piątek, 6 lutego 2015
Chapter 6
~Federico~
- Federico, czy to ty przysyłasz mi te kwiaty?
Jej pytanie szokuje mnie, nie wiem co zrobić... przecież ona mi nie uwierzy.
- Ludmila, ja...
- Federico, powiedz mi prawdę, błagam
W jej oczach widzę iskrę nadziei, muszę się przyznać, muszę powiedzieć jej prawdę
- Tak, to ja...wiem liczyłaś na księcia z bajki, a okazuje się, że to ja... nic nie warty kundel. Zasługujesz na coś więcej...
- Zasługuje na Ciebie Federico
Jej słowa próbują dotrzeć do mnie, ale nie udaje im się, przecież ona mnie nienawidzi. Ludmila przysłuwa się i siada na mnie okrakiem, nasze usta dzielą tylko milimetry
- Kocham Cię i obiecuje zaopiekować się tobą
Po chwili nasze usta złączają się, wspaniale...jednak coś jest nie tak... ktoś mnie woła. O co tu chodzi?
-Federico, Federico obudź się, Federico spóźnisz się do szkoły
Otwieram oczy, a do mojej głowy dociera smutna wiadomość, o tym, że tylko śniłem. Nie powiedziałem jej prawdy, nie wybaczyła mi, nie było pocałunku... kurwa.
- Stary, ty naprawdę musisz wstawać, masz trzydzieści minut. Ludmila chyba, wyłączyła ci budzik
Zrywam się z łóżka jak nienormalny i omijam Leona. Nie zastanawia mnie, czemu to on mnie obudził, nie zastanawia mnie czemu Ludmila wyłączyła mi budzik, teraz najważniejsze są moje włosy, których niestety kurwa nie zdąrze idealnie ułożyć.
~Ludmila~
Rozglądam się po klasie i nigdzie nie widzę Federa, ani Leona. Mam wyrzuty sumienia, może nie powinnam wyłączać tego budzika?
- Nie martw się, napewno przyjdzie na następną lekcje
Diego jak zwykle dodaje mi otuchy. Jest cudownym przyjacielem, dzisiaj nawet przyszedł ze mną do szkoły, co prawda musieliśmy rozdzielić się przed drzwiami, ale w pełni to rozumiem, to i tak był dla niego duży krok na przód.
- A co jak nie wstanie?
- Leona też nie ma, pewnie razem się zbierają, w razie czego dam ci jego numer i zadzwonisz, aby dowiedzieć się, co się z nim dzieje
- Czy ja wam, aby napewno w czymś nie przeszkadzam?
Pani Deaver patrzy na nas, najwidoczniej gadaliśmy trochę za głośno, co jej przeszkadzało.
Razem z Diego przepraszamy ją i otwieramy zeszyty, aby zapisć temat lekcji. Zerkam na tablice, a moim oczom ukazuje się coś na co odpowiedź bardzo chciałabym usłyszeć.
`Temat: Miłość- Czy warto szukać ideałów?'
~Leon~
-Czyli między nami jest w porządku?
- Tak, stało się, trudno.
Z Fede postanowiliśmy zapomnieć o całym zdarzeniu z Violettą, stało się, najwidoczniej jestem idiotą
- W każdym razie wczoraj myślałem nad tym wierszem i wydaje mi się, że jest on zbędny
Patrzę na niego jak na kretyna, czemu niby wiersz miałby być zbędny? To najlepszy pomysł na jaki wpadłem
- To co twoim zdaniem miałbym zrobić?
-Po pierwsze porozmawiać z nią szczerze i przeprosić, a po drugie zrobić to co potrafisz najlepiej, czyli kolacje, wydaje mi się, że byłaby zachwycona
- Nie to zły pomysł, powiedziałaby, że poszedłem na łatwizne, wole dać jej wiersz
Tak naprawdę, nie chodziło mi o to, że poszedłbym tym na łatwizne, chodzi bardziej o to, że nie potrafie z nią porozmawiać, przy niej trace trzeźwość umysłu i mówie pierwsze lepsze słowa jakie przychodzą mi na myśl
- Dobrze, jeżeli tak myślisz
- A tak, w ogóle to przepraszam za to, że usiadłem z Ludmilą na chemi, chciałem ci dopiec i tak jakoś...
- Spokojnie, nic się nie stało, nie jestem zły. Jedyna osoba jaka wkurza mnie w tej całej sytuacji to Diego, przytula się do niej, siedzi z nią, daje jej swoje koszulki do spania, nie podoba mi się to
- Dzisiaj poszli razem do szkoły...
Może nie powinienem mu tego mówić, bo to jeszcze bardziej go zdenerwuje, ale powinien wiedzieć o takich rzeczach. Diego łamie zasady męskiej solidarności, a to w naszym świecie jest niedopuszczalne.
- Mam to w dupie, niech sobie robią co chcą
Mimo, że Pasquarelli mówi to co mówi, to wiem, że ta ich cała relacja, sprawia mu ból, do którego nigdy się nie przyzna. Po kilku minutach, znajdujemy się przed drzwiami do sali lekcyjnej, ledwo udaje nam się wejść do klasy, a nasza nauczycielka Angielskiego już na nas wybucha.
- Prosze bardzo, kto postanowił zaszczycić nas swoją obecnością na mojej lekcji, jestem w szoku, takie gwiazdy jak wy u mnie na lekcji? Musze to sobie gdzieś zapisać
- Niech pani nie przesadza,w tym roku spóźniamy się dopiero pierwszy raz
- A mamy dopiero drugi dzień szkoły panie Verdas
- Bylibyśmy wcześniej, gdyby nie fakt, że budzik mi się popsuł
Federico posyła srogie spojrzenie Ludmile, na co ona przewraca oczami i wraca do rozmowy z Diego. Zdrajca.
- Siadajcie już i nie róbcie zamieszania
- Tak jest prosze pani
Razem z Fede siadami w jednej ławce, oczywiście na samy środku klasy, w końcu jesteśmy V.I.P musimy być widoczni
- Ludmilo, dokończ swoją wypowiedź, krórą przerwali nasi gwiazdorzy
Ferro wstaje z krzesła i posyła dyskretne spojrzenie na Pasquarelliego
- Moim zdanie na świecie nie ma ideałów, więc nie warto zaprzątać sobie nimi głowy. Od dzieciństwa oglądamy bajki o chudych, pięknych księżniczkach, które zakochują się w idealnych księciach i mają cudowne życie, te bajki wbijają nam do głowy, kretyńską formułe, na temat naszego życia, że wszystko ma swój Happy End, ale rzeczywistość jest inna. Nie zawsze wszystko co robimy ma swój szczęśliwy koniec. Nie każda dziewczyna wygląda jak chuda szkapa i nie każdy chłopak wygląda jak szyty na miare rycerz. Każdy człowiek powinien zdać sobie sprawe z tego, że jest idealny taki jaki jest. Nikt, nie powinien zakładać maski kogoś kim nie jest, dlatego, że boi się reakcji innych. Gdzieś w tej szkole jest chłopak, którego uważam za księcia, ale nie dlatego, że jest idealny, ale dlatego, że potrafi sprawić, abym się uśmiechnęła, chodziasz tak naprawdę nie wiem kim jest. Chciałabym, aby wyszedł z cienia i pokazał się, ale jak widać ma swoje powody do ukrywania. Szkoda.
- Słyszałeś? Wyjdź z cienia
Federico marszczy brwi i kieruje wzrok na mnie
- Leon, gdyby ona tylko wiedziała kim jestem, to zmieniłaby zdanie
Dalsza lekcja minęła w miarę dobrze, ale moje myśli wciąż zaprzątała wypowiedź blondynki ' Nikt, nie powinien zakładać maski kogoś kim nie jest, dlatego, że boi się reakcji innych'. Czy pokazanie jacy jesteśmy naprawdę rozwiązało by wszystkie nasze problemy?
~Ludmila~
Cholera jasna, Biologia. Nie żebym jej nie lubiła, czy coś, ale pani Robinson, postanowiła posadzić nas wedle własnego uznania i tak się składa, że siedze z Federico. Ogólnie to wszyscy siedzimy nie tak jak powinniśmy. Leon i Violetta, Fran i Diego to nie za bardzo dobre połączenia. No cóż, nie mam ochoty kłócić się z żyletą. Tak, z żyletą najostrzejszą nauczycielką w naszej szkole. Jedno niepotrzebne słowo, a lądujesz u dyrektora. Biorę długopis do ręki i zapisuje temat. Ewolucja... nie którzy w tej klasie nie zdąrzyli jeszcze tego zrobić. Oczywiście, mam na myśli Federa. Niby wygląda jak Homo sapiens, jest niesamowicie pociągający i ma niezłykłe oczy i usta, które same proszą się o pocałunek...
- Coś nie tak?
Z zamyślenia wyrywa mnie głos samego Pasquarelliego, to musiało dziwnie wyglądać, bo od kiku minut wlepiałam w niego gały jak nienormalna
- A co niby miałoby być nie tak?
- Od pięciu minut patrzysz mi się na usta, a ja odbieram to jak znak, żeby działać
Bezwarunkowo uśmiecham się do siebie
- To może zacznij działać, dużo mówisz, mało robisz Pasquarelli
Moja odpowiedź, najwyraźniej go zaskakuje, nie spodziewał się jej?
- To chodźmy do łazienki i sprawdźmy, czy aby napewno jest tak jak mówisz
Szczerze przyznam, że wizja moich wbijających się w jego umięśnione plecy paznokci wprawia mnie w pewien rodzaj ekstazy. Cholera co się ze mną dzieje.
- Przestań Federico, nie pociągasz mnie
- Wiem, że jest inaczej, a mówisz tak tylko dlatego, że niewytrzymałabyś ze mną za długo w łóżku. W sumie jestem prawie pewien, że zwykły pocałunek ze mną zagwarantowałby ci orgazm.
Jak on w ogóle śmie tak do mnie mówić?
- Nie dam ci się rozumiesz, nie kręcisz mnie
- Kłamiesz
- Nie, po prostu nie mam na Ciebie ochoty
-Po prostu boisz się, że Ci się spodoba
- Mi, nigdy!
- Tchórz
Nie daje rady, nie mogę pozwolić mu mówić do siebie w ten sposób
- Niech ci będzie Pasquarelli, przygotuj się, bo tej nocy będziesz krzyczeć moje imię psie
-Proponujesz mi sex?
- Najlepszy w twoim życiu
Wstaje z krzesła i wychodzę z klasy, mam w nosie to, że jest środek lekcji, muszę przygotować się na noc pełną wrażeń z nim... Cholera w co ja się wpieprzyłam....
~~~~~~~~~~~~~~
Heloł<3
Jak u was?
Mam nadzieje, że rozdział was w jakim sensie zaspokoił (o.O)
Nie wiem jak was, ale mnie 79 odcinek pozytywnie zaskoczył
FEDEMILA *.*
RESCATA MI CORAZON *.*
BESO FEDEMILY *.*
GWIAZDA LUDMILY *.*
NIE SPODZIEWAŁAM SIĘ <3
Pozdrawiam Ola<3
środa, 4 lutego 2015
Chapter 5
~Ludmila~
Od piętnastu minut siedzę w pierwszej ławce przy oknie w sali matematycznej sama jak palec. Czemu sama? Ponieważ po naszej ostatniej kłótni, ani Violetta, ani Francesca nie miały ochoty ze mną usiąść. Co im zrobiłam? Nie mam zielonego pojęcia. Czuje się jakby ominął mnie jeden dzień z życia. Wszyscy się o coś kłócą, a ja nie wiem o co. Francesca postanowiła usiąść dziś z Leonem, a Violetta usiadła z tym zapchlonym kundlem Pasquarellim. O co tu kurwa chodzi?
