niedziela, 28 grudnia 2014

Capitulo 15



~Ludmila~

Na moim zegarze widnieje godzina 19:50, za chwilę przyjedzie po mnie Federico, cholera jasna, strasznie się boje. Czego? Sama nie wiem, może tego, że palne coś głupiego, a Fede nagle zniknie? Albo, że to wszystko jest snem z którego zaraz się wybudzę, wszystko jest takie piękne, magicznę. Przez te cztery lata, Federico strasznie się zmienił, z przystojnego chłopca, którym był przeistoczył się w seksownego mężczyznę, któremu nie może oprzeć się nawet najbardziej uparta dziewczyna. Podchodzę do lustra i uśmiecham się do swojego odbicia. Jestem dumna z tego jak wyglądam, czarna sukienka, którą kupił mi Fede  leży idealnie, a subtelny makijaż i czarne szpilki są świetnym wykończeniem całej kreacji. Biorę do ręki czerwoną szminkę i przejeżdżam nią po lini ust, jestem gotowa. Jeszcze chwilę zerkam na swoje lustrzane odbicie i dostrzegam w nim perfekcję, pod każdym względem. Z zachwytu wyrwał mnie dźwięk dzwonka od drzwi, otwieram je, a moim oczom ukazuje się sylwetka Federico, jego ciało prezentuje się wspaniale w czarnym smokingu, który idealnie opina się na jego wyrzeźbionych ramionach. 
Mam ochotę rzucić się na niego od razu, ale przecież mieliśmy inne plany. Najpierw kolacja, potem przyjemność, a po za tym nie jesteśmy nawet parą chyba nie jesteśmy, nasza relacja jest dość skomplikowana. W każdym razie, wszystko może zmienić się dzisiaj. 
- Ludmila słyszysz mnie? 
- Tak, przepraszam zamyśliłam się, co mówiłeś? 
- Powiedziałem, że pięknie wyglądasz, nie mogę wyjść z zachwytu. Uwierz mi, wykorzystuję całą swoją samokontrolę, żeby nie przelecieć cię teraz na kanapie, ale mamy inne plany, które mam nadzieje wypalą. Chciałbym, żeby ten wieczór był idealny. Taki, że gdy za dwadzieścia lat usiądziemy wspólnie na ławce, jako małżeństwo, będziemy wspominać ten wieczór z uśmiechami na twarzach. 
- Widzę, że masz niezłe plany co do mnie
- Plany? Może mam ich kilka, ale to fantazje powinno spełniać się jako pierwsze, a jeżeli chodzi o nie, to mam ich sporo, oczywiście wszystkie zmierzają w twoim kierunku kochanie 
- Federico, zdecyduj się w końcu, jesteś seksowny, słodki czy arogancki? 
- A co nie pociągają Cię niegrzeczni chłopcy? 
- Pociągasz mnie ty, Federico 
- Lubię gdy to mówisz 
Włoch przyciąga mnie do siebie,  doskonale wyczuwam wypukłość w jego spodniach, napierającą na moją sukienkę. Nasze usta przyciągają się jak dwa magnesy, pragniemy się. 
- Powinniśmy już iść Lu, mamy rezerwacje, wiem, że jestem wpływowy człowiekiem, ale nie załatwie nam drugiego stolika w jednej z najlepszych argentyńskich restauracji, musimy być w Santa Fe za godzinę, a to 100 km od Buenos Aires. 
- Co ty powiedziałeś? 
Byłam zaskoczona, on chciał mnie zabrać do innego miasta, do najlepszej restauracji na zwykłą kolację, mało tego chciał za to wszystko zapłacić sam 
- Och... Kochanie, powiedziałem właśnie, że zabieram cię helikopterem do Santa Fa na idealną kolację. Mam nadzieje, że się cieszysz, bo wynajem stolika w restauracji ' I Latina' wcale nie należało do łatwych rzeczy, ale mam wpływy i znam odpowiednich ludzi, bez tego czekalibyśmy na rezerwcję dwa lata. 
- Jestem w szoku Fede
- Powiedziałem Ci już, uwielbiam Cię uszczęśliwiać kochanie
Patrzę chwilę w jego czekoladowe tęczówki pełne porządania, chwytam za kołnierzyk jego koszuli i z lekką brutalnością rzucam się na jego usta, a więc zapowiada się cudowny wieczór. 

