Fede zaraz zejdzie
-A na co idziemy?
- Wybierzemy coś w kinie
W mojej głowie nadal brzęczą słowa Leona 'był czymś bez znaczenia', czy, aby napewno był bez znaczenia?

~Diego~

Do:Ludmila<3
Jest 22:01, gdzie ty jesteś?
Zaczynam się martwić :*
6/09/2015 22:02

Od:Ludmila<3
Jestem w kinie z Leonem i Fede<3
Przepraszam, mogłam ci powiedzieć, ale wyleciało mi to z głowy :*
6/09/2015 22:03

Do:Ludmila<3
Spokojnie, baw się dobrze <3 :*!
6/09/2015 22:06

Mimo, że czuje dziwne uczucie zazdrości, to ciesze się, że Lu i Federico się do siebie zbliżają.
On jest naprawdę dobrym chłopakiem, z fatalną rodzinką, ale on sam sobie jej nie wybierał. Mam nadzieje, że zejdą się, ze sobą. Widze jak ona na niego patrzy, jak matwi się, gdy nie ma go w klasie po dzwonku. Mimo, że ona nigdy się do tego nie przyzna to wiem, że to on dałby jej szczęście. Zrobie wszystko, aby byli ze sobą, bo to jedyna rzecz jaką mogę zrobić, aby odzyskać mojego brata.

~Federico~

Zamykam drzwi naszego pokoju na klucz i przybliżam się do Ludmily.
Zahaczam zębami o jej brodę, gdy usta wędrują ku jej ustom. Głośno wciąga powietrze więc całuję ją odbierając oddech. Wślizguję się do środka językiem dominując. Chwytam ją za brodę, unieruchamiając głowę.
- Jesteś taka seksowna Lu
Rzucam ją na łóżko i zdejmuje z jej ciała sukienke. Przekręcam Lu na brzuch i nachylam się nad nią, moje usta całują jej kark.
- Pragnę cię Lu
W rękach ugniatam jej jędrnę pośladki
, a ustami zjeżdżam coraz niżej. Jej oddech staje się coraz szybszy, doprowadza mnie nim do szaleństwa.
- Ten seks płonie
Kurwa mać... Ludmila wstaje z łóżka i staje naprzeciwko mnie
- Czyli to jednak jesteś ty?
Zamieram. Dosłownie.

~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejoł <3
Kochani jaki chcecie prezent za
           20.000 wyświetleń
                        <3
Kocham was i mam nadzieje, że rozdział się podoba <3











sobota, 7 lutego 2015

Chapter 7


~Ludmila~

Lekcje dały mi dzisiaj w kość, było masakrycznie, cały czas myślałam o...Federico. To dziwne, bo wiem, że nie powinno się myśleć o kimś kogo się nienawidzi, ale jego oczy i uwodzicielski ton głosu, ciągle krążą mi po głowie. Masakra. Mam swojego księcia, z którym będę szczęśliwa o ile go znajdę, więc koniec z myśleniem o nim. Wchodzę do naszego domku, w oczy od razy wrzuca mi się Fran, krzątająca się po kuchni.
- Cześć Fran, możemy pogadać?
Włoszka patrzy na mnie przez chwile, w jej oczach widzę smutek, nie mam pojęcia co zrobiłam, ale musiało ją to zaboleć. Dziewczyna omija mnie i wychodzi na dwór, jak widać zasłużyłam sobie. Niestety, w tym domu jest jeszcze jedna osoba z którą od jakiegoś czasu nie rozmawiam i nie chodzi o Fedusia... Czy ja właśnie nazwałam go Fedusiem? Pomińmy ten fakt. Chodzi o Violette, ona też od jakiegoś czasu olewa mnie na każdym kroku. Czemu? Pojęcia kurwa nie mam.
Może chodzi o Diego? Violetta zakochana w Diego? Całkiem możliwe, pasowaliby do siebie.
W każdym razie muszę pogadać z Castillo, może przynajmniej ona mnie nie oleje. Wchodzę na piętro i pukam do pierwszych drzwi po lewej, nie czekam jednak na pozwolenie, aby wejść po prostu wbijam do jej pokoju
-Violetta, musimy pogadać
- Wiem, tęsknie za tobą
- Ja za tobą też
Obydwie wpadamy w śmiech i rzucamy się sobie w ramiona. Ja i Violetta zawsze byłyśmy jak siostry, obrażałyśmy się na siebie, a po chwili bez żadnych wyjaśniej bawiłyśmy się dalej
- Czemu byłaś na mnie zła?
-Lu, nie byłam zła, po prostu potrzebowałam chwili, Leon zrobił coś złego i powiedział o tym Federowi.
- A dowiem się co zrobił?
Violetta spuszcza wzrok i siada na łóżku, ja od razu zajmuje miejsce obok niej, widać że jest jej trudno to powiedzieć, ale musi to z siebie wkońcu wydusić
- Przespałam się z Leonem na obozie
- O w dupe...
- No w dupe, też było
- Vilu, nie musze znać szczegółów
- A wiesz co jest najgorsze?
Kiwam przecząco głową, przespanie się z Leonem, wcale nie było złe, w końcu było bez uczucia. Tak samo jak ja i Pasquarelli. U nas też odbędzie się to bez uczucia...czy aby napewno?
- Zakochałam się w nim, a on przeleciał moją koleżankę
O cholera, jej ostatnia wypowiedź totalnie zwala mnie z nóg, co za dupek
- Vilu, spokojnie... Może powinnaś z nim pogadać, skąd wiesz, że się z nią przespał?
- Leżałam na łóżku obok
Nie wiem czy bardziej chce mi się śmiać, czy płakać. I pierwsze i drugie będzie niestosowne
- Czyli, zjebał wszystko?
- Tak, a najgorsze jest to, że nie mogę przestać o nim myśleć.
- Wiem coś o tym
Violetta posyła mi pytające spojrzenie, mogłam tego nie mówić
- Ja, powiedziałam ci o co chodzi z Leonem, teraz ty gadaj... czyżby chodziło o Diego?
- Nie, myślałam, że tobie chodzi o Diego
- Nie, mi chodzi o Leona
- A ja mówie o Fede, ostatnio często o nim myśle... sama nie wiem dlaczego, po prostu...tak jakoś wychodzi... ale nie jestem zakochana, nie myśl o tym nawet Vilu
- Kochana to jak inaczej chcesz to wyjaśnić? Zakochujesz się Lu, posłuchaj wiem, że to chore, ale ostatnio trochę z num gadałam. To naprawdę miły chłopak. Wydaje mi się, że powinnaś dać mu szanse i poznać go, jest naprawdę inny niż ci się wydaje.
Może ona ma racje, może naprawdę powinnam dać mu szanse
- Przemyśle to kochana, a teraz chodź tu, muszę cię przytulić

~Diego~

Leon i Federico postanowili się pogodzić. To naprawdę super są przyjaciółmi, ale ja też jestem ich przyjacielem do cholery jasnej i naprawdę boli mnie fakt, że obrabiają mi dupe za plecami. Próbowałem pogadać z nimi na stołówce, jedyne co usłyszałem to słowo 'spierdalaj' milutko. Obecnie jesteśmy po lekcjach i mamy trening, co nie jest niczym dziwnym zwarzając na to, że za tydzień gramy mecz i nie możemy spisać nas na straty. Jesteśmy pierwsi w tabeli wyników i żaden z nas niechce, aby było inaczej.
- Diego, jesteś z nami?
- Ale w czym z wami?
Patrzę na stojących naprzeciwko mnie Maxiego i Marco.
- Rozgrzewka
No tak, do rozgrzewki potrzebna jest trójka, a moja ekipa znalazła sobie zastępce. Spoglądam na Broadweya, który gra razem z Verdasem i Pasquarellim, chłopak niby gra dobrze, ale nie koniecznie potrafi w pełni wykorzystywać wszystkie swoje możliwości.
- Dobra, chodźmy
Biorę piłkę do ręki i rzucam do Marco, niestety okazuje się, że piłka nie chce trafić w jego ręcę, a w głowę Pasquarelliego. Wczoraj Camila, dzisiaj On. Niedługo zaczną nazywać mnie stadionowym zabijaczem.
- Co ty kurwa wyrabiasz Hernandez?
- Fede to był przypadek, Marco miał ją złapać, ale jak widać nie udało mu się.
Czerwony z nerwów Pasquarelli kieruje się w moją stronę, nic dobrego z tego nie wyniknie
-Jakoś ci nie wierze, najpierw próbujesz odebrać mi szanse u niej, a teraz chcesz pozbyć się mnie i zająć moje miejsce w drużynie tak?
- Pojebało cię nigdy...
Nie zdąrzam dokończyć wypowiedzi, ponieważ na moim oku ląduje pięść Federico. Dostałem. Nie sądziłem, że kiedykolwiek mógłby mi to zrobić, przyjaciel... Włoch nachyla się do mnie i szepcze do ucha
- Nie zbliżaj się do niej Hernandez, to była tylko próbka moich możliwości.
Mam ochotę się rozpłakać. Nie dlatego, że dostałem w oko, tylko dlatego, że właśnie straciłem brata.