- Mogę tu usiąść?
Odwracam się, a moim oczom ukazuje się uśmiechnięty Diego. Czyżby oni wszyscy postanowili rozdzielić się w jakieś idiotyczne pary?
- Tak, siadaj
Hernandez siada na krześle obok, a ze swojej torby sportowej wyjmuje dwa zeszyty i czarny długopis.
Mimo, że Diego wygląda jak typowy badboy to jest naprawdę świetnym i miłym facetem, czyli zupełnym przeciwieństwem Pasquarelliego, który myśli, że jeżeli jest kapitanem drużyny Rugby, to może robić wszystko tak, jak mu się podoba.
Jezu, ale ten pajac działa mi na nerwy.
- Nie rozmawiasz z dziewczynami?
- Nie odzywają się do mnie, sama nie wiem czemu, a ty nie pogodziłeś się jeszcze z chłopakami? O co wy się pokłóciliście, bo wczoraj nic nie zrozumiałam z tego waszego trajkotania.
- Nie mogę ci powiedzieć. Fede by mnie zabił jakbym ci powiedział.
- Wszyscy mogą wiedzieć tylko nie ja?
- Przepraszam, zapytaj go, może on odpowie ci na to pytanie
Diego odwraca głowę i wskazuje na Pasquarelliego, siedzącego na samym środku klasy. Co dziwne Włoch cały czas patrzy na mnie, kiedy nasze spojrzenia stykają się i patrzymy sobie w oczy przez moje ciało przechodzą przyjemne dreszcze. Cholera jasna co się ze mną dzieje.
- Panno Ferro, tablica znajduje się po drugiej stronie klasy, wiem że pan Pasquarelli jest ciekawszym okazem, ale to możesz załatwić po lekcjach.
Cała nasza klasa wybucha głośnym śmiechem, a ja płonę ze wstydu.
Nasza matematyczka pani Michel, jest z siebie najwyraźniej dumna, co stwierdzam po tym, że wstała z krzesła i zaczęła kłaniać się przed klasą jak przed publicznością na jakimś tanim spektaklu. Niestety ja nie czuje się zbyt komfortowo, co przykywa uwagę Diega
- Spokojnie, nie denerwuj się
- Wcale się nie denerwuje, po prostu jest mi głupio
- To niech nie będzie, nie przejmyj się tym
Diego kładzie mi rękę na kolanie i puszcza do mnie oczko, nie powiem, że mnie to nie uspokaja, bo od razu zrobiło mi się lżej na duszy, ale niestety to nie trwa zbyt długo.
- Panno Ferro, musi się panienka zastanowić, albo Hernandez, albo Pasquarelli, to nie Baseball, żeby zaliczać wszystkie bazy.
Mam ochotę zapaść się pod ziemie, niestety teraz nawet Diego nie daje rady mnie uspokoić, ponieważ sam śmieje się jak głupi. W klasie oprócz mnie jest jeszcze jedna osoba, która nie daje porwać się fali niekontrolowanego śmiechu... Federico
~Leon~
Jestem wściekły... pokłóciłem się z Diego i Federico, usiadłem z Fran, która gada jak najęta, przez co mi się obrywa, a na dodatek za chwile mam chemie. No po prostu cudownie. Eksperymenty nie są moją mocną stroną. Co prawda jak byłem mały to miałem zestaw małego chemika, ale to było co innego. W tej zabawce miałem instrukcje obsługi i nic nie wybuchało. Niestety tu było inaczej, w każdej chwili może nastąpić wypuch, który doszczętnie spaliłby moje włosy i brwi, a to byłoby okropne.
- Witam, państwa po wakacjach. Mam nadzieje, że cieszycie się, na lekcje ze mną
Pan Hyde, jest naprawde świetnym nauczycielem, ale wybrał sobie do nauczania kretyński przedmiot
- Dobiore was w pary i tak jak was usadze, tak macie siedzieć do końca roku zrozumiane?
Nikt nie odpowiada na to retoryczne pytanie, po prostu czekamy na to jak przydzieli nas Hyde.
- Dobrze, że nie mam problemu z licznością osób w tej klasie i moge usadzić was parami
Tak, do naszej klasy zalicza się zaledwie jedenaście osób, to dość mało nawet jak na szkołe z internatem, ale jakoś dajemy rade.
- A więc pan Pasquarelli usiądzie z panią Resto, pan Verdas z panią Ferro, pan Hernandez z panią Castillo, pani Navaro z panem Ponte, pani Lara Baroni z panem Traveli, a Andreas zostajesz sam na końcu.
Wszyscy usiedliśmy zgodnie z instrukcją nauczyciela. Siedzę z Ludmilą, Federico pewnie skręca się z zazdrości. W sumie nie jest mi go szkoda, gdyby wczoraj był fair w stosunku do mnie to napewno nie zgodziłbym się z nią siedzieć. Wiem, może to co myśle jest trochę wredne no, bo to mój przyjaciel, ale jak on zareagowałby gdybym ja powiedział Ludmile, że wiem kto jest jej księciem z bajki. Nie wiem, czy byłaby taka zachwycona, ale powiedzenie jej, tego nie byłoby takim złym pomysłem, napewno dodałbym nim oliwy do pieca...
~Ludmila~
Przerwa obiadowa, którą spędzam w samotności już prawie dobiega końca. W naszej szkole nie ma przerw co czterdzieści pięć minut, mamy jedną godzinną przerwe obiadową. Z jednej strony to super sprawa, ale lekcje jedna po drugiej nie jest czymś rewelacyjnym. Uwielbiam się uczyć, ale początkowe lekcje są dość nudne, bo oczywiście wszystko umiem. Wzrokiem błądze po dużej, zadbanej stołówce, która podzielona jest na tak zwane strefy. Po prawej stronie sali siedzą osoby takie jak ja czyli kujoni, lewą część zajmują tak zwani normalsi. Uczniowie, którzy nie robią dla tej szkoły nic specjalnego, natomiast środek zajmowany jest przez sportowców i te cholerne stadionowe tancereczki. Tak to strefa V.I.P, do której wstęp ma tylko niewielka garstka osób. Nagle czuje wibracje dobiegające z kieszeni moich spodni. Sięgam ręką i wyjmuję telefon, na którym widnieje jedna, nowa wiadomość
Od:Diego
Przepraszam, że zostawiłem cię samą, ale musiałem tu usiąść :(
3/09/2015 13:43
Kieruje wzrok na strefe V.I.P, a moim oczom ukazuje się Diego, posyłający mi przepraszające spojrzenie. Wiem, że nie mógł ze mną usiąść, nie na stołówce. W naszej klasie raczej nikt nie wygada nikomu o tym z kim siedzimy, ale tutaj widoczni są wszyscy, a jego popularność mogłaby spaść w znaczącym stopniu, gdyby pokazał się ze mną.
Do:Diego
Spokojnie nie mam ci tego za złe, widzę, że pogodziliście się z chłopakami
3/09/2015 13:45
Od:Diego
Nie, to jest stołówka, tu musimy udawać, że nic się nie stało
3/09/2015 13:46
Szkoda mi go, ogólnie ich wszystkich mi szkoda, muszą siedzieć z tym kretynem Pasquarellim. No nic nie ważne. Chowam telefon spowrotem do kieszeni i sięgam ręką po torbę, wyciągam z niej małą, białą karteczke i czytam napisany na niej tekst
// Nieustannie Cię pragnę
Widzę prawdę, teraz, kiedy przy mnie leżysz
Czy nie widzisz jak ból łamie mnie na pół
Zabiera mnie od Ciebie
Czuję jak serce przestaje mi bić, z każdą małą rzeczą jaką robisz P.F<3//
Coraz bardziej nie rozumiem mojego księcia, no bo te słowa 'kiedy leżysz przy mnie' , ' Zabiera mnie od Ciebie... to brzmi, tak... dziwnie znajomo.
Jak widać mój wielbiciel jest bliżej niż myśle, ale o co mu chodzi? Najwidoczniej ma chumorki, z resztą tak samo jak Fedric... STOP! Nie myśle o nim, nie mogę o nim myśleć... koniec myślenia o tym kundlu.
~Federico~
Ostatnia lekcja... Angielski, uwielbiam ten przedmiot, jest jednym z najbardziej potrzebnych języków na świecie, a poza tym gdyby nie te lekcje nigdy nie odkryłbym mojej pasji do poezji. Dokładnie pamiętam dzień, w którym pani Deaver zadała nam do domu napisanie krótkiego wierszyka na dzień matki, miała wybrać najlepszy i wstawić go do programu naszego przedstawienia. Pracowałem nad nim cały tydzień chciałem, aby mama była ze mnie dumna, chciałem pokazać jej tym jak bardzo ją kocham. Kiedy okazało się, że to moje dzieło ukaże się w przedstawieniu, byłem szczęśliwy, innym dzieciom powiewało to na halnym, ale nie mi, niestety moja mama wyjechała tego dnia ze swoim nowym partnerem na Majorkę, nie przyszła. Było mi smutno, chciałem rozpłakać się, ale wiedziałem, że muszę to ukrywać, ponieważ moje uczucia nikogo nie obchodzą. Mama oddała mnie do szkoły z internatem bo byłem jej problem, zaszła w ciąże w wieku szesnastu lat z przypadkowym facetem i nie chciała mnie, jedyną osobą, która dawała mi opieke była babcia, niestety zmarła, a wtedy mama postanowiła przysłać mnie tutaj. Moją jedyną drogą ucieczki była poezja, może to głupie, ale pamiętam jak kiedyś siedząc pod drzewem pisałem list do siebie od mamy. Nigdy nie zapomne zwrotów jakich w nim użyłem, były to słowa, które zawsze chciałem od niej usłyszeć... Jestem z Ciebie dumna... Kocham Cię synku... Tęsknie... Nigdy nie dane mi było usłyszeć tych słów, a starałem się, robiłem wszystko, niestety jej to nigdy nie wystarczało. Czasami wydaje mi się, że Ludmila ma racje, ponieważ dla wszystkich osób, które kocham jestem nikim.
- Fede, płaczesz?
Z zamyślenia wyrywa mnie głos Marco siedzącego obok, patrzę na niego jak na idiotę i zdaje sobie sprawę z tego, że wszyscy się na mnie patrzą. Przejeżdżam dłonią po policzku i wyczuwam mokrą powierzchnie mojej skóry
- Mam jakieś uczulenie na pyłki, od tego badziewia oczy mi łzawią
- Napewno jest w porządku?
- Tak, Leon jest git
To dziwne, Leon? Przecież on był na mnie zły i nie miał zamiaru się do mnie odzywać. Wycieram łzy rękawem kurtki, a spojrzeniem dziękuje przyjacielowi wzrokiem, on jedynie posyła mi lekki uśmiech i odwraca się w stronę tablicy
- A może zaprowadzić cię do pielęgniarki, poda ci jakieś leki
- Nie, jest dobrze przyjacielu
Tym razem to ja uśmiecham się do Diego, mimo naszej kłótni jesteśmy dla siebie jak rodzina, jedyna rodzina jaką mam.