~Diego~ 

Jestem na siebie zły, posprzeczałem się z Fran o Violette i
Leona, nie powinno tak być. To ich sprawy i nie powinienem się wtrącać, zrobią co będą uważali za słusznę, mam nadzieje, że ułoży im się i będą szczęśliwi, przecież wszyscy na to zasługujemy prawda? A jeżeli mowa o szczęściu to ostatnio nie poznaję Ludmily, ona się uśmiecha i jest inna, promienieje, znów bije od niej ten dawny blask, który oślepia mase facetów. Wydaje mi się, że to przez powrót Federico. Nie rozumiem jakim cudem ona tak po prostu wszystko mu wybaczyła,  przecież tak cierpiała. W każdym razie, skoro jej to pasuje to nie będę miał nic przeciwko. Teraz muszę zająć się swoją dziewczyną, to ona jest najważniejsza. Myślałem o restauracji, ale siedzenie w idealnie dopadowanych do mojego ciała ciuchach, żeby wyglądać kameralnie, odpadały, nienawidzę tego. Więc postanowiłem zorganizować dla Fran coś w domu, zamówie pizzę, kupię kwiaty, włącze muzykę i przetańczymy cały wieczór. No proszę wizja idealna, a Ludmila mówiła, że nie jestem romantykiem.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Dzisiaj dość krótko, przepraszam ;( 
Po prostu cały dzień byłam zajęta i nie miałam czasu zbytnio się rozpisywać ;(
Kolejny rozdział będzie o wiele dłuższy ponieważ zawre w nim randkę Fedemily, wspólny wieczór Diecesci , wyznanie prawdy u Leonetty i PIERWSZA PERSPEKTYWA ANDREASA, w której pozna on... Kogoś, narazie nie powiem kogo ;)) 

W każdym razie zapraszam jutro<3 


A teraz mam do was pytanie, czy chcielibyście, ponieważ mam taki pomysł i nie wiem czy jest dobry, abym napisała One Shota, a o czym? 
O seryjnym mordercy, który porywa swoją kolejną ofiarę, w której po czasie się zakochuje...  
Oczywiście w roli głównej Fedemila <3 
Co wy na to ? Czekam na wasze opinie <3 

Pozdrawiam Ola <3

sobota, 27 grudnia 2014

Capitulo 14



* Tydzień później * 

~Diego~

Wystawna restauracja, czarny garnitur i cudowna dziewczyna w sukni w kolorze błękitnego nieba naprzeciwko. Czy można chcieć czegoś więcej od życia? Wszystko jest takie idealne, takie piękne. Kelner podchodzi do stolika przy którym siedzimy i napełniam nasze kieliszki do połowy. Pomiędzy mną a Fran panuje cisza, ale żadnemu z nas to nie przeszkadza. Podobnież kiedy dwójka ludzi bardzo się kocha, to słowa nie są potrzebne im do zrozumienia. Tak właśnie było z nami. Potrafiliśmy godzinami siedzieć i wpatrywać się sobie w oczy, ale nie tym razem, po mojej głowie błądziła masa pytań na które nie znałem odpowiedzi, zamartwiam się rzeczą, którą nie powinienem się martwić. 
- Fran, czy Violetta powiedziała już Leonowi prawdę? 
Dziewczyna spuszcza głowę w dół, nienawidzę gdy to robi, to nigdy nie wróży nic dobrego
- Nie, ona czeka na odpowiedni moment, tak żeby Leon nie wybuchnął. Dopiero co pozbierał się po śmierci Maxiego i Naty 
- Tak oczywiście, ponieważ lepiej okłamywać go całe życie, prawda?
Odpowiadam jej z nutką ironi w głosie, nie mogę uwierzyć w to jak łatwo idzie Violettcie ukrywanie prawdy. Jakim cudem Verdas nie domyślił się, że coś jest nie tak? 
- Nie, kłamstwo nie jest dobrym pomysłem, ale w tej sytuacji jest jedynym rozwiązaniem
Czyje jak krew w moim ciele zaczyna bulgotać, cholera jasna, jakie ' jedyne rozwiązanie'? Od kiedy ukrywanie prawdy jest rozwiązaniem? 
- Fran, a nie sądzisz, że im dłużej ona będzie to ukrywać tym bardziej wścieknie się Verdas przy Poznaniu prawdy? 
- Nie sądzę, żeby tak było, on napewno to zrozumie, a nawet dla Vilu ta noc nie miała znaczenia, więc on nie musi o tym wiedzieć 
Zamurowało mnie. Noc nie miała znaczenia? On nie musi o tym wiedzieć? Jakim cudem przyszło im do głowy takie stwierdzenie, przecież normalny związek powinien składać się z trwałych fundamentów zaufania i szczerości prawda? 
- Jeżeli Violetta nie powie mu do jutra, to ja to zrobie
- Zepsujesz ich związek Diego
Patrzę na Francesce wściekłym, bezlitosnym wzrokiem
- Kochanie, ale Violetta sama dąrzy do zepsucia tego związku 
Zostawiam pieniądze na stole i udaje się do wyjścia z restauracji, a miało być tak idealnie. 

