środa, 14 stycznia 2015

Capitulo 27


~Ludmila~

Ciepła woda spływa z mojego nagiego ciała. Czuję się lekka, wolna. Może nie potrzebnie dzwoniłam po Tomasa, przecież ja i Fede nadal ze sobą jesteśmy i nie potrzebuje żadnego pocieszenia, ale teraz odwołanie spotkania byłoby niewłaściwe. Wiem sama do niego zadzwoniłam i sama chciałam, żeby przyszedł, ale byłam po prostu zła na mojego chłopaka i ... cholera co się dzieje. Do moich uszu dobiega głośny huk, jakby trzaśnięcie drzwiami, ale przecież jestem sama. To nie może być możliwe. Przez moje ciało przebiegają zimne dreszcze. Zakręcam kurek i wychodzę spod prysznica. Zakładam szlafrok i po cichu otwieram drzwi łazienki. Po całym mieszkaniu roznoszą się dźwięki czyjś kroków. Kurwa mać, ktoś jest w moim mieszkaniu. Boje się. Gdyby był tu Fede, to od razu wiedziałby co robić, a ja jestem bezbronna. Może i mój chłopak miał racje. Może nie nadaje się na mafiozę? Muszę coś zrobić, inaczej będzie po mnie. Szybko zakradam się do kuchni i otwieram szuflade ze sztućcami, słyszę kroki, które zmierzają w moją stronę. Cholera jasna, włamywacz jest coraz bliżej mnie, a ja nie mogę znaleźć żadnego sensownego narzędzia. W pewnym momencie czuje na ustach czyjąś ręke. Owa postać przysuwa mnie do siebie i mocno chwyta w tali. Nie mam siły się wyrwać, chwytam pierwszy lepszy widelec i wbijam przestępcy w ręke. Uścisk ustaje, a z ust napastnika wydobywa się pare przekleństw
- Cholera kochanie, nie tak ostro
Ten głos, ten zapach... Federico. Odwracam się napięcie i widzę trzymającego się za ręke Włocha.
Cholera, posądziłam własnego chłopaka o włamanie. Zaraz... chwila, chwila... co on tu robi?
- Federico, jak tu wszedłeś?
Na jego twarzy widnieje szeroki uśmiech, a w jego oczach widzę migoczące iskierki. Cieszy się jak głupi do sera. A nie powinien, jesteśmy pokłóceni ... chyba
- No wiesz, jako twój osobisty Romeo, wszedłem przez balkon, po aby pokazać ci jak bardzo mi na tobie zależy. Ludmilo...
Federico podchodzi do mnie i łapie za dłonie. Na moje policzki wkradają się szkarłatne rumieńce, jeju jak on bajecznie na mnie działa.
- Chciałem cię przeprosić, pozwoliłem sobie dzisiaj na za dużo. Wypowiedziane przeze mnie słowa, nie powinny nigdy wypłynąć z moich ust. Przepraszam księżniczko. Niechce cię stracić, a wydaje mi się, że właśnie teraz to sie dzieje.
Podnoszę wzrok na jego twarz i posyłam mu zdziwione spojrzenie. O czym on mówi?
- Federico, to była tylko niewinna sprzeczka czemu myślisz, że mnie tracisz?
- Tomas...
No tak, zapomniałam o nim, pewnie Hiszpan przyszedł do mnie, a mój kochany chłopak odesłał go z kwitkiem. To stąd to trzaśnięcie drzwiami.
- Kochanie, on jest tylko kolegą. Co prawda kiedyś byłam w nim zakochana ...
Wypowiedzenie tych słów było błędem, Fede mocno ścisnął moje dłonie, a z jego twarzy zniknął ten piękny uśmiech. Czy ja zawsze muszę palnąć coś głupiego?
- On, należy do przeszłości, dla mnie liczysz się tylko ty kotku i nikt inny
Kocham cię i chce być tylko z tobą. Zapomnijmy o tym całym zajściu w samochodzie i cieszmy się sobą, dobrze?
- Też cię kocham, z resztą już nie będziesz musisła prowadzić mojego auta
- A to niby czemu?
Chłopak przyciąga mnie za ręce i wpadam w jego ramiona. Zaplatam ręce na jego szyji, a on chwyta mnie swoimi w tali.
- Rozbiłem je i kupiłem nowe. A że mieli promocje w której przy zakupie jednego samochodu, drugi można kupić za dziewięćdziesiąt procent ceny to postanowiłem, że kupie ci twój własny pojazd.
- Żartujesz prawda?
- Nie, mam nadzieje że białe Porsche panarema, przypadnie ci do gustu skarbie
- Nie mogę tego przyjąć, to zdecydowanie za drogi prezent
- Jesteś moją dziewczyną, nie możesz przemieszczać się za pomocą MPK, a do mojego samochodu na pewno nie wejdziesz, no chyba, że to ja będę prowadził
Federico wkłada ręce do kieszeni i wyciąga z niej kluczyki do mojego nowego cuda. Może nie powinnam tego przyjmować, ale jak już kupił, to przecież nie zwróci prawda?
Posłusznie przejmuje kluczyki od Włocha i kładę je na komodzie.
- Dziękuje, to cudowny prezent, jestem pod wrażeniem
- Zaraz będziesz pod jeszcze większym. Wyciągaj walizki i zapakuj ciuchy na dwa dni. Zabieram cię do Paryża za dwie godziny musimy wystartować z pasa, bo tak umówiłem się z pilotem mojego prywatnego samolotu, jesteś pod wrażeniem?
Oczy wychodzą mi z orbit, a buzia sama się otwiera. Cholera jasna. To nie może dziać się naprawdę.