~Francesca~

Czuje się samotna. Nie rozmawiam z dziewczynami, tęsknie za ojczyzną, to wszystko po mału mnie wykańcza.
Dlaczego wszystko nie jest takie jak w dzieciństwie? Jedynym problemem, wtedy było tylko to, czy będę miała z kim budować babki z piasku. Pamiętam jak kiedyś Diego rozwalił mi jedną, a potem szybko ją naprawił, abym nie płakała, tak zaczęła się nasza przyjaźń. Mieliśmy po pięć lat. Byliśmy nierozłączni, kiedy jedno nie potrafiło czegoś zrobić drugie od razu mu pomagało. Niestety wszystko skończyło się kiedy mieliśmy po trzynaście lat, zdałam sobie sprawę z tego, że jestem w nim zakochana. Wiedziałam wtedy, że nic dla niego nie znacze, więc postanowiłam odejść. Z dnia na dzień zakończyłam całą przyjaźń, od tamtej pory nienawidzimy się i wolałabym, aby tak już zostało.
- Co, przyjaciółeczki cię zostawiły?
- Odwal się ode mnie Torres
- Spokojnie, nie przyszłam się bić
Rudowłosa podnosi ręcę do góry i uśmiecha się do mnie, odwzajemniam jej uśmiech, dziewczyna widząc to siada na ławce obok mnie
- Co chciałaś Camila?
- Pogadać widzę, że ciągle jesteś sama i stwierdziłam, że możesz potrzebować towarzystwa
Dziwi mnie jej zachowanie, ale może naprawdę ma dobre intencje
- Nie mam ochoty rozmawiać z dziewczynami, a twoje towarzystwo dobrze mi zrobi
- No widzisz, zastanawia mnie jak one mogły cię zostawić. Cheerleaderki nie zostawiają swoich w potrzebie, więc nie wiem jak to jest.
A po za tym wydaje mi się, że była byś niezłą tancerką, myślałaś kiedyś o tym?
- Ja? Nie, to raczej nie dla mnie
- Oj, mylisz się, może chcesz spróbować? Jutro mamy trening, wpadniesz?
- Zastanowie się
Propozycja Camili wcale nie była głupia, fajnie było by być dostrzegalną.
- No to przemyśl to sobie, a ja na poprawe humoru, zabieram cię na zakupy i nie waż mi się odmawiać
- No dobra, to napewno poprawi mi humor
Camila łapie mnie za rękę i zaciąga w kierunku sklepów. Czyżbym dobrze zrobiła ufając jej?

~Federico~

- Nie każdy dzień, był naszym dniem.
Nie każdy sen doczekał się spełnienia.
Nie każdy śmiech był śmiechu wart.
Wsród był duch, prowadził nas, los który zmieniał drogi. Co o tym sądzisz?
- Jak na początek nieźle, ale włóż w to więcej serca Fede
-Za chwile kopnę cię w dupe, staram się doceniłbyś to stary
- Spokojnie, tylko mnie nie uderz
- To nie jest śmieszne, dałem ponieść się nerwom, nie powinienem tego robić
- Pierdolisz głupoty, a tak po za tym to niepamiętam, żebyś dawał Ludmile kwiaty dzisiaj
- Zamówiłem kuriera, on donosi kwiaty, a ja mogę udawać, że nic o tym nie wiem
Uważam swój pomysł za wybitnie genialny, ona dostaje codziennie kwiaty z wierszykami, a ja bule za to dwa razy więcej hajsu... po prostu cudownie.
- A jaki cytat wysłałeś jej dzisiaj?
- Po toniach błądzi wiele dusz.
Topi smutki samotnie w głębi wód.
Jesteś jak mój stały ląd
Latarni morskiej światłem, co prowadzi mnie.
- Kurwa, dla niej jakoś potrafisz napisać coś sensownego
- Za chwile dostaniesz w ryj
- Tak jak Diego?
Verdas wybucha śmiechem, niestety mnie nie zabardzo śmieszy cała ta sytuacja
- Ogarnij się
- Dobra, dobra. Wydaje mi się, że powinieneś jej powiedzieć o tym co czujesz i, że to ty to piszesz, bo za niedługo zacznie myśleć, że to Diego
- Zgupiałeś do reszty, wiesz jak by zareagowała?
- Nie i ty też nie. Dopóki nie spróbujesz nie dowiesz się, a co jeżeli ona tylko udaje? Słyszałeś jej wypowiedź na Angielskim? Chciałaby wiedzieć kim jesteś i wydaje mi się, że zaakceptowałaby cię.
-Nie wydaje mi się
Z jednej strony Leon ma racje, ale z drugiej przyznanie się było by istnym szaleństwem. Dzisiaj Ludmila zaproponowała mi sex, jakoś nie wierze w to, że pójdzie ze mną do łóżka, ale to ona sama wyskoczyła z tym pomysłem, ja tylko chciałem pobudzić lekko jej wyobraźnie. Jeżeli dzisiaj między nami do niczego nie dojdzie to na razie nie będę się wychylał, jeżeli natomiast dzisiaj zrobimy coś co dla mnie było by spełnieniem marzeń to wyznam jej wszystko co do niej czuje.

~Violetta~

Razem z Lu wybrałyśmy się na spacer po mieście, jednak coś bardzo mocno przykuło naszą uwage, a mianowicie Francesca i Camila razem na zakupach. One razem? Albo świat zwariował, albo to ukryta kamera. Nie mogę pozwolić, aby moja przyjaciółka zadawała się z tą pieprzoną tapeciarą. Podchodzę do Włoszki i kładę rękę na jej ramieniu
- Fran, możemy pogadać?
- A mamy o czym?
- No chyba tak, w końcu jesteśmy przyjaciółkami
- Nie, nasza przyjaźń jest skończona Violu, nie chce was znać.
- I teraz masz zamiar zadawać się z tą głupią, rudą małpą?
- Ona przynajmniej mnie rozumie i stara się pomóc
- Czyli chcesz to zakończyć tak?
- Tak
Fran odwraca się do mnie plecami i odcodzi a, w moich oczach pojawiają się łzy. Kiedyś takie nierozłączne, a teraz?

~Leon~

Zaczynam się bać. Nie wiem o co chodzi, ale od kąt tylko wróciliśmy z Fede do domu, to on udał się do swojego pokoju i zaczął w nim sprzątać. Zmienił pościel, wypsikał ją swoimi perfumami, poodkurzał, wytarł kurze, a nawet zapalił świece zapachowe. To jednak nie wszystko, najdziwniejsze jest to, że w między czasie umył się... dwa razy.
- Dobra opowiadaj co się dzieje, bo ewidentnie ci odbiło.
- Nic się nie dzieje, po prostu wole jak jest czysto.
- Tak, a ja mam syreni ogon i na imię Arielka, opowiadaj
- Stary, nic się nie dzieje. Przysięgam
- I tak ci nie wierze Fede, za dobrze cię znam.
- Wiesz co pójdę umyć się jeszcze raz -Myłeś się piętnaście minut temu
- Jeszcze raz mi nie zaszkodzi
- Ale...
Niestety, nie za bardzo udaje mi się dokończyć zdanie, ponieważ Fede znika za drzwiami łazienki, lepiej będzie jak wyjdę i pójdę spać, jutro rano jest trening, a ja chce na niego wstać.