~Violetta~ 

Od paru dni, między mną, a Leonem układało się naprawdę świetnie. Mój narzeczony przestał w końcu zatruwać swoje myśli wszystkimi złymi rzeczami i pogodził się ze śmiercią przyjaciół. Wszystko jest takie normalne, nie chce tego niszczyć, przez jedną głupią noc, która już nigdy się nie powtórzy. Po prostu zapomnę o tym i tyle. 
Nagle czuje męskie, silne dłonię obejmujące mnie w tali
- O czym tak rozmyślasz? 
- Zastanawiam się co zrobić na kolację
- Odpuść sobie stanie przy garach, podjadę do knajpy i zamówie coś na wynos, zjemy w naszych czterech ścianach ciesząc się swoim towarzystwem, co ty na to kochanie? 
- Idealny pomysł
- To dobrze, a tak w ogóle, chciałem cię o coś zapytać, jesteśmy narzeczeństwem od dwóch lat, czy nie sądzisz, że czas ustalić datę ślubu, myślałem o marcu, wiem że to za trzy miesiące, ale chce mieć na papierach obietnice naszego trwałego związku
- Myśle, że to dobry pomysł, ale trzy miesiące to mało czasu, trzeba wziąć kredyt i napisać listę gości
- Spokojnie, damy radę, gadałem z Federico powiedział, że jeżeli chodzi o nasz ślub to pomoże nam finansowo, oczywiście po ślubie wszystko mu oddam 
- To miłe z jego strony, jeżeli mówisz że damy radę to zabieram się do planowania, a ty jedź po jedzenie bo jestem głodna 
- Dobrze moja pani
Leon całuje mnie w głowę, a po chwili znika za drzwiami znika z naszego domu, a ja podekscytowana siadam na kanapie i wypisuje listę gości. Już za trzy miesiące przejmę nazwisko swojego ukochanego. 