~ Federico~

Tak, wiem. Wkradanie się do mieszkania dziewczyny nie jest normalne. Ale jak mówiłem już tysiące razy, dla niej zrobie wszystko. Moim zdaniem nasze pogodzenie wyszło dość... łatwo. Myślałem, że będę musiał błagać ją o wybaczenie na kolanach, a nie musiałem się jednak za specjalnie starać. Boże, czy ona musi być taka wspaniała? Czy ona posiada jakie kolwiek wady?
` Pasażerów proszę o zapięcie pasów, z powodu lądowania. Dziękuje Pilot samolotu S.S Pasquarelli `
Lądujemy, więc niestety muszę obudzić moją księżniczke. A tak słodko spała. Delikatnie trącam jej ramię i czule całuje w usta. Po chwili moja księżniczka oddaje pocałunek i otwiera swoje cudne bursztynowe oczka.
- Kochanie, zapnij pasy. Za chwile lądujemy.
- Miałam cudowny sen, który niestety musiałeś przerwać
Moja dziewczyna robi smutną minkę, na co ja wybucham śmiechem.
- Nie wiem co cię tak bawi, ale to nie jest śmieszne.
- Jeju, jesteś taka urocza.
- Urocza? Teraz jestem zła i smutna.
- Droczysz się ze mną, a ja to uwielbiam.
Pochylam się nad Lu i złączam nasze usta w kolejnyn soczystym pocałunku. Obydwoje wyraźamy w nim naszą miłość do siebie. Jesteśmy namiętni i pełni pasji.
Kocham ją, jest moja. Moja i niczyja inna.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No witam :) !
Mam nadzieje, że rozdział wam się spodoba i wgl <3
Dzisiaj sama Fedemila *.*
Jutro postaram się wyskrobać coś o Leonettcie i Diecesce <3
A więc pozdrawiam i zapraszam jutro
Ola :* <3 !