~Francesca~
Ludmila w kurtce Hernandeza, Ludmila robi naleśniki z Hernandezem, Ludmila przytula się z Hernandezem, Ludmila śpi w koszulce Hernandeza, Ludmila siedzi w ławce z Hernandezem... O co tu chodzi? Czy ja o czymś niewiem. Jestem zła na Lu, to tak samo jak ja robiłabym te wszystkie rzeczy z Federico na jej oczach. Przecież on jest moim wrogiem, czemu ona to robi? A po następne Diego nie lubi takich dziewczyn, on zasze lubił brunetki, z którymi miał o czym rozmawiać, a jedyną osobą, z którą da się pogadać o wszystkim jestem ja. Ferro jest moją przyjaciółką i nie powinnam być o nią zazdrosna, ale tak się nie da. Jak tylko widzę ją z Diego, to serce podchodzi mi do gardła. Zauwżyłam, że ich znajomość również nie przypadła do gustu Pasquarelliemu, zazdrość wychodzi mu oczami, ale co możemy zrobić? Oni są naszymi przyjaciółmi, kocham Ludmile jak siostrę i wiem, że gdyby tylko wiedziała, że sprawia mi tym przykrość to przestałaby. Siedzę właśnie na trybunach szkolnego boiska. Chłopaki właśnie mają trening i muszę przyznać ich upadanie na trawę sprawia, że mam ochotę wybuchnąć śmiechem, ale to nie będzie normalne, patrząc na to, że siedze tu sama. Nagle moim oczom ukazuje się sylwetka Camili Torres, jest jedną z tych idiotycznych pomponiar, które nie dają żyć innym , straszliwie zakochana w Pasquarellim, który odrzuca jej zaloty na każdym kroku, ale ta zachłanna suka nie poddaje się, jest zawzięta i uparta jak osioł, w sumie nawet wygląda jak osioł, ale to mogę pominąć
- Resto, nie miałaś bardziej obciachowej kiecki? Pożyczyłaś ją od babci?
- Nie mam ochoty się kłócić, więc idź sobie.
Rudowłosa podchodzi do mnie bliżej, jak widać ona nie ma ochoty odpuszczać
- Posłuchaj Resto, takie coś jak ty nie będzie mnie olewać
- Zdziwisz się Torres
Camila nie wytrzymuje i dość mocno chwyta mnie za ramie, muszę przyznać boje się, jeszcze w życiu nie zostałam pobita, zamykam oczy i czekam na cios
- Aaaaa, to bolało
- Przepraszam Camila, nie zauwarzyłem Cię macie jakiś problem?
Nie czuje bólu, otwieram oczy i widzę trzymającą się za głowę Camile i stojącego obok Hernandeza z piłką
- Co się stało?
- Przez przypadek, trafiłem piłką w głowę Camili, mam nadzieje, że nic Ci nie jest
Rudowłosa trzyma się za głowę i odchodzi, a Hernandez rzuca mi krótkie ' nie ma za co'. Czy on właśnie ocalił mnie przed największym wrogiem?
~Diego~
Sam nie wiem, czemu rzuciłem w nią tą piłką. Po prostu stwierdziłem, że Fran może potrzebować pomocy i zareagowałem. Wszyscy wiedzą do czego zdolna jest Torres, więc napewno moja reakcja była prawidłowa. Wracając do Camili, to nie rzuciłem piłką jakoś mocno, więc chyba nic jej nie jest. W sumie gdyby się tak zastanowić to może w końcu wyjdzie jej głupota z tego pustego łba. Pamiętam jak rok temu wysłała Federowi swoje nagie zdjęcia, niezły był ubaw, kiedy pokazał je całej drużynie. Może to nie było w porządku z jego strony, ale co ta dziewczyna musi mieć w głowie? Jedno wielkie gówno? To by wszystko wyjaśniało.
- Hernndez rusz dupę
Nasz kochany trener, daje nam podwójny wycisk, za akcje z soboty.
Kłamanie i krycie chłopaków nie było dobrym pomysłem, ale są moimi przyjaciółmi i mimo kłótni, wiem, że zrobię dla nich wszystko.
~Violetta~
Nadal jestem zła na Leona, na cholere on powiedział o tym Pasqurelliemu, który szczerze mówiąc nie potrafi dochować tajemnicy. Nawet nie chciałam tego z niego wyciągać, a on i tak mi powiedział. Jeżeli on i Lu będą kiedyś razem, to ciężko będzie u nich z ukrywaniem przed dziećmi dni w których uprawiali sex. Już widzę odpowiedz Federa, do którego podchodzi syn i pyta co to jest sex, na co on odpowiada to coś co robiliśmy z mamusią, żeby cię począć. Tak wiem, Lu i Feder nie są razem, ale ja planuje na przód. Ogólnie Pasquarelli jest naprawdę spoko, ale jako kolega. Gdyby nie on to nigdy nie dowiedziałabym się, o tym że ktoś wie o tym co stało się na moich wakacjach. Wolałabym o tym nie wspominać, bo to etap w moim życiu, który wolałabym wymazać z pamięci. Zostałam upokorzona. Nie mam zamiaru wybaczać Leonowi, jest bezmyślnym baranem. Odpierdolił coś czego się nie spodziewałam. Mimo, że przeżyłam z nim cudowne wakacje i mam cudowne wspomnienia z tych dni przed tym co zrobił, to wszystko prysło jak bańka mydlana w tamtą noc. Brzydzi mnie jego towarzystwo i nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie mu wybaczyć.
~Federico~
Jak zwykle przeżywam nocną rutyne, czyli kąpiel, przelotne spojrzenia na Ludmile i położenie się na łóżku plecami do niej. Nie mogę zasnąć, próbuje, ale nie daje rady. Blondynka najwyraźniej ma ten sam problem.
- Federico, śpisz?
Jej anielski głosik dobiega do moich uszu jak najpiękniejsza melodia na świecie.
- Nie
Mimo, że jestem dla niej oschły to w środku ciesze się jak małe dziecko
- Czemu płakałeś?
Cholera, musiała zadać akurat to pytanie?
- Alergia
- Jesteś pewny?
- Tak
- Okej, jeżeli tak twierdzisz
- Po co pytasz?
- Ciekawość
Dobr, teraz albo nigdy
- Przepraszam Lu, z tymi kwiatami zachowałem się jak szczeniak. Chciałem zrobić Ci dowcip i to wszystko. Jeżeli cię to uraziło to naprawdę tego nie chciałem. Przepraszam
- Dobra, niech ci będzie wybaczam ci
Obydwoje jak na sygnał odwracamy się twarzami do siebie. Tak jakbyśmy byli synchronizowali... idealnie dla siebie... Przeznaczenie?
- A mógłbym cię przytulić?
Ludmila uśmiecha się do mnie uroczo
- Ten jeden raz ci pozwole
Rozchylam ramiona i przytulam blondynke, chwila zapomnienia, która jest dla mnie cudowna, wiem, że dla niej też znaczy to bardzo dużo
- Federico, czy to ty przysyłasz mi te kwiaty?
Jej pytanie szokuje mnie, nie wiem co zrobić... przecież ona mi nie uwierzy.
~~~~~~~~~~~~~~~
No hejoł <3
Mamy trochę Diecesci i Fedemily *.*
Leonetta już niedługo <3
A i jeszcze jedno spokojnie NIE ZROBIE DIEMILY !!!
Pozdrawiam Ola<3
wtorek, 3 lutego 2015
Chapter 4
~Federico~
Łagodne promienie słońca padają na kawałek białej kartki, którą za moment ozdobi moje pismo. Co o godzinie 6:09 robie w kwiaciarni?
To proste, kupuje jedne z najpiękniejszych róż, po to, żeby zaobaczyć uśmiech na twarzy Lu.
Zamykam oczy i wyobrażam sobie nasze wspólnie spędzone chwile przez te wszystkie lata. Od ciągnięcia ją za warkocz w pierwszej klasie, przez podstawianie nogi i oblewanie napojem w drugiej, aż do teraz, do kłótni, które łamią mi serce każdego dnia na nowo. Czemu zawsze jej dokłuczałem? Ponieważ chciałem, żeby się mną zainteresowała i zwróciła na mnie uwagę. Biorę do ręki złoty długopis, a na kartce kreśle słowa, które przychodzą mi do głowy
// Powiedz mi, czy to jest prawdziwe, musisz zmienić pocałunkiem moją prawdę. P.F<3//
Z jednej strony dziwi mnie fakt, że tak mądra dziewczyna nie potrafi dotrzeć do tego, kto przysyła jej kwiaty. Wystarczyłoby, że wstałaby wcześniej i stała przy drzwiach, ale jak widać czeka, aż postanowie ujawnić się sam. Cholera to dziwne, z jednej strony jestem zakochany w Ludmile i chce, żeby przekonała się co do mnie, a z drugiej nienawidzę jej i planuje rozkochać w sobie, a potem zostawić. Obecnie między nami jest dobrze, ale niewiem na jak długo. Lu jest jaka jest, jedno źle wypowiedziane słowo, albo nawet zły gest, a ona wybucha i zaczyna wyprowadzać mnie z równowagi.
Czasem wydaje mi się, że ja i ona to złe połączenie i powinienem odpuścić, powinienem dać jej żyć, ale zapomnieć o kimś wcale nie jest łatwo. A ja chciałbym po prostu, aby ona zobaczyła we mnie osobę, którą ja widzę w niej codziennie.
~Ludmila~
Jak zwykle po przebudzeniu udaje się do drzwi wejściowych, tym razem robie to jakoś inaczej. Nie ma we mnie takiego samego entuzjazmu jak wcześniej. W sumie sama nie wiem dlaczego. Niby ciesze się, że mam cichego wielbiciela, co jest bardzo miłe, a zdrugiej strony moje myśli zaprząta Federico. Wczoraj naprawdę się o niego matwiłam, było dość późno, a jego w domu nie było cały dzień, po tym jak na niego naskoczyłam. Gdyby coś mu się stało, to byłaby to po części moja winna, bo to przeze mnie wyszedł... chyba. Może on naprawdę nie jest taki jak myśle, może warto go poznać...polubić...sama nie wiem.
Otwieram drzwi wejściowe, a mój dobry humor kończy się właśnie w tym momencie. Moim oczom ukazuje się Pasquarelli trzymający moje kwiaty w rękach... co za dupek.
- Lu, ja ci to wytłumacze
- Nie musisz mi nic tłumaczyć kundlu, chciałeś wyrzucić moje kwiaty i zrobić mi na złość, a myślałam, że mogę cię polubić, zakichany szczeniak z ciebie wiesz?
- Ludmila, to nie tak
- To nie tak? W takim razie jak? Wytłumacz mi
Włoch patrzy na mnie zakłopotany i zastanawia się co powiedzieć, pewnie wymyśli jakieś kłamstwo ,w które i tak nie uwierze
- Masz racje, chciałem zrobić ci na złość... Przepraszam
- Wiesz co kundlu, wsadz sobie w dupe to swoje przepraszam, mam cię dosyć, jesteś moim cholernym problemem, nienawidzę cię
- Wiem
Federico spuszcza głowę do dołu, pewnie udaje, że jest mu przykro. Nie wzbudzi we mnie tym współczucia. Chciałam być miła, ale miarka się przebrała, od dziś on jest dla mnie nikim.
~Diego~
Mieszkanie tutaj jest coraz bardziej trudne. Mimo, że to dopiero trzeci dzień, to ja już mam ochotę wyjść stąd i nie wracać. Nie dość, że rano obudziły mnie wyzwiska Ludmily na Federico, to teraz muszę siedzieć na jednej kanapie z Resto, która od piętnastu minut gada o tym jak bardzo mnie nie lubi
- Jesteś dla mnie jak powietrze Diego, rozumiesz? Nie wiem, która z naszych mam wpadła na pomysł poznania nas ze sobą, ale to była najgorsza pomyłka w jej życiu. W sumie to pewnie twoja mama wpadła na taki pomysł, ponieważ tylko ona popełnia tak głupie błędy. W końcu pierwszym błędem byłeś ty, prawda?