~ Federico~ 

Świerze powietrze, które wdycham za pomocą nozdrzy daje mi poczucie wolności. W końcu wyszedłem z tego cholernego szpitala i mogę być wolny, oczywiście nie pozwolono mi się przemęczać, więc znów musiałem przełorzyć koncert. Już widzę nagłówki tych wszystkich gazet '' Fanki Pasquarelliego oburzone. Wokalista posuwa się do haniebnych czynów i znów przekłada występ''
No tak niech wszyscy oleją fakt, że nie jestem w stanie występować, najważniejsze jest to żebym wyszedł uśmiechnięty na scenę i śpiewał piosenki których nie mam ochoty śpiewać. Mam dość męczenia się ze smętami które każą mi wykonywać, jestem stworzony do Rock&Rolla i to właśnie nim chce się za niedługo zająć. Moim obecnym marzeniem, które muszę spełnić do końca jest pewna piękna blondyneczka o bursztynowych oczkach. Co prawda dała mi szanse, ale nie zgodziła się jeszcze na związek tłumacząc to za szybkim rozwojem sytuacji. Do moich uszu dobiega dźwięk mocno nadużywanego klaksonu, a po chwili moim oczom ukazuje się moje czarne BMW, które podjeżdża pod szpital w celu zabranie mnie z niego. Cholera jasna! Kto tej dziewczynie dał prawo jazdy? Kieruje się w stronę pojazdu i wsiadam do niego. Kierowcą mojego samochodu jest oczywiście Ludmila, ponieważ ja mam zabrane prawo jazdy jeszcze na miesiąc. Rozglądać się po samochodzie i trafia mnie szlag
- Ludmila, tak zgodziłem się, żebyś pożyczyła moje auto, bo myślałem, że człowiek, który dał ci prawo jazdy był zdrowy umysłowo, ale najwidoczniej się pomyliłem. O matko jak ty ustawiłaś te lusterka? I czemu podwyższyłaś siedzenia? O Boże czemu ty jesz w moim samochodzie? Moje biedne tapicerki, a i nie hamuj tak gwałtownie bo dostaje gorączki gdy to widzę. Dlaczego jeździsz na tym biegu? I popraw w końcu to lusterko, ono nie służy do patrzenia na siebie, zwolnić, bo Leon dopiero wczoraj odebrał samochód z warsztatu, niechęć żeby znowu tam trafiło. Kręcisz tą  kierownicą jak kołowrotkiem, nie jesteśmy na statku Ludmila. Boże zaraz zamienie się z tobą miejscem i to ja poprowadzę. A czy wspomniałem ci już o lusterkach? Ile razy mam ci o nich przypominać zanim je poprawisz? Jedź w końcu, masz pierwszeństwo, nie zatrzymuj się. Nie hamuj tak gwałtownie bo kierowca za tobą może nie zdąrzyć tego zrobić. Miałaś jeszcze żółte mogłaś przejechać, a teraz musimy czekać. Nie trąb przecież nie przyspieszysz tym korku. Włączyć migacz i patrz na drogę. Moje biedne autko. 
- Federico uspokój się, jestem świetnym kierowcą, a przez twoje głupie uwagi nie mogę się skupić i popełniam głupie błędy
- Tak się składa, że też jestem świetnym kierowcą, ale kiedy widzę jak maltretujesz mój samochód to krew mnie zalewa 
Nawet nie zdałem sobie sprawy z tego kiedy podniosłem ton głosu do takiego, że było mnie słychać poza autem, ale jak miałem a spokojnie patrzeć na to co ona wyprawiała z moim skarbem 
- Fede możesz mi do cholery jasnej zaufać? 
- Ufam Ci
- Jakoś tego nie widzę
- Dobrze, przepraszam, masz rację kochanie. Mogę prosić cię tylko i wyłącznie o jedno? 
- Tak, proś o co tylko chcesz
- Popraw w końcu te cholerne lusterka Ludmila
- Znów krzyczysz
- Przepraszam 
- Jeżeli mamy myśleć o wspólnym życiu . To od razu wykluczmy opcje wspólnej jazdy samochodem
 - Nie, wspólna jazda będzie super, podwarunkiem, że to ja będę prowadził, chodziasz chwila, chwila. Czy dobrze usłyszałem wspólne życie?
Złość ustaje, a na mojej twarzy widnieje banan, szczerzę się jak mysz do sera, ona naprawdę to powiedziała
- Tak, urzyłam dokładnie takich słów
- Myślałem, że jesteśmy tylko przyjaciółmi
- Na razie, owszem tylko przyjaciele, ale z czasem będziemy kimś więcej prawda? 
- Zdecydowanie, a teraz zatrzymaj się przy tam tym sklepie
Wskazuje palcem na sklep z dużym napisem CHANNEL, blondynka posłusznie hamuje, moim zdaniem nadal zbyt gwałtownie, ale niechce się już z nią o to kłócić, następnym razem po prostu zamówię taksówkę. 
Razem z Lu wchodzimy do dużego, ekskluzywnego sklepu, dziewczyna jest zafascynowany sukienkami, które widnieją na wystawach, a mi właśnie o to chodziło
- A więc, która ci się podoba?
Podchodzę do niej i delikatnie ujmuje w tali. Przez chwilę wyobrażam sobie ją w małej czarnej, która wisi naprzeciwko nas i wiem, że to właśnie tą sukienkę jej kupię. 
- Fede te sukienki są śliczne, ale mnie na nie nie stać
- Ale mnie owszem
- Nie przyjmę sukienki za dwadzieścia tysięcy euro
- Ludmila, stać mnie na tą sukienkę i chce ci ją kupić, wyobraź sobie, jak pięknie będziesz w niej wyglądać, a później wyobraź sobie jak cudownie będziesz się czuć, kiedy będę ją z ciebie zdzierał
Przejeżdżam tygodniowym zarostem, po jej gładkiej szyji i przygryzam płatek jej ucha
- Nie powinieneś wzbudzać we mnie takich fantazji
- Przymierz tą sukienkę, kupmy ją i jeźdzmy do domu, aby przygotować się na kolacje na którą Cię teraz zapraszam, musisz być gotowa na dwudziestą. Nie będziesz musiała prowadzić, nie chce psuć tego wieczoru twoim złym traktowaniem mojego samochodu, wynajme limuzynę i szofera, po kolacji, wejdziesz do mnie niby na kawę, ale zostaniesz do śniadania, podoba ci się taki scenariusz księżniczko? 
- Zdecydowanie, a teraz poczekaj chwilę
Dziewczyna ściąga sukienkę z wieszaka i udaje się w kierunku przymierzalni, ja jednak zatrzymuje ją, przyciągania do siebie i wbijam się w jej gorące wargi
- Uszczęśliwianie Cię, należy do moich pasji kochanie
Ludmila uśmiecha się do mnie, a po chwili znika za wejściem do przymierzalni 