wtorek, 13 stycznia 2015

Capitulo 26


~Tomas~

Stoje przed drzwiami dziewczyny za którą szaleje . Mam nadzieję, że wszystko wyjdzie tak jak zaplanowałem i, że nikt nie popsuje mi tego cudownego wieczoru. Ludmila potrzebuje pocieszenia i dostanie je ode mnie. Musi mi zaufać i zakochać się we mnie do granic własnych możliwości. Jestem z siebie dumny, wszystko idzie po mojej myśli. Przy niej jestem gentelmenem, a gdy jej nie ma moja ciemna strona wychodzi na jaw. Kluby, dupy i balety, nawet jeżeli zdobęde Lu nie zrezygnuje z zaliczania panienek. Poprawiam jeansową kurtkę na ramionach i patrzę na bukiet czerwonych róż w mojej dłoni. Ona zawsze lubiła te kwiaty. Szeroko się uśmiecham i palcami przejeżdżam po ścianie, w celu znalezienia dzwonka, gdy wyczuwam wypukłość od razu naciskam na guziczek, a po chwili słyszę charakterystyczny dźwięk. Dębowe drzwi uchylają się, mój uśmiech znika z mojej twarzy, moim oczom ukazuje się umięśniony dobrze ubrany Włoch.
- Cześć, jest Lu? Byliśmy umówieni
Federico przeszywa mnie wzrokiem. Przyznam, że wywołało to u mnie lekki niepokój
- Moja dziewczyna szykuje się na randke ze swoim jedynym chłopakiem czyli ze mną. Wasze spotkanie jest nieaktualne
Podkreśla każde słowo. Wyczuł mnie, jestem pewny, że wie o moich zamiarach, pewnie teraz będzie trzymał ją z dala ode mnie
- A czy wy niebyliście pokłóceni?
-Byliśmy, ale już nie jesteśmy. Niechce być niemiły, ale idź już, przeszkadzasz nam
Czyżby pan Pasquarelli był zazdrosny?
- Dobrze, ale przekaż Luci, że byłem
- Nie licz na to, pamiętaj, że ona ma już chłopaka z którym jest szczęśliwa
 Przeraża mnie, czyżby przez te wszystkie lata mojej nieobecności spędził na siłowni?
- Dobrze, zapamiętam, na razie, miłej.randki
Federico nie odpowiada mi, tylko zatrzaskuje drzwi z hukiem przed moim nosem. Czyżby zanosiło się na na walki o serce Ludmily między nami?


~Diego~

Płaczący Leon i titanic, nie tak wyobrażałem sobie dzisiejszy wieczór. W każdym razie wcale nie jest tak źle jak się wydaje... jest o wiele gorzej. Jak można tak rozpaczać?
- Nie ratuj jej idioto, ona nie jest ciebie warta, żadna dziewczyna nie jest niczego warta, zepchnij ją z tych drzwi i wejdź na nie. Ratuj się idioto. Olej ją, ona i tak nie będzie ci wierna.
- Leon, nie przeżywaj tak, to tylko film
Na moje słowa Verdas, wybucha głośnym płaczem, a ja podaje kolejne pudełko chusteczek przyjacielowi ... przyjacielowi? Czy ja nazwałem go przyjacielem? Wariuje! Ja z nim dosłownie wariuje. To wszystko źle mi robi. Hernandez ogarnij się. Czy fakt, że przygarnąłem go do siebie i pocieszam, bo laska go zdradziła czyni z nas przyjaciół? Nie! Po prostu... dobra nie wiem jak to wyjaśnić, ale napewno się nie przyjaźnimy. Nie ma takiej opcji. Ja go tylko lubie... nie ja go nie lubie. Właśnie, ja go nie lubie. Dobra, nawet siebie nie potrafie o tym przekonać. Zerkam na zegarek, na którym widnieje godzina 21:11, może i jest wcześnie, ale jestem zmęczony tym całym dniem.
- Dobra Leon, zbieramy się spać co ty na to?
Szatyn kiwa głową na tak, kładzie się na sofie i przykrywa kocem
-Diego, a będziesz tu póki nie zasne,nie chce tu być sam, bo się rozkleje
Tak, jakby nie zrobił tego już dawno temu na filmie
- Tak, spoko stary poczekam, ale zaśnij szybko, bo też padam, a chce się jeszcze umyć.
Nie mam pojęcia, czemu postanowiłem z nim zostać. Czyżbym naprawdę uważał go za przyjaciela?