- Zamknij się Resto
- Mówiłeś coś, bo chyba nie słyszałam. W sumie jak mogłam słyszeć, jesteś powietrzem, a powietrze nie mówi. Czasem zastanawiam się czy ty masz coś w tej swojej główce, bo nic na to nie wskazuje. Jesteś idiotą
-Idiotą? A wydawało mi się, że powierzem
- Hernandez, nie odzywaj się do mnie. Ja ignoruje ciebie, więc ty ignoruj mnie. Nie zwracaj na mnie nawet uwagi. Ja nie rozmawiam z tobą, więc ty nie mów nic do mnie. Twoje towarzystwo jest najgorszym towarzystwem na świecie, patrze na ciebie i zastanawiam się jakim cudem to akurat ten plemnik wygrał? Ciekawi mnie...
Kurwa mać, kurwa mać, kurwa mać, kurwa mać, kurwa mać, kurwa mać...
- ... Współczuje sobie, że muszę siedzieć z tobą na jednej kanapie, ale ignoruje cię i nie mam zamiaru się do ciebie odzywać, słyszysz mnie, czy jesteś głuchy? Ale mi nie odpowiadaj bo nie mam ochoty cię słuchać...
Nagle ze schodów schodzi moje zbawienie... Ludmila. Dzięki Bogu. Wstaje z kanapy i podbiegam do blondynki. Daje jej buziaka w polik na przywitanie i uśmiecham się szeroko
- Hej Lu, opowiadaj o co poszło z Pasquarellim? Nie powiem, że twoje krzyki mnie nie obudziły, bo zerwałem się z łóżka jak głupi, ale jeżeli miałaś dobry powód to jestem w stanie ci to wybaczyć
Puszczam do dziewczyny oczko, na co ona pogodnie się do mnie uśmiecha
- Wczoraj jak przylazł, albo bardziej przypęłzał z treningu, to pogadaliśmy i między nami zapowiadało się dobrze, a dzisiaj rano chciał wyrzucić kwiaty od mojego wielbiciela, rozumiesz to? On zawsze musi wszystko psuć.
Tak, gratulacje, mimo że lubie Lu, to mam ochotę przyjebać jej patelnią przez łeb, żeby dotarło do niej, że to Feder odpowiedzialny jest za te kwiaty
- A może to pomyłka? Może chciał je po prostu wnieść do domu?
- Nie, przyznał się do tego, że miał zamiar je wyrzucić.
- Oj tam, to pewnie miał być głupi dowcip i tyle, nie przejmuj się
- Mam go w nosie, a jak u ciebie? Zimno dzisiaj no nie?
Przez chwile patrzę na trzęsącą się z zimna dziewczyne, wiem, że po tym co zrobie Feder nie odezwie się do mnie przez bardzo długi czas, ale nie chce, aby było jej zimno. Zdejmuje z siebie czarną, skórzaną bejsbolówkę i zakładam dziewczynie na ramiona
- Masz, będzie ci cieplej
- Dziękuje, zdecydowanie jest mi lepiej
-Może jesteś głodna możemy zrobić śniadanie, co ty na to?
- Dobra, pod warunkiem, że masz jakiś dobry przepis na naleśniki, bo je uwielbiam
- Zobaczymy co da się zrobić
Delikatnie chwytam dziewczyne za rękę i kieruje się z nią w stronę kuchni. Jest jednak rzecz, która nie daje mi spokoju. A właściwie jest to smutny wzrok Fran, która szybko wbiega na góre do swojego pokoju.
~Leon~
-Leon, po raz dwudziesty zadaje ci to samo pytanie i licze na normalną odpowiedz, jak czujesz się przy Violettcie?
- Federco, odpowiadam ci po raz dwudziesty czuje się przy niej jakbym uprawiał sex z trzema dziewczynami na raz
- Nie, tak się nie da kurwa, radź sobie sam stary, ja próbowałem
Od ponad trzech godzin siedzimy z Fede w lesie i próbujemy napisać jakiś sensowny fragment wiersza, ale jak widać nie wychodzi nam to najlepiej.
- Federico, błagam cię, w tobie ostatnia nadzieja
Patrzę na niego błagalnie, nikt inny nie jest w stanie mi pomóc, więc musze go jakoś przekonać
- Stary, ale co ja mam w tym napisać? Jeżeli napisze, że czujesz się przy niej jakbyś posuwał trzy inne laski, to obrazi się jeszcze bardziej, patrząc na to w jakiej sytuacji postawiłeś ją wcześniej.
Może i Pasquarelli ma racje, może nie powinienem poruszać tabu sexu w tym wierszu
- Mam pomysł, napisz wiersz w którym opiszesz co czujesz do Ludmily, a ja dam go Violettcie
- Stary, to zły pomysł, ty inaczej to czujesz i ja inaczej to czuje, Violetta i Ludmila są inne i wątpie, aby to zadziałało, obydwoje mamy z nimi inne sytuacje. Viola nienawidzi cię, bo ma do tego prawo, a Ludmila nienawidzi mnie, bo tak jest dla niej łatwiej.
Robie smutną minę i maślane oczy, to zawsze działa, a Federico jest typem wrażliwca, który poddaje się po dziesięciu sekundach takich tortór
- No dobra, zrobie to, ale ugotujesz mi
Risotto z dynią, inaczej nie masz wiersza
- Okej, jutro dostaniesz swoje danie, ale wiersz musi być kozacki
- Stary, Ludmila jest oczarowana moimi wierszami, Violetta też będzie
- Mam nadzieje
Zajebiście, już czuje jak Violettcie miękną nogi pod wpływem dzieła Pasquarelliego.
~Violetta~
Czytałam książkie, kiedy nagle usłyszałam dźwięk alarmu pożarowego, szczerze bardzo mnie to zaniepokoiło
- Fran, co się dzieje?
- Nie mam pojęcia, ale przydałoby się zejść na dół i sprawdzić o co chodzi.
Razem z Fran szybko zbiegłyśmy po drewnianych schodach, aby odkryć co się stało, mocny zapach topionego plastiku, który wydobywał się z kuchni był wręcz paskudny.
- Co tu się dzieje?
- Gotowaliśmy
Muszę przyznać widok zakłopotanej Ludmily i Diega, z gaśnicą w ręku był wręcz komiczny
- Razem z Diego chcieliśmy zrobić naleśniki, ale nam nie wyszło i zaczęło się palić
- Dajcie spokój dziewczyny, to tylko niewinny pożar, strażak Hernandez wkracza do akcji
Niby wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że Diego nie potrafi posługiwać się gaśnicą, co widać na pierwszy rzut oka, jeden błąd i ...
- Diego nie żyjesz
... i Ludmila jest cała biała. Razem z Fran wybuchamy śmiechem.
- Lu, przepraszam. Nie wiedziałem, że to będzie tak
- Spokojnie, nic się nie stało, daj spokój, to tylko piana
-Nie weszło ci do buzi?
- Nie, jest git
Diego podchodzi do Ludmily i mocno ją do siebie przytula, zaskoczona patrzę na Fran, która najwidoczniej nie jest zadowolona z tego faktu.
~Federico~
Razem z Verdasem wchodzimy do domku, pierwsze pytanie jakie sobie zadaje: CO JEST KURWA? Czuć spalenizne, wszędzie jest biało, a Ludmila i Diego przytulają się do siebie. Ludmila i Diego... Diego... Diego... Taki z niego przyjaciel. Może nie mówiłem mu, że Ludmila mi się podoba, ale jest moim przyjacielem i powinien zauwarzyć taki fakt z mojego życia. Na mój widok te słodkie gołąbeczki odskakują od siebie jak oparzone.
- Co się tu dzieje?
- Gotowaliśmy, spaliło się i urzyliśmy gaśnicy
- Nie pytałem ciebie zdrajco
Diego od razu zrozumiał o co mi chodzi
- To nie było tak stary, przecież wiesz, że nigdy nie zrobił bym ci czegoś takiego
- Ale o co wam chodzi?
- Ludmila, nie wtrącaj się teraz,
Federico, przepraszam to dziwnie wyglądało, ale nic nie było.
- Taki z ciebie kurwa przyjaciel tak?
- Możemy wejść na góre i pogadać na osobności?
- Nie, my już nie mamy o czym gadać Diego
Omijam Hernandeza i udaje się na góre do swojego pokoju, jestem zły. Wściekły... Myślałem, że będę mógł na niego liczyć, ale jak widać nic z tego. Kurwa... zabolało. Mój przyjaciel, chce odebrać mi dziewczyne...
- Hej, może chcesz pogadać?
Odwracam się, a moim oczom ukazuje się Violetta, w tym domu, jeszcze nie miałem okazji z nią pogadać. Strasznie zmieniła się przez te wakacje z Leonem, zawsze była taka rozstrzepana i wkurzająca, a teraz widzę cichą, zranioną dziewczynę.
Gestem ręki wskazuje jej miejsce obok mnie, po chwili szatynka zajmuje wyznaczone miejsce
- Od tych trzech dni obserwuje cię i widzę, że coś jest nie tak, a to co stało się przed chwilą było tylko potwierdzeniem mojej tezy, więc albo chodziło o Ludmile, albo Hernandez spalił twoją ulubioną patelnię, ale w to drugie szczerze wątpie.
- Nic się nie stało, po prostu Diego zrobił coś czego robić nie powinien i to wszystko
- Rozumiem cię, na wakacjach też poznałam kogoś, na kim zaczęło mi bardzo zależeć, niestety ta osoba też bardzo mnie zraniła i do tej pory nie usłyszałam słowa 'Przepraszam', a wydaje mi się, że powinnam je usłyszeć
Boże, Verdas ty idioto. On jej nawet nie przeprosił... rozumiem na świecie jest pełno baranów, ale nie sądziłem, że Leon się do nich zalicza
- Ty i ja to dwie różne sytuacje, Diego nie przeleciał nikogo na łóżku obok mn...
Od razu żałuje tych słów, jeżeli ktoś myślał, że w tym domu było piekło, to powinien odwołać te myśli, bo prawdziwe piekło, zaczyna się właśnie teraz.
~Ludmila~
Kłótnia chłopaków, to nie jedyna rozrywka dzisiaj. Od ponad dwudziestu minut Violetta rzuca talerzami w Leona, Leon drze się na Fede, bo on wygadał coś Violettcie, Pasquarelli natomiast ma wyrzuty do Hernandeza, który kłóci się się z Leonem, dlatego, że Włoch dowiedział się o czymś pierwszy, a Francesca wydziera się na Viole, ponieważ ta nie powiedziała jej czegoś wcześniej, krótko mówiąc jeden wielki kogel mogel, w którym ja naszczęście nie biorę udziału. Oczywiście bardzo chciałabym się przyłączyć do ich kłótni, wypomniałabym akcje z rana Pasquarelliemu, oblanie mnie gaśnicą przez Diega i wpakowanie mnie do jednego pokoju z tym psem dziewczyną, ale nie mam zamiaru teraz zachowywać się jakbym była w zoo. Z resztą i tak nikt, by nic nie zrozumiał. Mam dość tych ich krzyków
- Ciszaaaaaa!!!
Oczy wszystkich domowników skierowane są w moją stronę, w końcu się zamknęli.
- Posłuchajcie, jest godzina 20:19, możecie przestać drzeć te głupie ryje, jutro mamy szkołę... ostatnia klasa. Idziemy na ósmą, a na dodatek chłopaki macie trening, było by cudownie, gdybyśmy zrobili kolacje, zjedli ją, umyli się i poszli spać, bo za nim to wszystko zrobimy to z godziny dwudziestej zrobi się pierwsza w nocy. Więc każdy bierze dupe w troki i idzie do swojego pokoju... Leon ty zostań w kuchni i zrób lassagne, moge na ciebie liczyć?
Verdas kiwa głową na tak, wszyscy rozchodzą się do swoich pokoi, a w domu panuje idealna cisza, którą czasem zakłóca trzask garnków.