czwartek, 25 grudnia 2014

Capitulo 13


~Diego~

Odnajduje Fran, mocno chwytają ją za ramię i ciągne do wyjścia. Mam w nosie to, że rozmawiała z Violettą, nie pozwolę na ukrywanie prawdy przede mną
- Diego, co ty do cholery jasnej wyprawiasz, to boli
Zatrzymuje się gwałtownie i mocniej zaciskam rękę na ramieniu dziewczyny
- Ufałem Ci wiesz? Myślałem, że jesteśmy w stanie być ze sobą, ale nie ty musiałaś wszystko spieprzyć, jak zwykle
- Diego, ale o czym ty mówisz?
- Oj, nie udawaj niewiniątka, Leon was słyszał
- Ale co on takiego słyszał? 
- Podsłuchał twoją rozmowe z Violettą i powiedział mi, że powiedziałaś Violi, że mnie zdradziłaś
- Diego to nie tak 
- A jak? Wytłumacz mi
Widzę na jej twarzy bezradność, a to jeszcze bardziej mnie denerwuje 
- To Violetta zdradziła Leona
- Co?! Ale przecież Leon...
- Możliwe, że coś źle usłyszał, albo zrozumiał tylko kilka słów i coś z nich wywnioskował, nie zdradziłabym Cię, nigdy w życiu
Złość ustaje, jestem w szoku. Zdejmuje rękę z ramienia Fran i staram się poukładać wszystko w głowie. Ona mnie nie zdradziła
- Przepraszam, ja myślałem że...
- Spokojnie, też bym się zdenerwowała, a teraz biegnij przecież Ludmila  tak bardzo cię potrzebuje 
- Czyżbyś była o mnie zazdrosna? 
- Tak, jestem zazdrosna, bo poświęcasz jej więcej uwagi niż mi 
- Ale ona jej teraz potrzebuje
- Dobrze, leć już do niej
- Spokojnie, teraz muszę pogadać z Verdasem 
- Ale nie możesz mu nic powiedzieć Violetta sama to zrobi 
- Dobrze, po prostu pod pytam go i dowiem się co dokładnie wie
- Dobrze idź
Ujmuje jej twarz w dłoniach, i z lekką brutalnością całuje w usta
- Kocham Cię Fran
- Ja ciebie też, Diego 
Puszczanie do niej oczko i zostawia samą. Muszę znaleźć Leona, wiem że ja i on się nie lubimy, on był w stanie powiedzieć mi to co wiedział, nawet jeżeli nie było to do końca prawdą. Widzę go siedzi przybity na ławce  i patrzy w ścianę, a może on już wie?
- Hej stary, mogę usiąść? 
Verdas kiwnął głową i poklapał ręką  miejsce obok 
- Co jest?Siedzisz tu taki sam, przygnębiony
- Fede niby się obudził, ale jego stan nie jest najlepszy, Ludmila od wyjścia  z jego sali zamknęła się w kiblu i ryczy jak głupia. Nie wiem co między nimi zaszło, ale na razie nie wychodzi im to na dobre 
- Wiesz jak uparta potrafi być Lu, wiem że za niedługo jej przejdzie, a co do Federico to od kiedy jesteście tak blisko?
- Rozmawialiśmy nie dawno i razem stwierdziliśmy że bezsensu żyć starymi wspomnieniami, a co z tobą i Fran przed chwilą byłeś zły na cały świat, a teraz jesteś taki spokojny
- Nie wiem co mam o tym myśleć, po prostu chciałbym wiedzieć co ty zrobiłbyś na moim miejscu
- Ja? Sam nie wiem, nie toleruje zdrady i byłoby mi dość trudno to zaakceptować, ale z drugiej
strony prawdziwa miłość potrafi przezwyciężyć wszystko, prawda? 
- Tak masz racje. Ty a tak w ogóle mam do ciebie pytanie Kto to jest ? I co on tu robi?
Wskazuje palcem na wysokiego bruneta, który siedzi naprzeciwko nas, jedyne co o nim wiem to, to że przyjechał z Violą i Lu 
- To jest Tomas, była miłość Vilu, Lu i Fran 
- Jak to była miłość? 
- Wyjechał po pierwszym roku w Studio, Violetta była w nim zakochana, potem zakochała się we mnie, potem w tobie, a potem znowu we mnie. Co do Lu, to najpierw była ze mną, później zerwała ze mną dla niego, a potem był Fede i został do teraz, a co do Fran to podobał jej sięTomas, potem trochę Fede, potem znowu Tomas, potem był Marco, a teraz jesteś ty, taki kogel mogel trochę 
Wybuchneliśmy głośnym śmiechem, co nie było na miejscu, jeżeli mielibyśmy patrzeć na miejsce w jakim się znajdowaliśmy. Wydaje mi się, że w tamtym momencie obydwoje dostrzegliśmy więź która zaczęła nas łączyć. Cholera on wcale nie jest taki głupi, jak myślałem
- Diego mógłbyś zostawić mnie i Leona samych? Chciałam z nim pogadać
Odwracam się i dostrzegam zrozpaczoną blondynkę, posłusznie wstaje i udaje się do okna z myślą czemu nie wybrała mnie? I czemu to z nim chciała rozmawiać? 