~Ludmila~

-Matko, Diego co ci się stało?
Patrzę na mojego przyjaciela z niedowierzeniem ma podbite oko, wygląda z nim jak kretyn.
- Maxi na treningu, źle podał mi piłkę i trafił mi nią w oko, nie przejmuj się, to nic
Od zawsze twierdziłam, że sport jest niebezpieczny, jeden błąd i kończysz jak Hernandez
- A co z tobą Lu, jesteś jakaś przygnęniona stało się coś?
- Tak, chodzi o Fran, zaczęła przyjaźnić się z Camilą i zerwała przyjaźń ze mną i Vilu, nie wiem czemu, ale boli mnie to.
- Jak to z Camilą?
Diego wydaje się być bardzo zaniepokojony, jednak stara się to ukrywać
- Nie wiem jakim cudem, ale tak postanowiła
- Nie martw się, napewno zrozumie, że popełnia błąd i wróci
Diego przysłuwa się do mnie i mocno przytula, potrzebowałam tego.
- Pamiętaj, że na mnie zawsze możesz liczyć, jesteś dla mnie jak młodsza siostra
- Dziękuje, ale spadam do siebie. Muszę się położyć
- No dobrze, to do jutra sister
-Do jutra
Daje buziaka w policzek mojemu przyjacielowi i udaje się na góre. Wchodzę do pokoju, a moim oczom ukazuje się śpiący już w łóżku Federico. W pokoju unosi się przyjemny zapach perfum Pasquarelliego. To ja proponuje mu wspólne spędzenie nocy, a on zasypia? No po prostu cudowny jest. I słodki kiedy śpi... STOP!!! Nie mogę myśleć o nim w ten sposób. On jest... obiektem mojego porządania. W końcu to przyznałam. Jest pociągający i kręci mnie. To wszystko. Widzę w nim tylko osobę, która mogłaby zaspokoić moją erotyczną podświadomość.
Gaszę światło w pokoju i dopiero teraz moją uwagę przykuwają zapalone świece. Postarał się. Zdejmuje ze swojego ciała czarną sukienkę i w samej bieliźnie kładę się obok Federico. Nie mogę go obudzić, bo napewno by mnie wyśmiał, więs postanawiam odwrócić się do niego plecami. Im mniej będę na niego patrzeć, tym lepiej będzie dla mnie.
Zamykam oczy i próbuje zasnąć, na szczęście ktoś jednak mi w tym przeszkadzam. Na mojej szyji czuje ciepły dotyk ust Pasquarelliego, jest mi przyjemnie.
- Jedno twoje słowo Lu, a przestaje
Mój rozum każe mi go odrzucić, ale moje serce i porządanie mówi zupełnie co innego
- Nie chce, żebyś przestawał
Po chwili jego ręcę lądują na mojej tali, Federico odwraca mnie na plecy i pochyla się nade mną. Czuje jego dotyk na każdym fragmencie mojego ciała. Mam ochotę krzyczeć z rozkoszy. Odrywam głowę od poduszki i zaczynam całować kąciki jego ust, po chwili nasze usta złączają się ze sobą, a języki idealnie współgrają. Noc z nim, jest najlepszą nocą w moim życiu.

~~~~~~~~~~
Hejoł <3
Witam was, w tym smutnym, ale jednocześnie radosnym dniu. Wczoraj wyemitowano ostatni odcinek naszego fioletowego serialu, szczerze przyznam, że mam ochotę płakać, ponieważ już nigdy o godzinie 22, nie odpale w internecie kolejnego odcinka Violetty. Wszystko zakończyło się szczęśliwie. Każdy miał kogoś z kim, był szczęśliwy. Nawet Andreas spotkał miłość swojego życia. Mam ochotę płakać, ale i śmiać się, ponieważ sezon skończył się w cudowny sposób <3
Pocałunki, pary, przyjaźnie to były cudowne trzy ostatnie odcinki <3
Jedynie drażni mnie fakt, że nie wiem co stało się z Priscillą, w każdym razie wyparowała chyba XD
Leonetta <3
Diecesca <3
I moja ulubiona Fedemila *.* <3 :* !
Mimo to, nadal zostaje oglądanie Violetty od początku, zauwarzyliście jak wszystko zmieniło się od pierwszego sezonu?
Nie wiem jak u was, ale u mnie ten serial ma szczególne miejsce i wiem, że kiedy będę miała zły dzień, będę mogła do niego wrócić ^^
Pozdrawiam Ola<3





piątek, 6 lutego 2015

Chapter 6


~Federico~

- Federico, czy to ty przysyłasz mi te kwiaty?
Jej pytanie szokuje mnie, nie wiem co zrobić... przecież ona mi nie uwierzy.
- Ludmila, ja...
- Federico, powiedz mi prawdę, błagam
W jej oczach widzę iskrę nadziei, muszę się przyznać, muszę powiedzieć jej prawdę
- Tak, to ja...wiem liczyłaś na księcia z bajki, a okazuje się, że to ja... nic nie warty kundel. Zasługujesz na coś więcej...
- Zasługuje na Ciebie Federico
Jej słowa próbują dotrzeć do mnie, ale nie udaje im się, przecież ona mnie nienawidzi. Ludmila przysłuwa się i siada na mnie okrakiem, nasze usta dzielą tylko milimetry
- Kocham Cię i obiecuje zaopiekować się tobą
Po chwili nasze usta złączają się, wspaniale...jednak coś jest nie tak... ktoś mnie woła. O co tu chodzi?
-Federico, Federico obudź się, Federico spóźnisz się do szkoły
Otwieram oczy, a do mojej głowy dociera smutna wiadomość, o tym, że tylko śniłem. Nie powiedziałem jej prawdy, nie wybaczyła mi, nie było pocałunku... kurwa.
- Stary, ty naprawdę musisz wstawać, masz trzydzieści minut. Ludmila chyba, wyłączyła ci budzik
Zrywam się z łóżka jak nienormalny i omijam Leona. Nie zastanawia mnie, czemu to on mnie obudził, nie zastanawia mnie czemu Ludmila wyłączyła mi budzik, teraz najważniejsze są moje włosy, których niestety kurwa nie zdąrze idealnie ułożyć.

~Ludmila~

Rozglądam się po klasie i nigdzie nie widzę Federa, ani Leona. Mam wyrzuty sumienia, może nie powinnam wyłączać tego budzika?
- Nie martw się, napewno przyjdzie na następną lekcje
Diego jak zwykle dodaje mi otuchy. Jest cudownym przyjacielem, dzisiaj nawet przyszedł ze mną do szkoły, co prawda musieliśmy rozdzielić się przed drzwiami, ale w pełni to rozumiem, to i tak był dla niego duży krok na przód.
- A co jak nie wstanie?
- Leona też nie ma, pewnie razem się zbierają, w razie czego dam ci jego numer i zadzwonisz, aby dowiedzieć się, co się z nim dzieje
- Czy ja wam, aby napewno w czymś nie przeszkadzam?
Pani Deaver patrzy na nas, najwidoczniej gadaliśmy trochę za głośno, co jej przeszkadzało.
Razem z Diego przepraszamy ją i otwieramy zeszyty, aby zapisć temat lekcji. Zerkam na tablice, a moim oczom ukazuje się coś na co odpowiedź bardzo chciałabym usłyszeć.
`Temat: Miłość- Czy warto szukać ideałów?'

~Leon~

-Czyli między nami jest w porządku?
- Tak, stało się, trudno.
Z Fede postanowiliśmy zapomnieć o całym zdarzeniu z Violettą, stało się, najwidoczniej jestem idiotą
- W każdym razie wczoraj myślałem nad tym wierszem i wydaje mi się, że jest on zbędny
Patrzę na niego jak na kretyna, czemu niby wiersz miałby być zbędny? To najlepszy pomysł na jaki wpadłem
- To co twoim zdaniem miałbym zrobić?
-Po pierwsze porozmawiać z nią szczerze i przeprosić, a po drugie zrobić to co potrafisz najlepiej, czyli kolacje, wydaje mi się, że byłaby zachwycona
- Nie to zły pomysł, powiedziałaby, że poszedłem na łatwizne, wole dać jej wiersz
Tak naprawdę, nie chodziło mi o to, że poszedłbym tym na łatwizne, chodzi bardziej o to, że nie potrafie z nią porozmawiać, przy niej trace trzeźwość umysłu i mówie pierwsze lepsze słowa jakie przychodzą mi na myśl
- Dobrze, jeżeli tak myślisz
- A tak, w ogóle to przepraszam za to, że usiadłem z Ludmilą na chemi, chciałem ci dopiec i tak jakoś...
- Spokojnie, nic się nie stało, nie jestem zły. Jedyna osoba jaka wkurza mnie w tej całej sytuacji to Diego, przytula się do niej, siedzi z nią, daje jej swoje koszulki do spania, nie podoba mi się to
- Dzisiaj poszli razem do szkoły...
Może nie powinienem mu tego mówić, bo to jeszcze bardziej go zdenerwuje, ale powinien wiedzieć o takich rzeczach. Diego łamie zasady męskiej solidarności, a to w naszym świecie jest niedopuszczalne.
- Mam to w dupie, niech sobie robią co chcą
Mimo, że Pasquarelli mówi to co mówi, to wiem, że ta ich cała relacja, sprawia mu ból, do którego nigdy się nie przyzna. Po kilku minutach, znajdujemy się przed drzwiami do sali lekcyjnej, ledwo udaje nam się wejść do klasy, a nasza nauczycielka Angielskiego już na nas wybucha.
- Prosze bardzo, kto postanowił zaszczycić nas swoją obecnością na mojej lekcji, jestem w szoku, takie gwiazdy jak wy u mnie na lekcji? Musze to sobie gdzieś zapisać
- Niech pani nie przesadza,w tym roku spóźniamy się dopiero pierwszy raz
- A mamy dopiero drugi dzień szkoły panie Verdas
- Bylibyśmy wcześniej, gdyby nie fakt, że budzik mi się popsuł
Federico posyła srogie spojrzenie Ludmile, na co ona przewraca oczami i wraca do rozmowy z Diego. Zdrajca.
- Siadajcie już i nie róbcie zamieszania
- Tak jest prosze pani
Razem z Fede siadami w jednej ławce, oczywiście na samy środku klasy, w końcu jesteśmy V.I.P musimy być widoczni
- Ludmilo, dokończ swoją wypowiedź, krórą przerwali nasi gwiazdorzy
Ferro wstaje z krzesła i posyła dyskretne spojrzenie na Pasquarelliego
- Moim zdanie na świecie nie ma ideałów, więc nie warto zaprzątać sobie nimi głowy. Od dzieciństwa oglądamy bajki o chudych, pięknych księżniczkach, które zakochują się w idealnych księciach i mają cudowne życie, te bajki wbijają nam do głowy, kretyńską formułe, na temat naszego życia, że wszystko ma swój Happy End, ale rzeczywistość jest inna. Nie zawsze wszystko co robimy ma swój szczęśliwy koniec. Nie każda dziewczyna wygląda jak chuda szkapa i nie każdy chłopak wygląda jak szyty na miare rycerz. Każdy człowiek powinien zdać sobie sprawe z tego, że jest idealny taki jaki jest. Nikt, nie powinien zakładać maski kogoś kim nie jest, dlatego, że boi się reakcji innych. Gdzieś w tej szkole jest chłopak, którego uważam za księcia, ale nie dlatego, że jest idealny, ale dlatego, że potrafi sprawić, abym się uśmiechnęła, chodziasz tak naprawdę nie wiem kim jest. Chciałabym, aby wyszedł z cienia i pokazał się, ale jak widać ma swoje powody do ukrywania. Szkoda.
- Słyszałeś? Wyjdź z cienia
Federico marszczy brwi i kieruje wzrok na mnie
- Leon, gdyby ona tylko wiedziała kim jestem, to zmieniłaby zdanie
Dalsza lekcja minęła w miarę dobrze, ale moje myśli wciąż zaprzątała wypowiedź blondynki ' Nikt, nie powinien zakładać maski kogoś kim nie jest, dlatego, że boi się reakcji innych'. Czy pokazanie jacy jesteśmy naprawdę rozwiązało by wszystkie nasze problemy?

~Ludmila~

Cholera jasna, Biologia. Nie żebym jej nie lubiła, czy coś, ale pani Robinson, postanowiła posadzić nas wedle własnego uznania i tak się składa, że siedze z Federico. Ogólnie to wszyscy siedzimy nie tak jak powinniśmy. Leon i Violetta, Fran i Diego to nie za bardzo dobre połączenia. No cóż, nie mam ochoty kłócić się z żyletą. Tak, z żyletą najostrzejszą nauczycielką w naszej szkole. Jedno niepotrzebne słowo, a lądujesz u dyrektora. Biorę długopis do ręki i zapisuje temat. Ewolucja... nie którzy w tej klasie nie zdąrzyli jeszcze tego zrobić. Oczywiście, mam na myśli Federa. Niby wygląda jak Homo sapiens, jest niesamowicie pociągający i ma niezłykłe oczy i usta, które same proszą się o pocałunek...
- Coś nie tak?
Z zamyślenia wyrywa mnie głos samego Pasquarelliego, to musiało dziwnie wyglądać, bo od kiku minut wlepiałam w niego gały jak nienormalna
- A co niby miałoby być nie tak?
- Od pięciu minut patrzysz mi się na usta, a ja odbieram to jak znak, żeby działać
Bezwarunkowo uśmiecham się do siebie
- To może zacznij działać, dużo mówisz, mało robisz Pasquarelli
Moja odpowiedź, najwyraźniej go zaskakuje, nie spodziewał się jej?
- To chodźmy do łazienki i sprawdźmy, czy aby napewno jest tak jak mówisz
Szczerze przyznam, że wizja moich wbijających się w jego umięśnione plecy paznokci wprawia mnie w pewien rodzaj ekstazy. Cholera co się ze mną dzieje.
- Przestań Federico, nie pociągasz mnie
- Wiem, że jest inaczej, a mówisz tak tylko dlatego, że niewytrzymałabyś ze mną za długo w łóżku. W sumie jestem prawie pewien, że zwykły pocałunek ze mną zagwarantowałby ci orgazm.
Jak on w ogóle śmie tak do mnie mówić?
- Nie dam ci się rozumiesz, nie kręcisz mnie
- Kłamiesz
- Nie, po prostu nie mam na Ciebie ochoty
-Po prostu boisz się, że Ci się spodoba
- Mi, nigdy!
- Tchórz
Nie daje rady, nie mogę pozwolić mu mówić do siebie w ten sposób
- Niech ci będzie Pasquarelli, przygotuj się, bo tej nocy będziesz krzyczeć moje imię psie
-Proponujesz mi sex?
- Najlepszy w twoim życiu
Wstaje z krzesła i wychodzę z klasy, mam w nosie to, że jest środek lekcji, muszę przygotować się na noc pełną wrażeń z nim... Cholera w co ja się wpieprzyłam....