Ja to jednak jestem super.
~Federico~
Kolacje jak zwykle zjedliśmy w ciszy, niestety nie wszyscy. Violetta wolała zostać w pokoju, w sumie czuje się winny całej tej zaistniałej sytuacji, bo to ja powiedziałem za dużo słów. Verdas powiedział mi coś w sekrecie, a ja jak ostatni palant pozwoliłem wyjść temu na światło dzienne.
Drzwi łazienki otwierają się i wychodzi z nich Ludmila. Dziewczyna rzuca we mnie moją koszulką, w której spała poprzedniej nocy. No ta, ona też jest na mnie zła. Przyglądam się jej dokładniej. Jej ciało zdobi zgniło zielona koszulka, z czarnym nadrukiem orła. Wydaje mi się, że gdzieś już taką widziałem, ale nie dokładnie wiem gdzie. Chwila zastanowienia, wyostrzenie umysłu i już wiem, że ta kretyńska koszulka należy do Diego. Przekręcam się plecami do blondynki, nie mam ochoty nawet na nią patrzeć. Sądząc po jej postawie, jaką było wyłączenie światła i rzucenie jakiegoś głupiego teksu o wszach, jej też nie zależało na rozmowie.
~~~~~~~~~~~~
Hejka <3
Jestem zła, cztery odcinki do końca sezonu a tu nadal nie ma Fedemily :(
Nie wiem jak wy, ale ja stawiam na to, że będą przyjaciółmi. Taką nam kurwa niespodziankę zrobią -.-
Pozdrawiam Ola<3
poniedziałek, 2 lutego 2015
Chapter 3
~Ludmila~
Otwieram oczy i uśmiecham się, ponieważ jestem w pokoju sama, bez tego zapchlonego szczeniaka. Może i w nocy udało mu się położyć mnie spać, bez żadnych problemów i kłótni, ale dzisiaj nie dam się tak łatwo. Wczoraj byłam po prostu padnięta więc kłótnia nie wchodziła w grę. Dzisiaj jest sobota, drugi września, godzina... Patrzę na cyfrowy zegar, a moim oczom ukazuje się godzina 9:32, to znaczy, że kwiaty od mojego tajemniczego wielbiciela czekają pod drzwiami. Szybko wstaje z łóżka i biegnę do drzwi wejściowych, schodzę po schodach i olewam Pasquarelliego, który najwidoczniej chciał mi coś powiedzieć. Teraz nie liczy się ten kundel tylko, mój idealny książe z bajki, otwieram drzwi i patrzę pod nogi. Czerwone jak krew róże i biała karteczka między kwiatami. Podnoszę prezent i wyjmuję z niego kawałek papieru.
//Na twej górnej wardze
Będę nadpisywał w nieskończoność
Dzieje bólu pozostawionego tam bólu
To dopiero początek zabawy
Następnie, z całych sił,
Poddam testowi granice twej wytrzymałości
Dla naszej namiętności
Logika nie istnieje
P.F <3 //
Mój poeta... Tak bardzo chciałabym wiedzieć kim on jest. To napewno jakiś nieśmiały romantyk, dlatego napisał tylko swoje inicjały, to takie cholernie romantyczne.
- Co tam masz Lu?
Diego podchodzi do mnie i daje buziaka w polik na przywitanie, podczas wczorajszego siedzenia przy telewizorze, naprawdę go polubiłam
- Dostałam kwiaty, ale to normalne przyzwyczaicie się, mój książe z bajki zostawia mi je codziennie
- A wiesz kim jest ten twój wielbiciel?
Chłopaki dyskretnie zerkają na Pasquarelliego, nie mam pojęcia o co im z tym chodzi, ale trochę mnie to zdziwiło, no po co na niego spojrzeli?
- Jeszcze nie wiem kim on jest, ale musi być wyjątkowy, pisze wiersze, albo wybiera cytaty z moich ulubionych poezji, czuje że to ten jedyny
Federico uśmiecha się do siebie pod nosem, pewnie w duchu śmieszy go moja postawa, a w ten sposób pokazuje mi pogardę
- Widzisz Pasquarelli, ten chłopak jest księciem, a ty jesteś kretyńskim, zapchlonym kundlem bez jakiej kolwiek przyszłości.
Włoch wstaje z krzesła, patrzy na mnie smutnym, pełnym rozczarowania wzrokiem i podchodzi bliżej
-Ferro, niby to ja jestem idiotą, a to ty zapomniałaś się ubrać, ładna bielizna kochanie
Omija mnie i wychodzi z domu trzaskając drzwiami. Ja natomiast próbuje zrozumieć o co mu chodziło, patrzę w dół, a moim oczom ukazuje się moje pół nagie ciało. Sprintem udaje się do swojej sypialni i zamykam się na klucz. No to pięknie, drugi dzień, a oni już widzieli mnie pół nagą... zapowiada się wprost cudownie.
~Leon~
To się porobiło... kwiaty, cichy wielbiciel i wiersze... Pasquarelli. Na początku nie mogłem przyjąć do siebie myśli, że Fede mógłby zrobić coś takiego, ale inicjały P.F i to jego nagłe wyjście sygnalizują tylko o tym, że to on jest tym jej księciem z bajki. Jeżeli ona by się o tym dowiedziała,co jest dziwne, bo jeszcze tego nie zrobiła, przecież jest taka mądra a inicjały mówią same za siebie, to może zmieniłaby zdanie o Fede i zakończyłyby się te ich ciągłe kłótnie. Za godzine z chłopakami powinniśmy stawić się na treningu, a po Federico nie ma ani jednego śladu, nie wziął telefonu, torby sportowej no i stroju na przebranie, a bez tego nie wejdzie na boisko. Nasz trener Marx, jest stanowczym i twardym facetem, kiedy coś mu nie pasuje to od razu wylatujemy z treningu
- Hej, co tam porabiasz?
Odwracam się, a moim oczom ukazuje się Francesca, jej ciało zdobi czerwona sukienka w grochy do kolan, no tak jeszcze nigdy nie widziałem tej dziewczyny w innym wzorze
- Hej, czytam magazyn sportowy
Książke kucharską, którą zajmowałem się przed przyjściem dziewczyny schowałem szczelnie pod stertą magazynów, przecież nie może wiedzieć o moim zaintetesowaniu to by mnie zniszczyło.
- No tak, pewnie wy nie czytacie nic innego, moge mieć do ciebie dość osobiste pytanie Leonie?
- Tak, pod warunkiem, że już nigdy nie powiesz do mnie Leonie, bo to dziwnie brzmi
Włoszka uśmiecha się sympatycznie i siada na kanapie obok mnie
-Czy coś wydarzyło się między tobą, a Violettą?
Cholera jasna, zauważyła, jeszcze trochę i wszyscy będą wiedzieli, że ja i ona
- Stało się, ale nie wiem, czy mogę o tym mówić, to chyba ona powinna ci powiedzieć
- Leon, ona nigdy mi nie powie nie ma opcji, chce jej pomóc, bo jest smutna, ale nie wiem o co chodzi
- Dobrze, ale coś za coś. Ja powiem ci o co chodzi z Vilu, jeżeli ty powiesz mi o co chodzi Ludmile
- W jakim sensie?
- Chce wiedzieć czemu ona tak bardzo nie lubi Federa?
- Twierdzi, że jest psem i zapatrzonym w siebie lalusiem bez uczuć, który chce upokorzyć ją na każdym kroku. Nie wiem, czemu wystawiła mu taką opinię, ale moim zdaniem trochę przesadza. Z resztą wydaje mi się, że ona mu się podoba, ale na razie wolałabym zostawić to dla siebie i nie mieszać się w ich sprawy. W sumie to idealnie by do siebie pasowali, ale wolałabym, żeby Lu nie dowiedziała się, że tak powiedziałam, no i wiesz...
Jeju, ile ona gada, chciałem dowiedzieć się jednego, a tak naprawdę dowiedziałem się dwudziestu innych rzeczy
- ... no i wiesz jak kiedyś Ludmila za dużo wypiła, to bez przerwy o nim gadała...
Matko zabijcie mnie
- ... no i wtedy jej mama powiedziała, że ma się tak nie patrzeć, a tam był on...
Kurwa mać, w co ja się wpieprzyłem
- ... no i wtedy gadałyśmy całą noc
Ratujcie mnie
- ... był taki ubaw, w sumie wydaje mi się, że on też jej się podoba, ale cały czas myśli o tym cichym wielbicielu, gdyby wiedziała kto to, to od razu rzuciłaby mu się w ramiona, a poza tym to fajne mieć cichego wielbiciela, to takie romantyczne, chyba każda dziewczyna na świecie chciałaby, aby chłopak pisał jej wiersze ...
Oświeciło mnie, w końcu mnie oświeciło, rzucam magazynem za siebie i udaje się do wyjścia z domku
- Leon, obiecałeś, że mi powiesz
- Przepraszam Fran, ale muszę wyjść, powiem ci jak wróce, naprawdę Przepraszam
Wybiegam z domu i kieruje się w stronę boiska, teraz muszę znaleść Federico, bo to on jest kluczem.
~Diego~
Od piętnastu minut razem z Maxim i Marco rzucamy do siebie piłkę, nigdzie nie ma, ani Leona, ani Federa, trochę się o nich martwię, a zwłaszcza o Fede, Ludmila przesadziła, przecież on nic nie powiedział, a ona naskoczyła na niego jakby zrobił coś niewiarygodnie złośliwego. Nasz trener ma ochotę ich zabić, a ja próbuje wcisnąć mu kit, że obydwoje leżą w łóżkach i zwracają wczorajszą kolacje.
Niby to kupił, ale pewnie i tak po treningu pójdzie sprawdzić co z nimi, jeżeli nie zastanie ich rozchorowanych w łóżkach to ostro mi się za to dostanie.
- Dobra Hernandez, opowiadaj jak tam mieszkanie z tymi sierotami?
Głos Marco wyrywa mnie z transu, Traveli zajmuje pozycje łącznika młyna, jest jednym z najlepszych zawodników na tej pozycji. Od lat spotyka się z kapitanem naszej szkolnej drużyny Cheerleaderek Larą, są ze sobą szczęśliwi i chwała im za to.
- Nie jest źle, to znaczy Francesca, olewa mnie na każdym kroku, więc ja robie to samo, Ludmile nawet polubiłem, ale ona plus Fede to mieszanka wybuchowa. Violetta, ciągle siedzi w pokoju i wychodzi tylko na jedzenie, ani razu z nią nie rozmawialiśmy.
- Czyli, że nie widujecie się zbyt często w jednym gronie?
- Maxi, my byśmy się w tym jednym gronie pozabijali
Maximiliano Ponte, bo tak brzmi pełne imie Maxiego, gra na filarze, jest niski, ale szybki jak cholera. On również ma szczęście w miłości jego dziewczyna Natalia, jest przewodniczącą naszej szkoły, strasznie nudna i odpowiedzialna dziewczyna, ale Ponte ma w nosie naszą opinie na jej temat i bezwarunkowo ją kocha. Chciałbym być taki jak on, jeżeli chodzi o olewanie innych, ale nie potrafie tak, opinia publiczna jest dla mnie bardzo ważna.
- Ciekawi mnie ile wytrzyma wasz ceglany domek, a tak w ogóle to jak śpicie?
- To dobre pytanie, ja i Leon jeden pokój, Violetta i Resto drugi, a trzeci Feder i Lu
Chłopaki otwierają buzie ze zdziwienia, po czym obydwoje rzucają krótkie `o kurwa`, w sumie gdybym był na ich miejscu to zareagował bym tak samo
- Spokojnie panowie, zobaczymy co przyniesie nam życie, bo jeszcze wszystko może się zmienić.