~Leon~ 

Blondynka siada obok mnie i wpatruje się w ścianę przed sobą, odwracam się i chwilę patrzę na Diega, który kipi z zazdrości. W sumie nie dziwie się mu, też był bym zazdrosny, gdyby Lu wybrała jego. Z transu wyrywa mnie jej głos
- Leon posłuchaj mnie, potrzebuje... Chce, żebyś porządnie mną wstrząsnął
- Ale w jakim sensie?
- Żebyś przemówił mi do rozsądku 
- Ooo, ciekawie, a więc w czym problem?
- Kocham go
- No tego zdążyłem się już domyślić
- Kocham go, ale nie wiem czy dawanie nam kolejnej szansy ma jaki kolwiek sens, nie chce już cierpieć, nie przez niego. Bolało mnie to co zrobił, ale jak tylko pojawił się w Buenos Aires, to ból przeszedł rozumiesz?
- Tak. Wiesz w czym jest problem Lu? 
Blondynka kiwa przecząco głową
- Za dużo myślisz. Kierujesz się rozumem, zamiast słuchać serca. Nie wydaje Ci się, że powinnaś zapomnieć o tym co było? A teraz zamknij oczy, wyobraź sobie siebie za dwadzieścia lat i powiedz co widzisz? 
Blondynka posłusznie zamyka oczy, a jej usta wyginają się w lekki uśmiech 
- Widzę pewną siebie, odważną kobietę, w ramionach pewnego przystojnego Włocha
- Widzisz. Zostaw w końcu przeszłość za sobą Lu, pamiętaj o ty, że liczy się tylko to co jest ' tu i teraz' kochasz go? Bądź z nim, a on zrobi wszystko, żebyś była najszczęśliwszą kobietą na świecie
- Tak myślisz? 
- Tak Lu przez te dwa dni, dużo z nim rozmawiałem, wiem co siedzi mu w głowie i wiem, że Fede zrobi dla ciebie wszystko, pod warunkiem, że mu na to pozwolisz. Miłość która was łączy, jest unikalna, nie do podrobienia, wydaje mi się, że jesteście jednym z przykładów prawdziwej miłości. Zaufaj mu Lu i daj szansę, bo potem może być na to za późno
 - Może i masz rację, ale i tak nie jestem tego pewna. A co jeżeli on znów postanowi wyjechać i mnie zostawi? 
- To znajdę go i powyrywam nogi z dupy. 
- Leon, mogę coś zrobić?
- Rób co chcesz
Ludmila siada mi na kolanach i mocno przytula, ja natomiast całuje ją w czoło
- Jesteś jednym z najważniejszych facetów w moim życiu, nie mam pojęcia co bym bez ciebie zrobiła
Na mojej twarzy od bardzo dawna nie pojawiał się szczery uśmiech, ale przez słowa Lu, szczerzyłem się jak głupi
- Też dużo dla mnie znaczysz i jestem pewny, że gdyby nie to, że kochasz Federico, to walczył bym o twoje serce 
- Nie powinieneś tego mówić zwarzając na to, że jesteś z Violettą
- Po prostu mówię Ci, że gdyby nie było Federa, to dla mnie nie było by Violi. Byłabyś tylko ty 
- Nie wiem co powiedzieć
- Nie mów nic, tylko wstań i idź pogadać z Fede, żeby w końcu odzyskał swój skarb
- Dziękuje Ci
- Idź już, bo nie mogę doczekać się waszego szczęścia 
Jeszcze chwilę przytulam do siebie Luśkę, a potem patrzę jak znika za drzwiami sali 105.