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejoł <3 !
Dziś krótko, a to dlatego, że jutrzejszy rozdział będzie dość dłuższy i zupełnie inny. Mam nadzieje, że nie będziecie się tego spodziewać <3
Widziałam 61 odcinek i jestem mile zaskoczona. W końcu była Fedemiła. Z resztą w dzisiejszym odcinku też będzie *.*

Pozdrawiam i całuje
Ola <3

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Capitulo 25

Capitulo 25

~Federico~

Jazda z Teo nie należy do cudownych doświadczeń, ale niestety jestem zmuszony do jego towarzystwa. Gdybym czasem myślał nad tym co mówię, to nie musiałbym teraz tu siedzieć, ale nie ja musiałem palnąć coś tak głupiego. Ludmila jest wspaniałą kobietą i zasługuje na wszystko co najlepsze. Było między nami tak dobrze, zaakceptowała to kim jestem, wybaczyła odejście i znów pozwoliła mi się sobą opiekować, a ja ? A ja spierdoliłem wszystko na wejściu. Nie powinienem tak reagować, ale za bardzo przyzwyczaiłem się do władzy. Nie przywykłem jeszcze do jej zachowania, ale wiem, że muszę ją jakoś udobruchać. Kolacja, kino a może zabiorę ją do Paryża? Szczyt wieży Eiffla, kolacja, zachód słońca i skrzypek, który będzie wygrywał nam romantyczną melodie. Randka idealna, ale czy ona się na nią zgodzi? - Stary, a może Ludmila ma jakąś siostrę bliźniaczkę co,bo dobra dupa z niej.
Odwracam głowę w stronę przyjaciela i posyłam mu groźne spojrzenie, Teo uśmiecha się triumfalnie do lusterka. Jeżeli chciał mnie wkurwić jeszcze bardziej, to udało mu się to. Nienawidzę jak ktoś mówi tak o moim skarbie.
- Po pierwsze Lu jest kobietą, a nie dupą rozumiesz? Po drugie nie ma siostry, a po trzecie odpierdol się od niej, albo odstrzele ci jaja okej?
- Spokojnie eleganciku. Ja tylko żartuje. Chciałem tylko powiedzieć, że ci zazdroszczę, ona jest piękną i wspaniałą kobietą, masz farta Pasquarelli, z resztą nie pierwszy raz.
Nie rozumiem go, co on ma na myśli mówiąc, że nie pierwszy raz mam farta?
- O co ci chodzi Teo?
- O nic, tak sobie myśle na głos
Reszta drogi minęła nam w milczeniu. Cały czas zastanawiałem się o co może mu chodzić?

~Francesca~

Lody, lody, lody. Tak właśnie wyglądało moje po południe z Violettą, rozumiem jest zrozpaczona, ale ile można? Diego zadzwonił do mnie godzine temu i co dziwne powiedział, że Leon zostaje u niego na noc. Myślałam, że oni się nienawidzą. Obydwoje nie należą do łatwych ludzi, więc jestem w szoku. Słyszałam od Hernandeza, że Verdas nie przyjął tego najlepiej. Podobno cierpi, ale gdyby poświęcał więcej czasu Violi, a mniej Ludmile i innym problemą, to do niczego takiego by nie doszło i wszyscy byliby szczęśliwi, ale nie panna mam blond włosy i pełno problemów, bo zostawił mnie chłopak, a to wywołało u mnie tak dużą traumę, że zaczęłam ćpać i mieć wszystko w dupie musi być najważniejsza. Boże jak ona mnie denerwuje. W pewnym momencie Violetta wybucha głośnym płaczem, a ja przytulam ją do siebie i zapewniam, że wszystko będzie dobrze, w końcu każdy zasługuje na happy end.