~Federico~
Siedze pod drzewem i poraz kolejny patrzę na kartke ze swoimi wypocinami
// Przychodzi taki dzień, kiedy nic nie ma sensu. Kiedy nie chce Ci sie wstać z łożka. I właśnie wtedy powinno sie wyjść z podniesioną głowa... Bo nasze życie jest pełne niespodzianek, a nadzieja powinna umierać ostatnia//
Szczerze, nie wiem w jaki sposób ma się to do mojej obecnej sytuacji, ale miałem ochotę to wybazgrać, uczucia które teraz siedzą w mojej głowię są nie do opisania. Z jednej strony ciesze się jak głupi, bo Lu stwierdziła, że jestem jej księciem, a z drugiej strony nie wie, że to ja i nienawidzi mnie. Wczoraj kiedy kładliśmy się spać, była taka niewinna i czuła, a dziś rano przeszła chyba samą siebie, jeżeli chodzi o zdenerwowanie mnie. Jestem kundlem bez jakiejkolwiek przyszłości... zabolało... znowu. To nie pierwszy raz kiedy czuje się przez nią jak śmieć, ale to nigdy nie działało na mnie tak silnie. Czyżbym zakochiwał się coraz bardziej?
Nagle do moich uszu, dobiega dźwięk poruszających się liści krzewu obok
- Fede?
- Leon, co ty tu robisz?
Mój przyjaciel, jak zwykle wpada w nieodpowiednim na to momencie, ale przecież nieodeśle go z kwitkiem
- Musisz mi pomóc
A czy ty mógłbyś pomóc mi, bo jestem w rozsypce?
- Zawsze i wszędzie, o co chodzi?
- Musisz pomóc mi przeprosić Violette , na obozie odwaliłem i chce wszystko załagodzić
- Na jakim obozie?
Jestem zaskoczony, oni razem na jednym obozie i o dziwo wyszli z tego cało, dziwne...
- Wakacje spędziliśmy razem na obozie kulinarnym w Mediolanie, poznaliśmy się tam bliżej... stary ja się chyba nawet zakochałem, przespaliśmy się ze sobą, przeżyłem cudowną noc, a następnego wieczoru najebałem się i przeleciałem jej koleżankę z pokoju, niewiedząc, że ona śpi w łóżku obok
Wybucham śmiechem, może i przed chwilą byłem zrozpaczony, ale historia Verdasa powaliła mnie na kolana. Wyobrażam sobie minę biednej Violetty, która nasłuchuje tego wszystkiego, kurwa mać,
ale to musiało być dobre.
- Okej stary, pomogę ci, ale co mam zrobić
- Po pierwsze nie śmiać się, po drugie pomóc mi napisać wiersz dla Violetty, a po trzecie przyznać się Ludmile, że to ty wysyłasz kwiaty
- Po pierwsze, dobra koniec ze śmiechem, po drugie spoko pomoge ci, a po trzecie no chyba cię pojebało, ona mi nie uwierzy, a na dodatek rozczarowałaby się, że taki kundel jak ja to jej wymarzony wielbiciel
- Czyli, chcesz działać w ukryciu?
- Na razie tak, dopóki nie zmieni do mnie nastawienia, to nie dowie się kim jestem
- Nie wiem, czy pamiętasz, ale.. od godziny mamy trening, a Diegito wysłał mi sms'a, że wcisnął kit trenerowi, że jesteśmy chorzy i leżymy w łóżkach, więc radzę zbierać się, bo pewnie jest tak wściekły, że przyjdzie do nas, żeby to sprawdzić
- Ta... masz racje, a jutro przyjdziemy tutaj i powiesz mi co czujesz przy Violettcie, a ja przerobie to na coś, co będzie jakoś brzmiało
- Dzięki stary, uwielbiam cię
- Jak prawie każdy
~Ludmila~
Siedze na łóżku i maluje paznokcie na dość neonowy różowy kolor, sama nie wiem czemu zdecydowałam się na ten lakier, ale miałam ochotę wyglądać inaczej. W sumie mam lekkie wyrzuty sumienia co do tego kundla, może trochę przesadziłam. Wypadałoby przeprosić. Mam nadzieje, że przyjmię przeprosiny i nie będzie robić scen. Kolejny raz będę zmuszona okazać mu słabość. Cholera ostatnio za często się to zdarza. Wnosił mi walizki, zaniósł mnie na góre i zaopiekował się, co było dość słodkie... STOP! Cholera jasna, ostatnio za często o nim myśle i o dziwo moje myśli na jego temat są dość pozytywne. Nie może tak być. Nienawidzę go i tak ma pozostać. Mam dość tego dnia, chciałabym poznać mojego księcia, napewno przytuliłby mnie i pocieszył, ale nie... jedynym chłopakiem jaki będzie przy mnie to Pasquarelli... niestety. Podchodzę do walizki i szukam mojej piżamy, cholera czyżbym zapomniała o piżamach? To niemożliwe, pamiętam jak je pakowałam, a może naprawdę zapomniałam. Super, teraz muszę spać w bieliźnie. W oczy wrzuca mi się walizka Włocha. Chyba nie obraziłby się, ale nie mogę... a może jednak mogę? Podchodzę do dużej, czarnej walizki, rozpinam ją, a do moich nozdrzy dociera cudowny zapach perfum Pasquarelliego. Czy ja właśnie użyłam słowa cudownych? Dobra nieważne, ignoruje to. Wyciągam dość dużą, niebieską koszulkę i zapinam torbę. Mam nadzieje, że materiał da rade zasłonić moje pośladki, bo czułabym się dość nie komfortowo. Podchodzę do drzwi łazienki i wchodzę do środka. Szczerze, liczę na to, że Federico nie zdąrzy wrócić i zobaczymy się dopiero jutro, bo dziś nie mam ochoty tłumaczyć mu czemu mam na sobie jego koszulkę.
~Federico~
Wchodzę do pokoju, padnięty w trupa. Czemu wracam do domu o godzinie 1:32 w nocy? To proste, kiedy wracaliśmy z Verdsem, to całkiem przypadkiem wpadliśmy na naszego kochaniutkiego trenera, który wyssał moją energie niczym wampir energetyczny. Kurwa, pierwszy trening w tym roku, a ja nieczuje nóg. Po prostu zajebiście. Podchodzę do łóżka i kłade się, mam ochotę odpłynąć, do krainy Morfeusza, ale blondynka leżąca obok, nie pozwala mi na to.
- Gdzie byłeś? Jest już bardzo późno
- Trening
Nie mam zamiaru rozmawiać z nią po tym co powiedziała dziś rano, nagle zaczęło ją interesować co się ze mną dzieje?
- Do tak późnej godziny?
- Czy to jest jakieś przesłuchanie?
- Nie... po prostu się martwiłam... trochę
Na jej słowa odżywam na nowo, martwiła się?
- Dziś rano, twoja postawa co do mnie była inna, myślałem, że masz w dupie to co się ze mną dzieje
- Nie wiem, po prostu było mi dziwnie kiedy nie przychodziłeś... a tak, w ogóle przepraszam za dzisiaj, po prostu...
- Nie kończ, nie jestem zły
To dziwne, że jej kilka słów potrafi poprawić mi humor, jeżeli na tym polega miłość, to chce być jej niewolnikiem do końca.
- A i jeszcze jedno, nie wzięłam piżam z domu, mam nadzieje, że nie jesteś zły, że pożyczyłam twoją koszulkę?
- Nie, zdarza się
Tak jakbym nie wiedział, przecież to ja zabrałem jej te piżamy i schowałem do torby, do której naszczęście nie zajrzała.
-Mogę mieć do ciebie prośbę?
- Tak, mów kochanie
Blondynka uroczo się do mnie uśmiecha, a moje serce staje się cieplejsze.
- Idź się umyć, bo śmierdzisz potem
- A pójdziesz ze mną?
- Nawet o tym nie myśl
- W takim razie, umyje się rano
- Fede błagam, śmierdzisz
- No dobrze, twoja prośba została rozpatrzona pozytywnie, ja idę się umyć, a ty idź spać.
Wstaje z łóżka i wchodzę do toalety, czyżby nasze wojny właśnie dobiegły końca?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka <3
Ten rozdział, kompletnie mi się nie podoba :(
Nie wiem jak wy, ale ja czekam na 76 odcinek Violetty i liczę na Fedemile <3
Pozdrawiam Ola<3
niedziela, 1 lutego 2015
Chapter 2
~Ludmila~
Moje oczy nadal studiują kartke z informacją o wspólnym mieszkaniu. To musi być pomyłka, przecież ten domek nie wytrzyma naszych kłótni, sprzeczek, a nawet jeżeli będzie trzeba to walk między sobą.
- Dziewczyny, ja zaraz przyjdę, muszę znaleźć dyrektora, to musi być pomyłka
Zostawiam przerażoną Fran i Viole przed drzwiami szkoły i pędem ruszam do gabinetu dyrektora. Muszę wyjaśnić tą sprawę. Otwieram dębowe drzwi i wbiegam do pokoju
- Dzień Dobry panie Dyrektorze, musimy porozmawiać
Siwy facet, gdzieś około piędziesiątki patrzy na mnie spod swoich markowych okularów.
- Nowa uczennica?
- Nie, chodzę do tej szkoły od trzech lat. Ludmila Ferro
Cały nasz dyrektor, może zapomnieć o istnieniu laureatki najważniejszych Brytyjskich konkursów ekonomistycznych, ale nazwiska zgraji kundli pamięta jakby wyrył je sobie w głowie.
-Dobrze, a więc o co chodzi?
- O domek, mieszkam w jednym domku z tymi cholernymi kretynami
Pasquarellim, Verdasem i Hernandezem, chce dostać inny domek
- Po pierwsze nie obrażaj moich najlepszych zawodników, a po drugie Federico poprosił mnie, aby mieszkać z tobą, a jego prośba jest dla mnie rozkazem
- Jak to poprosił?
- Zadzwonił do mnie trzy dni temu i powiedział, że chciałby mieszkać pod jednym dachem z Ferro, Castillo i Resto, więc dostał to czego chciał, a teraz idź się lepiej rozpakować, miłego mieszkania z chłopakami panno Ferro
Wychodzę z gabinetu trzaskając drzwiami, jestem wściekła. Czemu ten baran wybrał, akurat nas na swoje ofiary do uprzykszania życia?
Wychodzę na dziedziniec szkoły, ani śladu po dziewczynach i ani śladu po moich walizkach. No cóż, pewnie udały się do domku, więc spotkam się z nimi na miejscu. Ciekawe czy zgraja tych zapchlonych kundli jest już na miejscu, mam nadzieje, że nie, bo nie mam ochoty siedzieć w ich towarzystwie.
~Francesca~
Nasza sytuacja, nie wygląda zbyt ciekawie. Nasi współlokatorzy postanowili pomóc nam z walizkami. Oczywiście, nie zgodziłybyśmy się, gdyby nie fakt, że są naprawdę ciężkie, a oni są silni. Jeżeli Ludmila dowie się o tym, że ukazałyśmy im słabość to zabije nas wzrokiem. Dosłownie, nie wiem czemu ona tak bardzo nie lubi Federa, z całej ich trójki wydaje się być najsympatyczniejszy, a no i zarywa do niej od pierwszej klasy, ale ona tego nie widzi i myśli, że on chce ją tylko upokorzyć. W sumie, to fajnie, że zamieszkamy w piątkę... tak w piątke, ponieważ Hernandez jest dla mnie jak zwykły dwutlenek węgla. Niby jest, ale nie zwracam na niego uwagi. Jest pieprzonym egocenrykiem i nienawidzę go z czystego serca.