~~~~~~~~~~~~~~

Heloł<3

Jak u was?
Mam nadzieje, że rozdział was w jakim sensie zaspokoił (o.O)  
Nie wiem jak was, ale mnie 79 odcinek pozytywnie zaskoczył

FEDEMILA *.*
RESCATA MI CORAZON *.*
BESO FEDEMILY *.*
GWIAZDA LUDMILY *.*
NIE SPODZIEWAŁAM SIĘ <3

Pozdrawiam Ola<3







środa, 4 lutego 2015

Chapter 5


~Ludmila~

Od piętnastu minut siedzę w pierwszej ławce przy oknie w sali matematycznej sama jak palec. Czemu sama? Ponieważ po naszej ostatniej kłótni, ani Violetta, ani Francesca nie miały ochoty ze mną usiąść. Co im zrobiłam? Nie mam zielonego pojęcia. Czuje się jakby ominął mnie jeden dzień z życia. Wszyscy się o coś kłócą, a ja nie wiem o co. Francesca postanowiła usiąść dziś z Leonem, a Violetta usiadła z tym zapchlonym kundlem Pasquarellim. O co tu kurwa chodzi?
- Mogę tu usiąść?
Odwracam się, a moim oczom ukazuje się uśmiechnięty Diego. Czyżby oni wszyscy postanowili rozdzielić się w jakieś idiotyczne pary?
- Tak, siadaj
Hernandez siada na krześle obok, a ze swojej torby sportowej wyjmuje dwa zeszyty i czarny długopis.
Mimo, że Diego wygląda jak typowy badboy to jest naprawdę świetnym i miłym facetem, czyli zupełnym przeciwieństwem Pasquarelliego, który myśli, że jeżeli jest kapitanem drużyny Rugby, to może robić wszystko tak, jak mu się podoba.
Jezu, ale ten pajac działa mi na nerwy.
- Nie rozmawiasz z dziewczynami?
- Nie odzywają się do mnie, sama nie wiem czemu, a ty nie pogodziłeś się jeszcze z chłopakami? O co wy się pokłóciliście, bo wczoraj nic nie zrozumiałam z tego waszego trajkotania.
- Nie mogę ci powiedzieć. Fede by mnie zabił jakbym ci powiedział.
- Wszyscy mogą wiedzieć tylko nie ja?
- Przepraszam, zapytaj go, może on odpowie ci na to pytanie
Diego odwraca głowę i wskazuje na Pasquarelliego, siedzącego na samym środku klasy. Co dziwne Włoch cały czas patrzy na mnie, kiedy nasze spojrzenia stykają się i patrzymy sobie w oczy przez moje ciało przechodzą przyjemne dreszcze. Cholera jasna co się ze mną dzieje.
- Panno Ferro, tablica znajduje się po drugiej stronie klasy, wiem że pan Pasquarelli jest ciekawszym okazem, ale to możesz załatwić po lekcjach.
Cała nasza klasa wybucha głośnym śmiechem, a ja płonę ze wstydu.
Nasza matematyczka pani Michel, jest z siebie najwyraźniej dumna, co stwierdzam po tym, że wstała z krzesła i zaczęła kłaniać się przed klasą jak przed publicznością na jakimś tanim spektaklu. Niestety ja nie czuje się zbyt komfortowo, co przykywa uwagę Diega
- Spokojnie, nie denerwuj się
- Wcale się nie denerwuje, po prostu jest mi głupio
- To niech nie będzie, nie przejmyj się tym
Diego kładzie mi rękę na kolanie i puszcza do mnie oczko, nie powiem, że mnie to nie uspokaja, bo od razu zrobiło mi się lżej na duszy, ale niestety to nie trwa zbyt długo.
- Panno Ferro, musi się panienka zastanowić, albo Hernandez, albo Pasquarelli, to nie Baseball, żeby zaliczać wszystkie bazy.
Mam ochotę zapaść się pod ziemie, niestety teraz nawet Diego nie daje rady mnie uspokoić, ponieważ sam śmieje się jak głupi. W klasie oprócz mnie jest jeszcze jedna osoba, która nie daje porwać się fali niekontrolowanego śmiechu... Federico