~Tomas~

Siedzę na łóżku z gitarą w ręku i wygrywam na niej rytm, który pamiętam jeszcze za czasów studia.
Ser mejor, jest cudowną piosenką. Z moich ust zaczynają wydobywać się słowa piosenki. Minęło tyle lat, a ja wszystko doskonale pamiętam. Do moich uszu dochodzi dziwny dzwięk, który nie ma nic wspólnego z instrumentem, na którym gram. W końcu dociera do mnie, że to mój telefon, wyciągam go z kieszeni spodni i patrze na wyświetlacz. To ona. Dzwoni do mnie. Moja miłość. Moja melodia i sens dzięki, któremu postanowiłem wrócić do Buenos Aire. Odbieram telefon i przykładam do ucha
- Witaj Ludmilo
- Cześć Tomas, nie przeszkadzam Ci?
-Nie, nie robie w sumie nic ważnego, a stało się coś?
- Nie, chodziasz... tak, pokłóciłam się z Fede i nie mam z kim pogadać, wpadniesz do mnie?
- Tak, za niedługo u ciebie będę, kupie coś dobrego, wypożyczę jakiś film i spędzimi jakoś ten wieczór, może być?
- Tak, w każdym razie czekam, do zobaczenia
Rozłącza się, może nie wszystkie moje szanse są stracone?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam was, po kilku dniach nie obeności. Przepraszam, ale miałam kare, która dobiegła już końca :)
Dzisiaj był 61 odcinek Violetty, nie mogę doczekać się, aż go obejrzę.
W każdym razie jutro rozdział będzie normalnie o 20 <3

A i jeszcze jedno, mój blog będzie posiadał 60 rozdziałów :)
Więc 1/3 mam już z głowy XD

A więc Dobranoc, pozdrawiam i do jutra

Ola <3 !





środa, 7 stycznia 2015

Capitulo 24



~Federico~ 

Wkurzyła mnie. Wkurzyła? Wkurwiła mnie. Krzyczała na mnie. Nienawidzę jak ludzie na mnie krzyczą. Jestem szefem mafii, zasłurzyłem sobie na szacunek. Nikt nie będzie mną pomiatał. Nawet ona. Nie pozwolę na to. Jeżeli ja coś mówię to tak ma być. Przyciskam pedał gazu trochę mocniej, wiem że nie powinienem jeździć, bo nadal nie odzyskałem prawka, wiem że niepowinienem przekraczać prędkości, ale muszę odreagować, a adrenalina jest jedynym co może mi teraz pomóc. Wyjeżdżam z autostrady i wjeżdżam na totalne bezludzie. Wciskam pedał gazu do końca, a licznik pokazuje 250 km/h . Jestem bogiem, a bynajmniej tak się czuje. Nie myśle o tym jak zła może być moja dziewczyna, nie myśle o konsekwencjach mojej jazdy. Myśle tylko o przyjemności jaką daje mi jazda. Kocham to. Kocham być niezależny. Uwielbiam gdy ciśnienie wciska mnie w fotel. Chwila nie uwagi, zwierze na drodzę, a auto rozbite. Cholera jasna, moje biedne autko. 