- No to jesteśmy, witajcie w naszym królestwie księżniczki
Pierwszy raz w tym dniu, Verdas postanowił się odezwać, nie wiem co mu się stało, ale na jego słowa Violetta spuściła głowę do dołu. Muszę z nią o tym porozmawiać, ponieważ ta cała sytuacja zaczyna mi się bardzo nie podobać. Cała nasza piątka wchodzi do ceglanego, uroczego domku, może i niegrzeszy wielkością, ale jego urządzenie jest naprawdę świetne, kiedy razem z Violettą zachwycałyśmy się wnętrzem, to chłopcy w tym czasie wnieśli nasze walizki do salonu.
- Jest tylko mały problem
Federico mrugnął porozumiewawczo do swoich kolegów, widać po nim, że coś knuł, ale jeszcze niewiedziałyśmy co
- Jaki problem?
- W domku są trzy sypialnie, a nas jest szóstka, to znaczy, że w jednym pokoju zmieszczą się dwie osoby.
- Tak umiemy liczyć, ale muszę przyznać jestem w szoku, że wy to potraficie
Violetta na moje słowa uśmiechnęła się lekko, Verdas widząc to powtórzył jej gest, na co moja przyjaciółka spuściła głowę do dołu. O co im chodzi?
- No widzisz Resto, mamy jeszcze dużo innych zalet
- Czy ciebie ktoś pytał o zdanie Diego?
Jeju, jak mnie denerwuje mieszkanie z nim będzie gorszą tragedią niż katastrofa w Czarnobylu.
- Dobrze, nie kłóćmy się, bo do niczego to nie prowadzi, tak więc jak wolicie mieszkać dwie dziewczyny w jednym pokoju i dwóch chłopaków...
Niestety, razem z Violettą nie słuchamy ich dalej tylko biegniemy do naszego wspólnego pokoju, który od teraz dzielić będziemy we dw... o matko dopiero teraz dociera do mnie ich propozycja, jeżeli jeden pokój zajmiemy my, drugi dwójka z nich, to Ludmila skazana jest na mieszkanie z jednym z chłopaków. Jeżeli tym jednym z nich okaże się być Pasquarelli to cały dom zostanie zburzony szybciej niż myślałyśmy.
~Federico~
Ich inteligencja, czasami naprawdę mnie powala. Zostawiły Ludmile samą na pastwe ze mną w jednym pokoju. Ciekawe jak Ferro zareaguje na wiadomość wspólnego mieszkania, wchodzę do naszej wspólnej sypialni i wybucham głośnym, niekontrolowanym śmiechem. Jedno, dwuosobowe łóżko, które stoi na środku całego pokoju,jak widać dyrektor Nialls, spełnił wszystkie moje zachcianki. Już widzę mine blondynki, na wieść o wspólnym spaniu. Podchodzę do jednej z jej walizek i otwieram ją, czas zacząć mój plan, musze znaleźć wszystkie piżamy blondynki i wyrzucić je jak najdalej stąd, wieczorem zaproponuje jej spanie w mojej koszulce, a ona nie mając innego wyjścia zgodzi się na to. Co chce tym wszystkim osiągnąć? Chce udowodnić jej, że nie ocenia się książki po okładce i mimo tego, że jestem sportowcem, to moge ją w sobie rozkochać. Najpierw zaczne od niewinnych przytuleń, dotyków i pocałunków, a skończe na zostawieniu jej. Przegrzebuje całą walizkę i widzę w niej samą bieliznę, nie żebym narzekał, bo dziewczyna idealnie trafiła w mój gust, ale to jednak nie tego szukałem. Zamykam walizkę i otwieram następną BINGO!
Wyciągam pięć kompletów piżam i wrzucam je do swojej torby sportowej, kiedy będę wychodził na trening, wyrzuce je do pierwszego lepszego kubła na śmieci. Zadanie numer jeden zaliczone, teraz czekam tylko na przybycie dziew...
- Pasquarelli, jak mogłeś?
Jej długie, zgrabne nogi cudownie prezentują się w czarnych szpilkach, boski tyłek i jędrne, duże cycki idealnie pasują do całej jej sylwetki, no i na dodatek jest fajna z ryja, czego więcej można chcieć?
- O co ci chodzi Ferro, jeszcze nic nie zdąrzyłem zrobić
Podnoszę ręcę w geście obronnym, oczywiście wiem, o co jej chodzi, ale lubie czasem poudawać kretyna
- Powiedziałeś dyrektorowi, aby wepchnął nas wszystkich razem
- Nie rozumiem o co ci chodzi, musisz mówić do mnie jaśniej, jestem psem i nie rozumiem co do mnie mówisz
Dziewczyna zaciska dłonie w pięści, czasem strasznie denerwowały mnie jej gadki na temat tego, że jestem głupim psem, bo gram w Rugby, nigdy mnie nie poznała, nie rozmawiała ze mną na osobności, od razu wystawiła mi opinie i trzyma się jej od trzech lat.
- Jesteś większym idiotą, niż myślałam, a po następne co twoje i moje walizki robią w jednym pokoju z dwuosobowym łóżkiem? To twój kolejny podstęp, aby utrudnić mi życie psie?
Szczerze, jej słowa sprawiają mi przykrość. Ja, nie wyzywam jej, ani nieoskarżam bezpodstawnie, gdyby tego nie robiła, to napewno nie chciał bym jej rozkochać i zostawić, ale sama się o to prosi, a szkoda.
- Zapytaj swoje przyjaciółeczki, bo to ich wina, że jesteśmy tu w jednym pokoju
Omijam ją i zostawiam, czy naprawdę muszę być zakochany w takiej zołzie?
~Diego~
Współczuje Federowi, że musi mieszkać z Ferro, ale jak tylko usłyszał, że to ona będzie tą pokrzywdzoną dziewczyną, to od razu postanowił, poświęcić się dla ekipy. Jednak wydaje mi się, że on wcale nie żałuje tego, że to wszystko tak się potoczyło. Tak jakby cieszył się, że wylądował z nią w jednym pokoju.
- Ej, tak w ogóle, to czemu my się zgadzamy na mieszkanie z nimi?
- Leon, w sumie mnie też to zastanawia, ale Fede stwierdził, że tak będzie fajnie
- Fajnie? Co fajnego jest w mieszkaniu z kimś, kto cię szczerze nienawidzi?
- A no właśnie o co chodzi z tobą i Violettą, zawsze darliście się na siebie najgłośniej, a teraz stoicie ze spuszczonymi głowami i jesteście jacyś inni, powiesz mi o co chodzi?
- Nie dzisiaj stary, pogadamy jutro na treningu okej? Nie chce teraz o tym gadać
Czyli jednak coś się stało, ciekawość nie daje mi spokoju, ale muszę uszanować decyzje przyjaciela.
- Okej, jak chcesz, a teraz wybacz, ale książka wzywa
Kładę się na łóżku, a z walizki wyciągam dużą książkę pod tytułem `Majsterkowanie, twoją pasją`, mało kto wiem, że interesują mnie takie rzeczy, ale ja uwielbiam wiedzieć co i jak jest zbudowane, lubie sam majsterkować i budować szafki, stoliki i inne takie. Niestety gdyby na światło dzienne wyszło moje zainteresowanie, to mógłbym pożegnać się z byciem popularnym. W sumie każdy z nas, ma pasję której się wstydzi. Ja majsterkuje, Leon gotuje, a Federico uwielbia pisać wiersze i nawet nie chce wiedzieć ile z nich napisał z myślą o panience Ferro, mimo że mój przyjaciel wypiera się uczuć co do niej, to i tak ja, wiem swoje.
~Violetta~
Unikać Leona, unikać, Leona, unikać Leona... ale kurwa jak? Mieszkamy w jednym domu, za chwile wszyscy dowiedzą się, że tak naprawdę na wakacjach, nie byłam w Paryżu, tylko spędziłam je w...
- O Lu, jak tam rozpakowywanie?
Blondynka usiadła załamana, na moim łóżku, widać że cała sytuacja nie zabardzo przypadła jej do gustu
- Masakra, musze spać z nim w jednym łóżku, nie mogę uwierzyć, że mnie wystawiłyście
- To naprawdę nie było planowane
Odpowiadam jej zgodnie z prawdą, bo nie przemyślałyśmy nawet tego co powiedzieć chciał Pasquarelli, chciałyśmy poprostu zająć najlepszy pokój
- Dobra, nieważne to tylko dziesięć miesięcy z nim w jednym łóżku
Ludmila zaczyna udawać płacz, a ja od razu ją przytulam, z jednej strony cieszę się, że to ona tam wylądowała, ponieważ ja mogłabym wylądować tam z Verdasem, a po naszych wakacyjnych wspomnieniach, to nie wiem czy najpierw zabiłabym jego, czy siebie.
~Ludmila~
Czy on musi siedzieć w tym pokoju, wtedy kiedy jestem w nim ja? Zero prywatności, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że leży na łóżku, w samych bokserkach i nieodrywa ode mnie wzroku. On nawet nie kryje się z tym obserwowaniem mnie, nie obchodzi go to, że to widzę, a kiedy nasze spojrzenia się napotykają, to uśmiecha się do mnie tym swoim najpiękniejszym uśmiechem i STOP! Nie mogę tak nawet myśleć, on nie posiada ARTYSTYCZNEJ DUSZY, jest zapchlonym nic nie wartym
psem. Taki związek nie miałby przyszłości, a ja i tak mam swojego wielbiciela. Od pierwszej klasy, ten tajemniczy wielbiciel, codziennie przysyła mi kwiaty z jakimś romantycznym cytatem lub wierszykiem. Nie wiem, kim on jest, ale znajdę go, ponieważ jest moim księciem z bajki.
- Jeju, nie przeczuwałem, że masz aż tyle ciuchów Ferro, pod tym względem idealnie do siebie pasujemy
- No właśnie, skoro masz tyle ciuchów to może ubrałbyś się co?
Twoja golizna mi przeszkadza
- Nie narzekaj tak, przynajmniej masz na co popatrzeć, a po następne powinnaś się przyzwyczajać, ponieważ ja śpie nago i nie mam zamiaru zmieniać przyzwyczajeń, bo ty tak chcesz
-Hohoho, nie ma mowy nie będziesz spać nago w jednym łóżku ze mną psie
- Ludmila, czy ja cię wyzywam?
- Nie, ja też tego nie robie, ja po prostu mówię do ciebie po imieniu kundlu
-Miło
Federico spuszcza głowę i wychodzi z pokoju, czyżbym uraziła tego kretyna? Czyżby on wiedział co oznacza słowo urazić? I czy on naprawdę wyszedł w samych majtkach z pokoju?
~Leon~
Stoje w kuchni i robie kolacje dla naszych domowników. Mam nadzieje, że Lassagna im zasmakuje, wiem, że to ulubione danie Violi i nie chce go spaprać, tak jak spaprałem naszą relacje na tym obozie. Gdybym tylko...
- To był, chyba zły pomysł...
Odwracam się, a moim oczom ukazuje się sylwetka Pasquarelliego, jak zwykle chodzi po całym domu w samych majtkach, w sumie już się do tego przyzwyczaiłem i zazwyczaj razem z Diego chodzimy tak we trójkę, ale dzisiaj postanowiłem to sobie odpuścić, ze względu na dziewczyny, mam nadzieje, że Diego też się ubierze.
- Czemu tak uwarzasz? Pokłóciłeś się z Ferro?