~Leon~

Jestem wściekły... pokłóciłem się z Diego i Federico, usiadłem z Fran, która gada jak najęta, przez co mi się obrywa, a na dodatek za chwile mam chemie. No po prostu cudownie. Eksperymenty nie są moją mocną stroną. Co prawda jak byłem mały to miałem zestaw małego chemika, ale to było co innego. W tej zabawce miałem instrukcje obsługi i nic nie wybuchało. Niestety tu było inaczej, w każdej chwili może nastąpić wypuch, który doszczętnie spaliłby moje włosy i brwi, a to byłoby okropne.
- Witam, państwa po wakacjach. Mam nadzieje, że cieszycie się, na lekcje ze mną
Pan Hyde, jest naprawde świetnym nauczycielem, ale wybrał sobie do nauczania kretyński przedmiot
- Dobiore was w pary i tak jak was usadze, tak macie siedzieć do końca roku zrozumiane?
Nikt nie odpowiada na to retoryczne pytanie, po prostu czekamy na to jak przydzieli nas Hyde.
- Dobrze, że nie mam problemu z licznością osób w tej klasie i moge usadzić was parami
Tak, do naszej klasy zalicza się zaledwie jedenaście osób, to dość mało nawet jak na szkołe z internatem, ale jakoś dajemy rade.
- A więc pan Pasquarelli usiądzie z panią Resto, pan Verdas z panią Ferro, pan Hernandez z panią Castillo, pani Navaro z panem Ponte, pani Lara Baroni z panem Traveli, a Andreas zostajesz sam na końcu.
Wszyscy usiedliśmy zgodnie z instrukcją nauczyciela. Siedzę z Ludmilą, Federico pewnie skręca się z zazdrości. W sumie nie jest mi go szkoda, gdyby wczoraj był fair w stosunku do mnie to napewno nie zgodziłbym się z nią siedzieć. Wiem, może to co myśle jest trochę wredne no, bo to mój przyjaciel, ale jak on zareagowałby gdybym ja powiedział Ludmile, że wiem kto jest jej księciem z bajki. Nie wiem, czy byłaby taka zachwycona, ale powiedzenie jej, tego nie byłoby takim złym pomysłem, napewno dodałbym nim oliwy do pieca...

~Ludmila~

Przerwa obiadowa, którą spędzam w samotności już prawie dobiega końca. W naszej szkole nie ma przerw co czterdzieści pięć minut, mamy jedną godzinną przerwe obiadową. Z jednej strony to super sprawa, ale lekcje jedna po drugiej nie jest czymś rewelacyjnym. Uwielbiam się uczyć, ale początkowe lekcje są dość nudne, bo oczywiście wszystko umiem. Wzrokiem błądze po dużej, zadbanej stołówce, która podzielona jest na tak zwane strefy. Po prawej stronie sali siedzą osoby takie jak ja czyli kujoni, lewą część zajmują tak zwani normalsi. Uczniowie, którzy nie robią dla tej szkoły nic specjalnego, natomiast środek zajmowany jest przez sportowców i te cholerne stadionowe tancereczki. Tak to strefa V.I.P, do której wstęp ma tylko niewielka garstka osób. Nagle czuje wibracje dobiegające z kieszeni moich spodni. Sięgam ręką i wyjmuję telefon, na którym widnieje jedna, nowa wiadomość

Od:Diego
Przepraszam, że zostawiłem cię samą, ale musiałem tu usiąść :(
3/09/2015 13:43

Kieruje wzrok na strefe V.I.P, a moim oczom ukazuje się Diego, posyłający mi przepraszające spojrzenie. Wiem, że nie mógł ze mną usiąść, nie na stołówce. W naszej klasie raczej nikt nie wygada nikomu o tym z kim siedzimy, ale tutaj widoczni są wszyscy, a jego popularność mogłaby spaść w znaczącym stopniu, gdyby pokazał się ze mną.

Do:Diego
Spokojnie nie mam ci tego za złe, widzę, że pogodziliście się z chłopakami
3/09/2015 13:45

Od:Diego
Nie, to jest stołówka, tu musimy udawać, że nic się nie stało
3/09/2015 13:46

Szkoda mi go, ogólnie ich wszystkich mi szkoda, muszą siedzieć z tym kretynem Pasquarellim. No nic nie ważne. Chowam telefon spowrotem do kieszeni i sięgam ręką po torbę, wyciągam z niej małą, białą karteczke i czytam napisany na niej tekst

// Nieustannie Cię pragnę
Widzę prawdę, teraz, kiedy przy mnie leżysz
Czy nie widzisz jak ból łamie mnie na pół
Zabiera mnie od Ciebie
Czuję jak serce przestaje mi bić, z każdą małą rzeczą jaką robisz P.F<3//

Coraz bardziej nie rozumiem mojego księcia, no bo te słowa 'kiedy leżysz przy mnie' , ' Zabiera mnie od Ciebie... to brzmi, tak... dziwnie znajomo.
Jak widać mój wielbiciel jest bliżej niż myśle, ale o co mu chodzi? Najwidoczniej ma chumorki, z resztą tak samo jak Fedric... STOP! Nie myśle o nim, nie mogę o nim myśleć... koniec myślenia o tym kundlu.

~Federico~

Ostatnia lekcja... Angielski, uwielbiam ten przedmiot, jest jednym z najbardziej potrzebnych języków na świecie, a poza tym gdyby nie te lekcje nigdy nie odkryłbym mojej pasji do poezji. Dokładnie pamiętam dzień, w którym pani Deaver zadała nam do domu napisanie krótkiego wierszyka na dzień matki, miała wybrać najlepszy i wstawić go do programu naszego przedstawienia. Pracowałem nad nim cały tydzień chciałem, aby mama była ze mnie dumna, chciałem pokazać jej tym jak bardzo ją kocham. Kiedy okazało się, że to moje dzieło ukaże się w przedstawieniu, byłem szczęśliwy, innym dzieciom powiewało to na halnym, ale nie mi, niestety moja mama wyjechała tego dnia ze swoim nowym partnerem na Majorkę, nie przyszła. Było mi smutno, chciałem rozpłakać się, ale wiedziałem, że muszę to ukrywać, ponieważ moje uczucia nikogo nie obchodzą. Mama oddała mnie do szkoły z internatem bo byłem jej problem, zaszła w ciąże w wieku szesnastu lat z przypadkowym facetem i nie chciała mnie, jedyną osobą, która dawała mi opieke była babcia, niestety zmarła, a wtedy mama postanowiła przysłać mnie tutaj. Moją jedyną drogą ucieczki była poezja, może to głupie, ale pamiętam jak kiedyś siedząc pod drzewem pisałem list do siebie od mamy. Nigdy nie zapomne zwrotów jakich w nim użyłem, były to słowa, które zawsze chciałem od niej usłyszeć... Jestem z Ciebie dumna... Kocham Cię synku... Tęsknie... Nigdy nie dane mi było usłyszeć tych słów, a starałem się, robiłem wszystko, niestety jej to nigdy nie wystarczało. Czasami wydaje mi się, że Ludmila ma racje, ponieważ dla wszystkich osób, które kocham jestem nikim.
- Fede, płaczesz?
Z zamyślenia wyrywa mnie głos Marco siedzącego obok, patrzę na niego jak na idiotę i zdaje sobie sprawę z tego, że wszyscy się na mnie patrzą. Przejeżdżam dłonią po policzku i wyczuwam mokrą powierzchnie mojej skóry
- Mam jakieś uczulenie na pyłki, od tego badziewia oczy mi łzawią
- Napewno jest w porządku?
- Tak, Leon jest git
To dziwne, Leon? Przecież on był na mnie zły i nie miał zamiaru się do mnie odzywać. Wycieram łzy rękawem kurtki, a spojrzeniem dziękuje przyjacielowi wzrokiem, on jedynie posyła mi lekki uśmiech i odwraca się w stronę tablicy
- A może zaprowadzić cię do pielęgniarki, poda ci jakieś leki
- Nie, jest dobrze przyjacielu
Tym razem to ja uśmiecham się do Diego, mimo naszej kłótni jesteśmy dla siebie jak rodzina, jedyna rodzina jaką mam.