~Federico~

Nienawidzę siebie, nienawidzę ich, nienawidzę nikogo. Dlaczego ja po prostu nie mogę tu zdechnąć?
Dlaczego ten samochód po prostu mnie nie zabił? Chciałbym zamknąć oczy i się nie obudzić. Po prostu zasnąć, tak raz na zawsze. Może we śnie byłbym wiecznie szczęśliwy z Lu? Może tylko tam pisane jest nam szczęście? Zawsze gdy odpływam, wyobrażam sobie nasze wspólne życie, ale co stanie się jeżeli moja kochana blondyneczka znienawidzi mnie nawet w moich wyobrażeniach? 
Słyszę ciche pukanie do drzwi, ale olewam je, pewnie to kolejna cholerna pielęgniarka, która chce wcisnąć mi dawkę leków na uspokojenie. 
- Fede, możemy pogadać?
Odwracam głowę w kierunku drzwi, ten głos, ta sylwetka, ta twarz ... Ludmila 
- Jeżeli masz zamiar mówić mi jak bardzo Cię zraniłem i jak bardzo mnie za to nienawidzisz, to daruj sobie. Nie chce dłużej tego słuchać
- Nie Fede, przyszłam Cie przeprosić. Nie powinieneś się teraz denerwować, a ja jak zwykle podniosłam ci ciśnienie
- Nie przejmuj się, nic się nie stało. Przyszłaś, żeby powiedzieć mi tylko to? 
- Nie, chce żebyś wiedział, że przesadziłam. Powiedziałam Ci to tylko dlatego bo chciałam uciec od uczucia jakim Cię darzę. Ktoś uświadomił mi coś bardzo ważnego, i zrozumiałam, że za bardzo żyje przeszłością. Wiem, że przez to co powiedziałam jakąś godzinę temu najprawdopodobniej mnie nienawidzisz, ale kocham Cię i nie miej mi tego za złe
- Ludmila, przesadzasz wcale cię nie nienawidzę. I nie mam ci tego za złe. Chce twojego szczęścia Lu, i jestem pewny tego, że mogę ci je zapewnić
- Wiem o tym Fede 
- A więc pozwolisz mi się uszczęśliwiać? 
Blondynka kiwa głową na tak. Moje serce powróciło do stałej formy. Moje życie nabrało kolorów. Moje szczęście powróciło, a marzenie zaczęło się spełniać. Uśmiechnięty patrzę jej głęboko w oczy 
- A no i jeszcze jedno 
Blondynka nachyla się nade mną i złącza nasze usta w pocałunku. Tak bardzo mi tego brakowało. W końcu dostałem to, czego tak bardzo pragnąłem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hoo hoo hoo !!! 

Dobra są święta, czas pokoju i radości więc, postanowiłam POGODZIĆ NASZĄ KOCHANĄ FEDEMILE !!

Wiem, że cieszycie się tak samo jak ja <3 

Pozdrawiam Ola <3 

wtorek, 23 grudnia 2014

Capitulo 12

~Francesca~

Cholerna Ludmila, czy ona zawsze  musi wszystko psuć? 
Rozumiem Fede jest w złym stanie i wszystkim powinno być przykro z tego powodu, ale zniszczenie mojego cudownego dnia z Diego, tylko dlatego, że jest załamana przez chłopaka, którego nie widziała cztery lata, to już lekka przesada. 
W sumie to cała nasza szóstka jest jakoś desperacko zdesperowana, nawet Leon, ten który najbardziej z nas wszystkich nienawidził tego włoskiego gnoja, no błagam was czy tylko mi tu nie jest go szkoda? 
Zostawił nas i to przez niego nasze życie wywróciło się do góry nogami. 
A teraz nagle wraca, udaje nieprzytomnego, a my wszyscy mamy nad nim płakać. To żałosne. 
- Hej Fran możemy pogadać? 
Słyszę głos Violetty, dość dawno ze sobą nie rozmawiałyśmy, brakuje mi jej, kiedyś byłyśmy tak blisko, a teraz? 
- Tak siadaj
Brunetka zajęła miejsce obok mnie, wyglądała na mocno przybitą. 
- A więc co się stało? 
- Zdradziłam Leona 
- Co zrobiłaś? 
- Błagam, nie dołuj mnie bardziej, już Ludmila na mnie wystarczająco naskoczyła
- Spokojnie, nie będę Cię oskarżać bo to bezsensu. Jak to się stało? 
- Leon, załamał się po śmierci Maxiego, miał mnie w nosie, więc chciałam pojechać na kilka dni do Lu, ale nie było jej, pewnie zabawiała się z jakimś typem, więc pojechałam do Mateo, mojego menażera, a z tam tej nocy pamiętam tylko to, że piliśmy kawę. Obudziłem się rano naga w jego ramionach. 
- O kurwa, jestem w szoku, ale zdrada to w końcu nie jest tragedia, musisz mu o tym powiedzieć, gdybym ja zdradziła Diego to odrazu bym z nim o tym pogadała i wytłumaczyła na spokojnie
- W sumie masz rację, musze mu powiedzieć, ale nie dzisiaj, on nie jest w najlepszym stanie na takie wiadomości. 