~Leon~ 

Spijam trzecie piwo, a Diego podstawia mi kolejne. Nie rozmawiamy. Nie rozmawialiśmy. Czuje się jakbym rozumiał się z nim bez słów. To dziwne. My się przecież nienawidzimy. Ale wiem, że będę musiał z nim pogadać, muszę się komuś wyżalić. 
- Diego? 
- Co? 
- Wiedziałeś? 
- Tak
-Hmmm.. Kto jeszcze wiedział? 
- Fran, Lu, Camila 
- I żadna mi nie powiedziała, od kiedy ty wiesz? 
- Pamiętasz w szpitalu podszedłeś do mnie i powiedziałeś, że Fran mnie zdradziła, to wcale nie chodziło o mnie i Fran, chciałem ci powiedzieć, ale ona powiedziała mi, że Violetta zrobi to sama, przepraszam 
- Nie masz za co, nigdy nie byliśmy na tyle blisko, żebyś mówił mi takie rzeczy, ale zawiodłem się na Lu, przecież jesteśmy przyjaciółmi, czemu mi nie powiedziała ? 
Moje oczy są pełne łez, czuje się zdradzony przez dziewczynę i przyjaciółkę, jak one mogły to wszystko ukrywać? 
- Lu nie widzi nikogo innego po za Federico, on namieszał jej w głowie. Nie pamiętam nawet kiedy ostatnio z nią rozmawiałem. Pewnie nawet zapomniała o tej całej sytuacji i ci nie powiedziała. 
- A może po prostu chciała ukrywać prawdę tak jak inni, może miała w dupie moją niewiedzę, może wolała ukrywać wszystko, bo tak było jej łatwiej ? 
- Nie mów tak, wiesz jaka jest Ludmila. Wiem, że była zła na Vilu, a potem dowiedziała się, że Fede miał wypadek i targały nią emocje. Jestem pewny, że po prostu zapomniała o tym wszystkim, sama ma też dużo na głowię. 
W sumie Diego ma rację, nie mogę jej za to obwiniać. Nie zrobiła nic złego, sama ma swoje własne problemy i napewno jest jej z nimi ciężko, a ja jestem egoistycznym chamem, który myśli tylko o sobie. 
- Masz racje, po prostu zaczynam wariować, nie wiem co robić i co myśleć, mam pustkę w głowie. 
- Domyślam się, wydaje mi się, że powinieneś wszystko na spokojnie przemyśleć. Jak chcesz możesz zostać tu na noc. Zadzwonie do Fran i powiem, żeby została u Violetty, jej pewnie też to się przyda. 
- Naprawdę mogę zostać? 
Jestem zdziwiony, Diego oferuje mi pomoc, czyżby to początek nowej przyjaźni? 


~Teo~ 

Ja rozumiem szef-szefem, przyjaciel-przyjacielem, ale żeby kazać mi jechać do Santa Rosa, po to żeby odebrać go, ponieważ rozbił się samochodem już drugi raz to totalna porażka. Lubie Pasquarelliego, ale on za bardzo zaczął popisywać się przed swoją laską. W sumie co do niej, to niezła z niej dupa. Dziwi mnie fakt, że jest z tak sztywniakiem jak on. Czasem mam ochotę wziąć pistolet i jebnąć mu kulkę w łep, ale jest moim przyjacielem i nie mogę tego zrobić. Skręcam swoim srebrnym audi A4, a moim oczom ukazuje się dymiące BMW X6 i Federico opierający się o samochód. Zabawny widok nie powiem, że nie. 
- To co szefie, podwieść Cię? 
- Nie, no po co, wezwałem sobie ciebie bo mi się nudziło, jasne, że masz mnie podwieść 
Włoch ciągnie za klamkę i wsiada do samochodu 
- A co z samochodem? 
- Kupię sobie drugi 
Bawi mnie jego rozrzutność, zawsze gdy kierowałem jego auto to darł się na mnie, że mam go nie rozbić, a gdy jemu się to zdarzyło to stwierdza, że kupi sobie nowy 
- A czemu nie zadzwoniłeś do swojej dziewczyny, żeby cię podwiozła? 
Wiesz, że masz zabrane prawo jazdy? I co ty wogóle robisz 67 km od Buenos Aires? 
- Ludmila prowadziła 
To wszystko wyjaśnia ona prowadziła, on krzyczał, ona się wkurzyła i wyszła, on żeby się odstresować postanowił wyjechać pojeździć poza miastem. Chyba każdy w naszej ekipie spełniał ten scenariusz z Pasquarellim. Gratuluje tej dziewczynie wytrwałości. 
- Jak zamierzasz ją przeprosić? 
- Skąd wiesz, że się pokłóciliśmy? 
- Znam cię stary, wiem jak trudno jest prowadzić samochód kiedy siedzisz obok. A i mówię to po raz pierwszy i ostatni tego dnia, jeżeli jak kolwiek skomentujesz moją jazdę to wysiadasz, zrozumiałeś? 
- Tak, mam dosyć wytykania ludziom błędów jak na jeden dzień. 
- Hola, Hola stary, co z tobą? Jesteś chory? 
Przykładam dłoń do czoła Włocha, to musi być cud, on nie będzie mi narzekał podczas jazdy? Dzięki panie Boże za ten piękny dar. 
- Jedź już i mnie nie denerwuj. Ludmila na mnie dzisiaj krzyczała.
No to pięknie, ale sobie dziewczyna przerąbała. Współczuje jej. 
- Nieźle, widzę że pani Ferro ma pazurki 
- Zamknij się i nie mów do niej pani, jest od ciebie młodsza baranie 
Boże, jak on mnie denerwuje, to będzie bardzo długa podróż. 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No cześć <3 

Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba <3 

Jestem strasznie zmęczona i wgl ;( 
Jako, że teraz będę miała czas dla siebie to idę czytać wasze blogi <3 

A więc pozdrawiam i zapraszam jutro na next <3 
Ola <3 :* ! 

wtorek, 6 stycznia 2015

Capitulo 23 + 7LBA



~Diego~ 

Wygłupiłem się. Cholernie się wygłupiłem. Po co ja w ogóle do niego pisałem, przecież jesteśmy wrogami. Nawet nie raczył odpisać. 
Czy napisanie głupiego ' spadaj Hernandez' jest takie trudne ? Czuje się głupio. Ale przecież prosił o pomoc, prawda? Chciał, żeby ktoś mu pomógł. Zakładam, że chodzi o Violette, pewnie przyznała się do zdrady, a Leon nie ma z kim pogadać, więc powinien przyjść, ale z drugiej strony my się nienawidzimy. Napewno pójdzie do Ludmily i Federico, żeby im się powyżalać. Z tego co mówiła mi Lu to Verdas i Pasquarelli są ze sobą bardzo blisko od pewnego czasu. Ja w sumie nie kontaktuje się z Włochem, nie ukrywam nie lubie go przez to, że nie było go wtedy kiedy blondynka go potrzebowała. I tak naprawdę denerwuje mnie to, że ona od razu do niego poleciała. Wiem, prawdziwa miłość nigdy nie rdzewieje, ale ona się przez niego stoczyła. A to nie powinno być tak szybko wybaczone. 
Moje rozmyślenia przerywa dzwonek, czy to możliwe, aby był to Leon? Nie, to nie może być on. Szybkim krokiem podchodzę do drzwi, otwieram je, a moim oczom ukazuje się zapłakany szatyn 
- Pomóż mi Diego, błagam 
Nie mam serca odesłać go gdzie indziej, nigdy nie widziałem go w tak paskudnym stanie. Uchylam mu drzwi , a gestem dłoni wskazuje na salon. Kto by się spodziewał, że jest aż na tyle zdesperowany? 

~Tomas~ 

Klub, dom, klub, dom, klub, dom... Tak wygląda każdy mój dzień. Pozwoliłem jej odejść. Nie dałem jej szansy, a teraz żałuje. Ona mnie kochała, ale ja widziałem wtedy tylko Violette, a teraz płace za swój błąd samotnością. Po raz kolejny przechylam kieliszek pełen wódki i spijam zawartość. Pieprzone życie. 