~Francesca~

Ludmila w kurtce Hernandeza, Ludmila robi naleśniki z Hernandezem, Ludmila przytula się z Hernandezem, Ludmila śpi w koszulce Hernandeza, Ludmila siedzi w ławce z Hernandezem... O co tu chodzi? Czy ja o czymś niewiem. Jestem zła na Lu, to tak samo jak ja robiłabym te wszystkie rzeczy z Federico na jej oczach. Przecież on jest moim wrogiem, czemu ona to robi? A po następne Diego nie lubi takich dziewczyn, on zasze lubił brunetki, z którymi miał o czym rozmawiać, a jedyną osobą, z którą da się pogadać o wszystkim jestem ja. Ferro jest moją przyjaciółką i nie powinnam być o nią zazdrosna, ale tak się nie da. Jak tylko widzę ją z Diego, to serce podchodzi mi do gardła. Zauwżyłam, że ich znajomość również nie przypadła do gustu Pasquarelliemu, zazdrość wychodzi mu oczami, ale co możemy zrobić? Oni są naszymi przyjaciółmi, kocham Ludmile jak siostrę i wiem, że gdyby tylko wiedziała, że sprawia mi tym przykrość to przestałaby. Siedzę właśnie na trybunach szkolnego boiska. Chłopaki właśnie mają trening i muszę przyznać ich upadanie na trawę sprawia, że mam ochotę wybuchnąć śmiechem, ale to nie będzie normalne, patrząc na to, że siedze tu sama. Nagle moim oczom ukazuje się sylwetka Camili Torres, jest jedną z tych idiotycznych pomponiar, które nie dają żyć innym , straszliwie zakochana w Pasquarellim, który odrzuca jej zaloty na każdym kroku, ale ta zachłanna suka nie poddaje się, jest zawzięta i uparta jak osioł, w sumie nawet wygląda jak osioł, ale to mogę pominąć
- Resto, nie miałaś bardziej obciachowej kiecki? Pożyczyłaś ją od babci?
- Nie mam ochoty się kłócić, więc idź sobie.
Rudowłosa podchodzi do mnie bliżej, jak widać ona nie ma ochoty odpuszczać
- Posłuchaj Resto, takie coś jak ty nie będzie mnie olewać
- Zdziwisz się Torres
Camila nie wytrzymuje i dość mocno chwyta mnie za ramie, muszę przyznać boje się, jeszcze w życiu nie zostałam pobita, zamykam oczy i czekam na cios
- Aaaaa, to bolało
- Przepraszam Camila, nie zauwarzyłem Cię macie jakiś problem?
Nie czuje bólu, otwieram oczy i widzę trzymającą się za głowę Camile i stojącego obok Hernandeza z piłką
- Co się stało?
- Przez przypadek, trafiłem piłką w głowę Camili, mam nadzieje, że nic Ci nie jest
Rudowłosa trzyma się za głowę i odchodzi, a Hernandez rzuca mi krótkie ' nie ma za co'. Czy on właśnie ocalił mnie przed największym wrogiem?

~Diego~

Sam nie wiem, czemu rzuciłem w nią tą piłką. Po prostu stwierdziłem, że Fran może potrzebować pomocy i zareagowałem. Wszyscy wiedzą do czego zdolna jest Torres, więc napewno moja reakcja była prawidłowa. Wracając do Camili, to nie rzuciłem piłką jakoś mocno, więc chyba nic jej nie jest. W sumie gdyby się tak zastanowić to może w końcu wyjdzie jej głupota z tego pustego łba. Pamiętam jak rok temu wysłała Federowi swoje nagie zdjęcia, niezły był ubaw, kiedy pokazał je całej drużynie. Może to nie było w porządku z jego strony, ale co ta dziewczyna musi mieć w głowie? Jedno wielkie gówno? To by wszystko wyjaśniało.
- Hernndez rusz dupę
Nasz kochany trener, daje nam podwójny wycisk, za akcje z soboty.
Kłamanie i krycie chłopaków nie było dobrym pomysłem, ale są moimi przyjaciółmi i mimo kłótni, wiem, że zrobię dla nich wszystko.

~Violetta~

Nadal jestem zła na Leona, na cholere on powiedział o tym Pasqurelliemu, który szczerze mówiąc nie potrafi dochować tajemnicy. Nawet nie chciałam tego z niego wyciągać, a on i tak mi powiedział. Jeżeli on i Lu będą kiedyś razem, to ciężko będzie u nich z ukrywaniem przed dziećmi dni w których uprawiali sex. Już widzę odpowiedz Federa, do którego podchodzi syn i pyta co to jest sex, na co on odpowiada to coś co robiliśmy z mamusią, żeby cię począć. Tak wiem, Lu i Feder nie są razem, ale ja planuje na przód. Ogólnie Pasquarelli jest naprawdę spoko, ale jako kolega. Gdyby nie on to nigdy nie dowiedziałabym się, o tym że ktoś wie o tym co stało się na moich wakacjach. Wolałabym o tym nie wspominać, bo to etap w moim życiu, który wolałabym wymazać z pamięci. Zostałam upokorzona. Nie mam zamiaru wybaczać Leonowi, jest bezmyślnym baranem. Odpierdolił coś czego się nie spodziewałam. Mimo, że przeżyłam z nim cudowne wakacje i mam cudowne wspomnienia z tych dni przed tym co zrobił, to wszystko prysło jak bańka mydlana w tamtą noc. Brzydzi mnie jego towarzystwo i nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie mu wybaczyć.