~Leon~

Fran i Violetta nie wiedzą, że stoję za    
rogiem i słyszę ich rozmowę, nie mogę w to uwierzyć. Jak Fran mogła zdradzić Diega, cholera jasna czy oni wszyscy muszą wszystko psuć? Czy nie mogą po prostu żyć w szczęściu? Przez chwile cieszę się, bo Violetta nigdy by mi tego nie zrobiła, mimo że nieprzepadam za Diego, to cholernie mi go szkoda. 
Został zdradzony przez dziewczynę, która jest całym jego światem. Diego musi o tym wiedzieć, a jeżeli ja mu o tym powiem, to może zakończymy topór wojenny. Wiem, że to nie w porządku wobec Francesci, ale męska solidarność podpowiada mi, że muszę to zrobić. 
Podchodzę do Hernandeza, który przytula Ludmile, w sumie jak Fran, musi się z tym czuć? Ale zdradziła go, więc niech teraz patrzy na te czułe scenki. Nienawidzę zdrady i wiem, że nigdy bym jej nikomu nie wybaczył. 
- Diego, możemy pogadać? 
Brunet całuje w czoło Ludmile i nie chętnie wypuszcza ją z objęć, blondynka szybko podnosi się na równe nogi i wbiega do sali w której leży mój przyjaciel. 
- Czego chcesz? 
- Musimy pogadać, może nie powinienem Ci tego mówić, ale tak nakazuje mi męska solidarność
- Przejdź do rzeczy Verdas 
- Fran cię zdradziła, podsłuchałem jak mówiła to Violi 
Diego patrzy na mnie przez chwile pustym wzrokiem i udaje się do wyjścia, a więc czekamy na kolejny dramat. 

~Diego~ 

Całe moje ciało przeszywa ogromny gniew, obecnie mam w nosie to co dzieje się z Lu i jej włoskim obiektem uczuć. Fran mnie zdradziła, w ciągu dwóch dni związku, zdąrzyła mnie zdradzić, jak tylko spotkam dupka z którym to zrobiła, to nie ręczę za siebie. Mam ochotę rzucać wszystkim co wpadnie mi rękę, dobry Diego skończył się właśnie w tej chwili. A więc panie i panowie szykujcie się na przedstawienie, bo Diego Hernandez nie wyjdzie z tego szpitala, póki nie zrobi zadymy. 

~Ludmila~ 

Siedzę przy łóżku szpitalnym i czekam aż Fede postanowi się wybudzić, tak bardzo tęsknię za tym jego spojrzeniem pełnym arogancji, która pojawiła się w nim kiedy wyjechał z Buenos Aires. Może i kiedyś taki nie był, ale jego brutalność tamtej wspólnie spędzonej nocy naprawdę mi się podobała.  Przykładam jego rękę do swoich ust i delikatnie całuje. Mam ochotę go pocałować, ale nie mogę, przecież ja nic do niego nie czuje, nie mogę nic do niego czuć, nie po tym wszystkim. Ale gdy spojrzę na to z drugiej strony, to przecież nic takiego się nie stanie. Po prostu zwykły całus, który nie ma większego znaczenia. Czy oby napewno? Przybliżam twarz do jego pełnych, malinowych ust, muszę ich spróbować, tak bardzo za nimi tęsknię. Już prawie dotykam ich swoimi, ale on zaczyna się wybudzać, do cholery jasnej, musze stąd wyjść. Puszczam jego rękę i kieruje aię w stronę wyjścia, chce przed nim uciec. 
- Lu proszę zaczekaj
- Nie Fede, nie będę już dłużej czekać
- Lu, ja... 
- Nie teraz ty posłuchaj mnie Czuję się koszmarnie z myślą, że nic dla Ciebie nie znaczyłam..
Byłam dla Ciebie zabawką , którą wyrzuciłeś, bo Ci się znudziła..
 Może kiedyś zrozumiesz, że w ten sposób doszczętnie zraniłeś moje uczucia...
Pamiętaj ! Że nie zostawia się człowieka który zrobił by dla Ciebie wszystko, człowieka który Cię potrzebuje... Człowieka który Cię kocha. Ludzie mówią, że warto walczyć jeśli się kocha, jednakże gdyby kochało się z odwzajemnieniem, nie byłaby potrzebna walka. Wiem że wciąż popełniam błędy, ale nie sądził, że miłość do Twojej osoby będzie do nich należeć. 
- Lu proszę, nie odchodź 
- Ty odeszłeś, ja robię to samo 
W moich oczach stają łzy, wychodzę zostawiając go samego, wiem że to co robię jest podłe, ale nie chce już więcej przez niego cierpieć.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

A więc witam was ! 
Od razu mówię tekst Lu który powiedziała do Fede nie jest mój, to jakiś wierszyk który przerobiłam po swojemu <3 


Dzisiaj krótko ;( 
Jutro oczywiście rozdziału nie będzie Wigilia te sprawy <3 
Ale pojutrze rozdzialik będzie wcześniej<3 

Pozdrawiam Ola <3 

A teraz lecę czytać wasze blogi <3 

Życzę wam WESOŁYCH I MAGICZNYCH ŚWIĄT <3