~Ludmila~ 

Spędzanie czasu z Fede jest moim ulubionym zajęciem, no oprócz jazdy samochodem. Nienawidzę  prowadzić pod presją, a z nim inaczej się nie da. 
Mój ukochany od piętnastu minut drze na mnie ryja, ponieważ zbyt 'gwałtownie hamuje'. Rozumiem, auto jest dla niego ważne, ale bez przesady. Mam ochotę wysiąść i zostawić go na środku tej kretyńskiej autostrady samego, ale nie mogę. A czemu ? Bo go kocham. Zasrana miłość. 
- Ludmila, patrz na drogę, ustaw lusterka, nie hamuj tak gwałtownie
Nie wytrzymuje, no po prostu nie daje rady. 
- ZAMKNIJ SIĘ W KOŃCU ! 
Federico odwraca głowę w moim kierunku, po wyrazie jego twarzy widzę zdziwienie. No tak krzycze na szefa mafii. Na niego nie wolno krzyczeć, przynajmniej tak twierdzi Teo. Polubiłam go. Jest naprawdę zabawny i nieziemsko przystojny, Fede i tak jest lepszy, ale jest na czym zawiesić oko. W każdym razie nieważne. 
- Czy ty na mnie krzyczysz? Wiesz czym grozi ci krzyczenie na mnie kochanie? To, że jesteś moją dziewczyną, nie oznacza, że możesz sobie na tyle pozwalać. Pamiętaj, że mam broń i nie zawaham się jej użyć. Martwa, przynajmniej nie będziesz prowadzić. 
- Co ty powiedziałeś? 
Nie mogę w to uwierzyć. Czy on mi właśnie grozi? 
- Powiedziałem, że nie pozwoliłem ci na siebie krzyczeć 
- Ale ty możesz drzeć się na mnie w nieskończoność przez jakieś pieprzone auto, prawda? 
- Jestem szefem mafi, mogę wszystko 
- Może i możesz dużo, ale nie będziesz mną pomiatać czupku. Ludmila wychodzi. 
Otwieram drzwi samochodu i wychodzę, a ten kretyn odjeżdża z piskiem opon. Cholerny egoista. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hello ! 
Jak u was mordeczki? 
U mnie, tragedia-.- 
Musiałam iść na piechotę pięć kilometrów przez miasto, ponieważ przez jakieś głupie święto, ulice zostały zamknięte i tramwaje nie jeździły. Tragedia -.- 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

Znowu zostałam nominowana ^^ 
Tym razem przez 
Alexandra Ludwig 
Z tego bloga 

A oto moje odpowiedzi 


1. Jak masz na imię?

Ola <3

2. Twoja ulubiona piosenka

Rescata mi Corazon <3 
Uwielbiam *.* 

3. Gdybyś mogła wybrać jeden odcinek w którym chciałabyś wystąpić z trzech sezonów Violetty, to jaki by to był i dlaczego?

Hmmm... Sama nie wiem może w 80 w trzecim sezonie, wiedziałabym przynajmniej czy będzie Fedemila 


4. Czytasz książki? Jeśli tak to jaka jest twoja ulubiona?

Tak, porzucone ofiary i kolekcjoner <3 

5. Od kiedy jesteś V-lover?

Od kiedy zobaczyłam Ruggera <3 

6. Co Cię zmotywowało do pisania bloga?

Wasze blogi i moja wyobraźnia <3 

7. Twoje hobby?

Słuchanie muzyki i pisanie opowiadań <3 

8. Grasz na jakimś instrumencie? ;) Jakim? 

Niestety nie ;( 

9. Ulubiona para z serialu?

Fedemila <3 

10. Ulubiony film lub serial

Harry Potter i inscygnia śmierci cz.2 

Ron i Hermiona <3 :* ! 

11. Ulubiony kolor :)

Czarny ! 

PRZEPRASZAM !!!

Niestety, jako że nie wiem kogo mam nominować, bo nominowałam już dużo osób to nie wypisuje nominacji, więc jeżeli :

CZYTASZ MNIE A NIE OTRZYMAŁEŚ WCZEŚNIEJ NOMINACJI PRZEZE MNIE TO NOMINUJE CIĘ TERAZ <3 

A tu są pytania : 

1. Ulubiony bohater i bohaterka z serialu 
2. Co sądzisz o trzecim sezonie Violetty? 
3. Gdybyś mogła zmienić coś w naszym fioletowym serialu to co by to było?
4. Gdybyś mogła zamienić się miejscem z jedną postacią serialu to kim byś była?
5. Czy jedziesz na koncert Violetta live w Łodzi? 
6. Którą pare z serialu lubisz najbardziej?(wyjaśnij swój wybór)
7. Czy czytasz mój blog? 
8. Co zmotywowało Cię do napisania własnego bloga? 
9. Czy masz swoje ulubione blogi? Jeżeli tak to napisz adresy
10. Ile masz lat? 
11. Co sądzisz o hejterach serialu 

Pozdrawiam i całuje 
Ola <3