~Federico~

Jak zwykle przeżywam nocną rutyne, czyli kąpiel, przelotne spojrzenia na Ludmile i położenie się na łóżku plecami do niej. Nie mogę zasnąć, próbuje, ale nie daje rady. Blondynka najwyraźniej ma ten sam problem.
- Federico, śpisz?
Jej anielski głosik dobiega do moich uszu jak najpiękniejsza melodia na świecie.
- Nie
Mimo, że jestem dla niej oschły to w środku ciesze się jak małe dziecko
- Czemu płakałeś?
Cholera, musiała zadać akurat to pytanie?
- Alergia
- Jesteś pewny?
- Tak
- Okej, jeżeli tak twierdzisz
- Po co pytasz?
- Ciekawość
Dobr, teraz albo nigdy
- Przepraszam Lu, z tymi kwiatami zachowałem się jak szczeniak. Chciałem zrobić Ci dowcip i to wszystko. Jeżeli cię to uraziło to naprawdę tego nie chciałem. Przepraszam
- Dobra, niech ci będzie wybaczam ci
Obydwoje jak na sygnał odwracamy się twarzami do siebie. Tak jakbyśmy byli synchronizowali... idealnie dla siebie... Przeznaczenie?
- A mógłbym cię przytulić?
Ludmila uśmiecha się do mnie uroczo
- Ten jeden raz ci pozwole
Rozchylam ramiona i przytulam blondynke, chwila zapomnienia, która jest dla mnie cudowna, wiem, że dla niej też znaczy to bardzo dużo
- Federico, czy to ty przysyłasz mi te kwiaty?
Jej pytanie szokuje mnie, nie wiem co zrobić... przecież ona mi nie uwierzy.


~~~~~~~~~~~~~~~
No hejoł <3
Mamy trochę Diecesci i Fedemily *.*
Leonetta już niedługo <3
A i jeszcze jedno spokojnie NIE ZROBIE DIEMILY !!!
Pozdrawiam Ola<3






wtorek, 3 lutego 2015

Chapter 4


~Federico~

Łagodne promienie słońca padają na kawałek białej kartki, którą za moment ozdobi moje pismo. Co o godzinie 6:09 robie w kwiaciarni?
To proste, kupuje jedne z najpiękniejszych róż, po to, żeby zaobaczyć uśmiech na twarzy Lu.
Zamykam oczy i wyobrażam sobie nasze wspólnie spędzone chwile przez te wszystkie lata. Od ciągnięcia ją za warkocz w pierwszej klasie, przez podstawianie nogi i oblewanie napojem w drugiej, aż do teraz, do kłótni, które łamią mi serce każdego dnia na nowo. Czemu zawsze jej dokłuczałem? Ponieważ chciałem, żeby się mną zainteresowała i zwróciła na mnie uwagę. Biorę do ręki złoty długopis, a na kartce kreśle słowa, które przychodzą mi do głowy

// Powiedz mi, czy to jest prawdziwe, musisz zmienić pocałunkiem moją prawdę. P.F<3//

Z jednej strony dziwi mnie fakt, że tak mądra dziewczyna nie potrafi dotrzeć do tego, kto przysyła jej kwiaty. Wystarczyłoby, że wstałaby wcześniej i stała przy drzwiach, ale jak widać czeka, aż postanowie ujawnić się sam. Cholera to dziwne, z jednej strony jestem zakochany w Ludmile i chce, żeby przekonała się co do mnie, a z drugiej nienawidzę jej i planuje rozkochać w sobie, a potem zostawić. Obecnie między nami jest dobrze, ale niewiem na jak długo. Lu jest jaka jest, jedno źle wypowiedziane słowo, albo nawet zły gest, a ona wybucha i zaczyna wyprowadzać mnie z równowagi.
Czasem wydaje mi się, że ja i ona to złe połączenie i powinienem odpuścić, powinienem dać jej żyć, ale zapomnieć o kimś wcale nie jest łatwo. A ja chciałbym po prostu, aby ona zobaczyła we mnie osobę, którą ja widzę w niej codziennie.

~Ludmila~

Jak zwykle po przebudzeniu udaje się do drzwi wejściowych, tym razem robie to jakoś inaczej. Nie ma we mnie takiego samego entuzjazmu jak wcześniej. W sumie sama nie wiem dlaczego. Niby ciesze się, że mam cichego wielbiciela, co jest bardzo miłe, a zdrugiej strony moje myśli zaprząta Federico. Wczoraj naprawdę się o niego matwiłam, było dość późno, a jego w domu nie było cały dzień, po tym jak na niego naskoczyłam. Gdyby coś mu się stało, to byłaby to po części moja winna, bo to przeze mnie wyszedł... chyba. Może on naprawdę nie jest taki jak myśle, może warto go poznać...polubić...sama nie wiem.
Otwieram drzwi wejściowe, a mój dobry humor kończy się właśnie w tym momencie. Moim oczom ukazuje się Pasquarelli trzymający moje kwiaty w rękach... co za dupek.
- Lu, ja ci to wytłumacze
- Nie musisz mi nic tłumaczyć kundlu, chciałeś wyrzucić moje kwiaty i zrobić mi na złość, a myślałam, że mogę cię polubić, zakichany szczeniak z ciebie wiesz?
- Ludmila, to nie tak
- To nie tak? W takim razie jak? Wytłumacz mi
Włoch patrzy na mnie zakłopotany i zastanawia się co powiedzieć, pewnie wymyśli jakieś kłamstwo ,w które i tak nie uwierze
- Masz racje, chciałem zrobić ci na złość... Przepraszam
- Wiesz co kundlu, wsadz sobie w dupe to swoje przepraszam, mam cię dosyć, jesteś moim cholernym problemem, nienawidzę cię
- Wiem
Federico spuszcza głowę do dołu, pewnie udaje, że jest mu przykro. Nie wzbudzi we mnie tym współczucia. Chciałam być miła, ale miarka się przebrała, od dziś on jest dla mnie nikim.

~Diego~

Mieszkanie tutaj jest coraz bardziej trudne. Mimo, że to dopiero trzeci dzień, to ja już mam ochotę wyjść stąd i nie wracać. Nie dość, że rano obudziły mnie wyzwiska Ludmily na Federico, to teraz muszę siedzieć na jednej kanapie z Resto, która od piętnastu minut gada o tym jak bardzo mnie nie lubi
- Jesteś dla mnie jak powietrze Diego, rozumiesz? Nie wiem, która z naszych mam wpadła na pomysł poznania nas ze sobą, ale to była najgorsza pomyłka w jej życiu. W sumie to pewnie twoja mama wpadła na taki pomysł, ponieważ tylko ona popełnia tak głupie błędy. W końcu pierwszym błędem byłeś ty, prawda?
- Zamknij się Resto
- Mówiłeś coś, bo chyba nie słyszałam. W sumie jak mogłam słyszeć, jesteś powietrzem, a powietrze nie mówi. Czasem zastanawiam się czy ty masz coś w tej swojej główce, bo nic na to nie wskazuje. Jesteś idiotą
-Idiotą? A wydawało mi się, że powierzem
- Hernandez, nie odzywaj się do mnie. Ja ignoruje ciebie, więc ty ignoruj mnie. Nie zwracaj na mnie nawet uwagi. Ja nie rozmawiam z tobą, więc ty nie mów nic do mnie. Twoje towarzystwo jest najgorszym towarzystwem na świecie, patrze na ciebie i zastanawiam się jakim cudem to akurat ten plemnik wygrał? Ciekawi mnie...
Kurwa mać, kurwa mać, kurwa mać, kurwa mać, kurwa mać, kurwa mać...
- ... Współczuje sobie, że muszę siedzieć z tobą na jednej kanapie, ale ignoruje cię i nie mam zamiaru się do ciebie odzywać, słyszysz mnie, czy jesteś głuchy? Ale mi nie odpowiadaj bo nie mam ochoty cię słuchać...
Nagle ze schodów schodzi moje zbawienie... Ludmila. Dzięki Bogu. Wstaje z kanapy i podbiegam do blondynki. Daje jej buziaka w polik na przywitanie i uśmiecham się szeroko
- Hej Lu, opowiadaj o co poszło z Pasquarellim? Nie powiem, że twoje krzyki mnie nie obudziły, bo zerwałem się z łóżka jak głupi, ale jeżeli miałaś dobry powód to jestem w stanie ci to wybaczyć
Puszczam do dziewczyny oczko, na co ona pogodnie się do mnie uśmiecha
- Wczoraj jak przylazł, albo bardziej przypęłzał z treningu, to pogadaliśmy i między nami zapowiadało się dobrze, a dzisiaj rano chciał wyrzucić kwiaty od mojego wielbiciela, rozumiesz to? On zawsze musi wszystko psuć.
Tak, gratulacje, mimo że lubie Lu, to mam ochotę przyjebać jej patelnią przez łeb, żeby dotarło do niej, że to Feder odpowiedzialny jest za te kwiaty
- A może to pomyłka? Może chciał je po prostu wnieść do domu?
- Nie, przyznał się do tego, że miał zamiar je wyrzucić.
- Oj tam, to pewnie miał być głupi dowcip i tyle, nie przejmuj się
- Mam go w nosie, a jak u ciebie? Zimno dzisiaj no nie?
Przez chwile patrzę na trzęsącą się z zimna dziewczyne, wiem, że po tym co zrobie Feder nie odezwie się do mnie przez bardzo długi czas, ale nie chce, aby było jej zimno. Zdejmuje z siebie czarną, skórzaną bejsbolówkę i zakładam dziewczynie na ramiona
- Masz, będzie ci cieplej
- Dziękuje, zdecydowanie jest mi lepiej
-Może jesteś głodna możemy zrobić śniadanie, co ty na to?
- Dobra, pod warunkiem, że masz jakiś dobry przepis na naleśniki, bo je uwielbiam
- Zobaczymy co da się zrobić
Delikatnie chwytam dziewczyne za rękę i kieruje się z nią w stronę kuchni. Jest jednak rzecz, która nie daje mi spokoju. A właściwie jest to smutny wzrok Fran, która szybko wbiega na góre do swojego pokoju.

~Leon~

-Leon, po raz dwudziesty zadaje ci to samo pytanie i licze na normalną odpowiedz, jak czujesz się przy Violettcie?
- Federco, odpowiadam ci po raz dwudziesty czuje się przy niej jakbym uprawiał sex z trzema dziewczynami na raz
- Nie, tak się nie da kurwa, radź sobie sam stary, ja próbowałem
Od ponad trzech godzin siedzimy z Fede w lesie i próbujemy napisać jakiś sensowny fragment wiersza, ale jak widać nie wychodzi nam to najlepiej.
- Federico, błagam cię, w tobie ostatnia nadzieja
Patrzę na niego błagalnie, nikt inny nie jest w stanie mi pomóc, więc musze go jakoś przekonać
- Stary, ale co ja mam w tym napisać? Jeżeli napisze, że czujesz się przy niej jakbyś posuwał trzy inne laski, to obrazi się jeszcze bardziej, patrząc na to w jakiej sytuacji postawiłeś ją wcześniej.
Może i Pasquarelli ma racje, może nie powinienem poruszać tabu sexu w tym wierszu
- Mam pomysł, napisz wiersz w którym opiszesz co czujesz do Ludmily, a ja dam go Violettcie
- Stary, to zły pomysł, ty inaczej to czujesz i ja inaczej to czuje, Violetta i Ludmila są inne i wątpie, aby to zadziałało, obydwoje mamy z nimi inne sytuacje. Viola nienawidzi cię, bo ma do tego prawo, a Ludmila nienawidzi mnie, bo tak jest dla niej łatwiej.
Robie smutną minę i maślane oczy, to zawsze działa, a Federico jest typem wrażliwca, który poddaje się po dziesięciu sekundach takich tortór
- No dobra, zrobie to, ale ugotujesz mi
Risotto z dynią, inaczej nie masz wiersza
- Okej, jutro dostaniesz swoje danie, ale wiersz musi być kozacki
- Stary, Ludmila jest oczarowana moimi wierszami, Violetta też będzie
- Mam nadzieje
Zajebiście, już czuje jak Violettcie miękną nogi pod wpływem dzieła Pasquarelliego.

~Violetta~

Czytałam książkie, kiedy nagle usłyszałam dźwięk alarmu pożarowego, szczerze bardzo mnie to zaniepokoiło
- Fran, co się dzieje?
- Nie mam pojęcia, ale przydałoby się zejść na dół i sprawdzić o co chodzi.
Razem z Fran szybko zbiegłyśmy po drewnianych schodach, aby odkryć co się stało, mocny zapach topionego plastiku, który wydobywał się z kuchni był wręcz paskudny.
- Co tu się dzieje?
- Gotowaliśmy
Muszę przyznać widok zakłopotanej Ludmily i Diega, z gaśnicą w ręku był wręcz komiczny
- Razem z Diego chcieliśmy zrobić naleśniki, ale nam nie wyszło i zaczęło się palić
- Dajcie spokój dziewczyny, to tylko niewinny pożar, strażak Hernandez wkracza do akcji
Niby wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że Diego nie potrafi posługiwać się gaśnicą, co widać na pierwszy rzut oka, jeden błąd i ...
- Diego nie żyjesz
... i Ludmila jest cała biała. Razem z Fran wybuchamy śmiechem.
- Lu, przepraszam. Nie wiedziałem, że to będzie tak
- Spokojnie, nic się nie stało, daj spokój, to tylko piana
-Nie weszło ci do buzi?
- Nie, jest git
Diego podchodzi do Ludmily i mocno ją do siebie przytula, zaskoczona patrzę na Fran, która najwidoczniej nie jest zadowolona z tego faktu.

~Federico~

Razem z Verdasem wchodzimy do domku, pierwsze pytanie jakie sobie zadaje: CO JEST KURWA? Czuć spalenizne, wszędzie jest biało, a Ludmila i Diego przytulają się do siebie. Ludmila i Diego... Diego... Diego... Taki z niego przyjaciel. Może nie mówiłem mu, że Ludmila mi się podoba, ale jest moim przyjacielem i powinien zauwarzyć taki fakt z mojego życia. Na mój widok te słodkie gołąbeczki odskakują od siebie jak oparzone.
- Co się tu dzieje?
- Gotowaliśmy, spaliło się i urzyliśmy gaśnicy
- Nie pytałem ciebie zdrajco
Diego od razu zrozumiał o co mi chodzi
- To nie było tak stary, przecież wiesz, że nigdy nie zrobił bym ci czegoś takiego
- Ale o co wam chodzi?
- Ludmila, nie wtrącaj się teraz,
Federico, przepraszam to dziwnie wyglądało, ale nic nie było.
- Taki z ciebie kurwa przyjaciel tak?
- Możemy wejść na góre i pogadać na osobności?
- Nie, my już nie mamy o czym gadać Diego
Omijam Hernandeza i udaje się na góre do swojego pokoju, jestem zły. Wściekły... Myślałem, że będę mógł na niego liczyć, ale jak widać nic z tego. Kurwa... zabolało. Mój przyjaciel, chce odebrać mi dziewczyne...
- Hej, może chcesz pogadać?
Odwracam się, a moim oczom ukazuje się Violetta, w tym domu, jeszcze nie miałem okazji z nią pogadać. Strasznie zmieniła się przez te wakacje z Leonem, zawsze była taka rozstrzepana i wkurzająca, a teraz widzę cichą, zranioną dziewczynę.
Gestem ręki wskazuje jej miejsce obok mnie, po chwili szatynka zajmuje wyznaczone miejsce
- Od tych trzech dni obserwuje cię i widzę, że coś jest nie tak, a to co stało się przed chwilą było tylko potwierdzeniem mojej tezy, więc albo chodziło o Ludmile, albo Hernandez spalił twoją ulubioną patelnię, ale w to drugie szczerze wątpie.
- Nic się nie stało, po prostu Diego zrobił coś czego robić nie powinien i to wszystko
- Rozumiem cię, na wakacjach też poznałam kogoś, na kim zaczęło mi bardzo zależeć, niestety ta osoba też bardzo mnie zraniła i do tej pory nie usłyszałam słowa 'Przepraszam', a wydaje mi się, że powinnam je usłyszeć
Boże, Verdas ty idioto. On jej nawet nie przeprosił... rozumiem na świecie jest pełno baranów, ale nie sądziłem, że Leon się do nich zalicza
- Ty i ja to dwie różne sytuacje, Diego nie przeleciał nikogo na łóżku obok mn...
Od razu żałuje tych słów, jeżeli ktoś myślał, że w tym domu było piekło, to powinien odwołać te myśli, bo prawdziwe piekło, zaczyna się właśnie teraz.

~Ludmila~

Kłótnia chłopaków, to nie jedyna rozrywka dzisiaj. Od ponad dwudziestu minut Violetta rzuca talerzami w Leona, Leon drze się na Fede, bo on wygadał coś Violettcie, Pasquarelli natomiast ma wyrzuty do Hernandeza, który kłóci się się z Leonem, dlatego, że Włoch dowiedział się o czymś pierwszy, a Francesca wydziera się na Viole, ponieważ ta nie powiedziała jej czegoś wcześniej, krótko mówiąc jeden wielki kogel mogel, w którym ja naszczęście nie biorę udziału. Oczywiście bardzo chciałabym się przyłączyć do ich kłótni, wypomniałabym akcje z rana Pasquarelliemu, oblanie mnie gaśnicą przez Diega i wpakowanie mnie do jednego pokoju z tym psem dziewczyną, ale nie mam zamiaru teraz zachowywać się jakbym była w zoo. Z resztą i tak nikt, by nic nie zrozumiał. Mam dość tych ich krzyków
- Ciszaaaaaa!!!
Oczy wszystkich domowników skierowane są w moją stronę, w końcu się zamknęli.
- Posłuchajcie, jest godzina 20:19, możecie przestać drzeć te głupie ryje, jutro mamy szkołę... ostatnia klasa. Idziemy na ósmą, a na dodatek chłopaki macie trening, było by cudownie, gdybyśmy zrobili kolacje, zjedli ją, umyli się i poszli spać, bo za nim to wszystko zrobimy to z godziny dwudziestej zrobi się pierwsza w nocy. Więc każdy bierze dupe w troki i idzie do swojego pokoju... Leon ty zostań w kuchni i zrób lassagne, moge na ciebie liczyć?
 Verdas kiwa głową na tak, wszyscy rozchodzą się do swoich pokoi, a w domu panuje idealna cisza, którą czasem zakłóca trzask garnków.
Ja to jednak jestem super.

~Federico~

Kolacje jak zwykle zjedliśmy w ciszy, niestety nie wszyscy. Violetta wolała zostać w pokoju, w sumie czuje się winny całej tej zaistniałej sytuacji, bo to ja powiedziałem za dużo słów. Verdas powiedział mi coś w sekrecie, a ja jak ostatni palant pozwoliłem wyjść temu na światło dzienne.
Drzwi łazienki otwierają się i wychodzi z nich Ludmila. Dziewczyna rzuca we mnie moją koszulką, w której spała poprzedniej nocy. No ta, ona też jest na mnie zła. Przyglądam się jej dokładniej. Jej ciało zdobi zgniło zielona koszulka, z czarnym nadrukiem orła. Wydaje mi się, że gdzieś już taką widziałem, ale nie dokładnie wiem gdzie. Chwila zastanowienia, wyostrzenie umysłu i już wiem, że ta kretyńska koszulka należy do Diego. Przekręcam się plecami do blondynki, nie mam ochoty nawet na nią patrzeć. Sądząc po jej postawie, jaką było wyłączenie światła i rzucenie jakiegoś głupiego teksu o wszach, jej też nie zależało na rozmowie.

~~~~~~~~~~~~

Hejka <3
Jestem zła, cztery odcinki do końca sezonu a tu nadal nie ma Fedemily :(
Nie wiem jak wy, ale ja stawiam na to, że będą przyjaciółmi. Taką nam kurwa niespodziankę zrobią -.-
Pozdrawiam Ola<3