- Nie, po prostu zdenerwowała mnie, mam dość tych jej głupich stereotypów, to tak samo jak ja miałbym mówić, że fakt o tym, że jest blondynką świadczy o jej inteligencji
- Masz racje, ale sam chciałeś z nią mieszkać, jeżeli chcesz to możemy się zamienić, ja najwyżej zamieszkam z nią w pokoju, a ty pójdziesz do Diega
- Nie, bez przesady, dam rade
Nie rozumiem go, najpierw na nią narzeka, a potem twierdzi, że da rade z nią mieszkać... nie rozumiem go.
- Czuje coś dobrego
Wrzask Diega, nie pozwala nam spokojnie porozmawiać, chłopak schodzi po schodach, w samych bokserkach, cholera czuje się trochę niezręcznie w tych ciuchach, ale dziewczyny napewno docenią to, że nie muszą się przy mnie krempować
- Federico, zawołaj resztę, bo kolacja gotowa
Szatyn, przeczesuje ręką swoją dość wysoką grzywkę i udaje się na góre. Jedyne co słyszę później to krzyki przerażonych dziewczyn i głośny huk, zatrzaskiwanych drzwi. To będą ciężkie miesiące, bardzo ciężkie i bardzo długie miesiące.
~Federico~
Do kolacji, razem z Diego musieliśmy założyć spodnie, ponieważ dziewczyną przeszkadzał fakt, że nasze penisy są tak blisko wolności. Jedzenie odbywało się w kompletnej ciszy, nikt nie odezwał się do siebie słowem, co było trochę przerażające. Lu i Fran, były pod wrażeniem umiejętności Leona, ale Violetta siedziała ze spuszczoną głową i mieszała widelcem w talerzu. Trochę niekulturalne, ale to jej sprawa. Obecnie razem z Diego i odziwo Ludmilą siedzimy przed telewizorem, reszta śpi, ponieważ jest wpół do dwunastej. Oglądamy horror `Martwe zło`, nie widziałem gorszego filmu, ale blondynka jednak ma inne zdanie, piszczy ze strachu i co chwila wtula się we mnie, a gdy straszna scena się kończy to odwraca się do mnie plecami i udaje, że nic się nie wydarzyło. W końcu ten cholerny badziew się kończy, nie wytrzymałbym, ani minuty dłużej.
- Dobra gołąbeczki, ja spadam spać, miłej wpólnie spędzonej nocy wam życzę
Diego podaje mi łape na porzegnanie, a do Ludmily nachyla się i daje jej buziaka w policzek, co mnie bardzo dziwi, bo jej to jakoś nie przeszkodziło. W sumie czuje lekką zazdrość, bo gdybym ja się do niej nachylił to od razu dostałbym z liścia, ale niechce się jej narzucać, no ale czemu niby dała buziaka jemu? Diego? Naprawdę? Diego? Dobra ogar, to ja z nią śpie, a nie oni.
- To może my też już pójdziemy co? Jest północ, a o tej godzinie wszystkie duchy zaczynają wyłazić...
- Przestań szczekać kundlu
- No tak, znowu zaczynasz Lu
- Nie mam siły już wstawać i iść do naszej sypialni
- To nie problem
Wstaje z kanapy i biorę na ręcę zmęczoną Lu, cieszy mnie fakt, że jest na tyle zmęczona, że nie ma siły się ze mną kłócić. Wchodzę do pokoju, a Ludmila już śpi. Pokładam ją leciutko na łóżku i zdejmuje z jej ciała sukienkę, cholera półnaga wygląda niezwykle pociągająco, ale nie mogę dotknąć jej bez wyznaczonej zgody. Mam swoje zasady i nigdy ich nie łamę, mimo że Lu twierdzi inaczej. Zdejmuje z siebie ubranie i kładę się obok blondyneczki. Całuje ją w czoło i przykrywam kołdrą, na co ona odwraca się w moim kierunku i wtula w mój nagi tors.
- Dziękuje
Na moim policzku czuje dotyk ciepłych ust Lu, w życiu nie pomyślał bym, że ona to zrobi.
- Nie masz za co Lu
Po chwili obydwoje wtuleni w siebie zasypiamy, a jej obecność bardzo dobrze działa na moje sny.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No hej <3
Dzisiaj wyszło trochę długo i od teraz przez dwa tygodnie moje rozdziały będą miały właśnie taką długość, ponieważ mam ferie <3
Mam nadzieje, że się wam podoba
Pozdrawiam Ola<3
Moje oczy nadal studiują kartke z informacją o wspólnym mieszkaniu. To musi być pomyłka, przecież ten domek nie wytrzyma naszych kłótni, sprzeczek, a nawet jeżeli będzie trzeba to walk między sobą.
- Dziewczyny, ja zaraz przyjdę, muszę znaleźć dyrektora, to musi być pomyłka
Zostawiam przerażoną Fran i Viole przed drzwiami szkoły i pędem ruszam do gabinetu dyrektora. Muszę wyjaśnić tą sprawę. Otwieram dębowe drzwi i wbiegam do pokoju
- Dzień Dobry panie Dyrektorze, musimy porozmawiać
Siwy facet, gdzieś około piędziesiątki patrzy na mnie spod swoich markowych okularów.
- Nowa uczennica?
- Nie, chodzę do tej szkoły od trzech lat. Ludmila Ferro
Cały nasz dyrektor, może zapomnieć o istnieniu laureatki najważniejszych Brytyjskich konkursów ekonomistycznych, ale nazwiska zgraji kundli pamięta jakby wyrył je sobie w głowie.
-Dobrze, a więc o co chodzi?
- O domek, mieszkam w jednym domku z tymi cholernymi kretynami
Pasquarellim, Verdasem i Hernandezem, chce dostać inny domek
- Po pierwsze nie obrażaj moich najlepszych zawodników, a po drugie Federico poprosił mnie, aby mieszkać z tobą, a jego prośba jest dla mnie rozkazem
- Jak to poprosił?
- Zadzwonił do mnie trzy dni temu i powiedział, że chciałby mieszkać pod jednym dachem z Ferro, Castillo i Resto, więc dostał to czego chciał, a teraz idź się lepiej rozpakować, miłego mieszkania z chłopakami panno Ferro
Wychodzę z gabinetu trzaskając drzwiami, jestem wściekła. Czemu ten baran wybrał, akurat nas na swoje ofiary do uprzykszania życia?
Wychodzę na dziedziniec szkoły, ani śladu po dziewczynach i ani śladu po moich walizkach. No cóż, pewnie udały się do domku, więc spotkam się z nimi na miejscu. Ciekawe czy zgraja tych zapchlonych kundli jest już na miejscu, mam nadzieje, że nie, bo nie mam ochoty siedzieć w ich towarzystwie.
~Francesca~
Nasza sytuacja, nie wygląda zbyt ciekawie. Nasi współlokatorzy postanowili pomóc nam z walizkami. Oczywiście, nie zgodziłybyśmy się, gdyby nie fakt, że są naprawdę ciężkie, a oni są silni. Jeżeli Ludmila dowie się o tym, że ukazałyśmy im słabość to zabije nas wzrokiem. Dosłownie, nie wiem czemu ona tak bardzo nie lubi Federa, z całej ich trójki wydaje się być najsympatyczniejszy, a no i zarywa do niej od pierwszej klasy, ale ona tego nie widzi i myśli, że on chce ją tylko upokorzyć. W sumie, to fajnie, że zamieszkamy w piątkę... tak w piątke, ponieważ Hernandez jest dla mnie jak zwykły dwutlenek węgla. Niby jest, ale nie zwracam na niego uwagi. Jest pieprzonym egocenrykiem i nienawidzę go z czystego serca.
- No to jesteśmy, witajcie w naszym królestwie księżniczki
Pierwszy raz w tym dniu, Verdas postanowił się odezwać, nie wiem co mu się stało, ale na jego słowa Violetta spuściła głowę do dołu. Muszę z nią o tym porozmawiać, ponieważ ta cała sytuacja zaczyna mi się bardzo nie podobać. Cała nasza piątka wchodzi do ceglanego, uroczego domku, może i niegrzeszy wielkością, ale jego urządzenie jest naprawdę świetne, kiedy razem z Violettą zachwycałyśmy się wnętrzem, to chłopcy w tym czasie wnieśli nasze walizki do salonu.
- Jest tylko mały problem
Federico mrugnął porozumiewawczo do swoich kolegów, widać po nim, że coś knuł, ale jeszcze niewiedziałyśmy co
- Jaki problem?
- W domku są trzy sypialnie, a nas jest szóstka, to znaczy, że w jednym pokoju zmieszczą się dwie osoby.
- Tak umiemy liczyć, ale muszę przyznać jestem w szoku, że wy to potraficie
Violetta na moje słowa uśmiechnęła się lekko, Verdas widząc to powtórzył jej gest, na co moja przyjaciółka spuściła głowę do dołu. O co im chodzi?
- No widzisz Resto, mamy jeszcze dużo innych zalet
- Czy ciebie ktoś pytał o zdanie Diego?
Jeju, jak mnie denerwuje mieszkanie z nim będzie gorszą tragedią niż katastrofa w Czarnobylu.
- Dobrze, nie kłóćmy się, bo do niczego to nie prowadzi, tak więc jak wolicie mieszkać dwie dziewczyny w jednym pokoju i dwóch chłopaków...
Niestety, razem z Violettą nie słuchamy ich dalej tylko biegniemy do naszego wspólnego pokoju, który od teraz dzielić będziemy we dw... o matko dopiero teraz dociera do mnie ich propozycja, jeżeli jeden pokój zajmiemy my, drugi dwójka z nich, to Ludmila skazana jest na mieszkanie z jednym z chłopaków. Jeżeli tym jednym z nich okaże się być Pasquarelli to cały dom zostanie zburzony szybciej niż myślałyśmy.
~Federico~
Ich inteligencja, czasami naprawdę mnie powala. Zostawiły Ludmile samą na pastwe ze mną w jednym pokoju. Ciekawe jak Ferro zareaguje na wiadomość wspólnego mieszkania, wchodzę do naszej wspólnej sypialni i wybucham głośnym, niekontrolowanym śmiechem. Jedno, dwuosobowe łóżko, które stoi na środku całego pokoju,jak widać dyrektor Nialls, spełnił wszystkie moje zachcianki. Już widzę mine blondynki, na wieść o wspólnym spaniu. Podchodzę do jednej z jej walizek i otwieram ją, czas zacząć mój plan, musze znaleźć wszystkie piżamy blondynki i wyrzucić je jak najdalej stąd, wieczorem zaproponuje jej spanie w mojej koszulce, a ona nie mając innego wyjścia zgodzi się na to. Co chce tym wszystkim osiągnąć? Chce udowodnić jej, że nie ocenia się książki po okładce i mimo tego, że jestem sportowcem, to moge ją w sobie rozkochać. Najpierw zaczne od niewinnych przytuleń, dotyków i pocałunków, a skończe na zostawieniu jej. Przegrzebuje całą walizkę i widzę w niej samą bieliznę, nie żebym narzekał, bo dziewczyna idealnie trafiła w mój gust, ale to jednak nie tego szukałem. Zamykam walizkę i otwieram następną BINGO!
Wyciągam pięć kompletów piżam i wrzucam je do swojej torby sportowej, kiedy będę wychodził na trening, wyrzuce je do pierwszego lepszego kubła na śmieci. Zadanie numer jeden zaliczone, teraz czekam tylko na przybycie dziew...
- Pasquarelli, jak mogłeś?
Jej długie, zgrabne nogi cudownie prezentują się w czarnych szpilkach, boski tyłek i jędrne, duże cycki idealnie pasują do całej jej sylwetki, no i na dodatek jest fajna z ryja, czego więcej można chcieć?
- O co ci chodzi Ferro, jeszcze nic nie zdąrzyłem zrobić
Podnoszę ręcę w geście obronnym, oczywiście wiem, o co jej chodzi, ale lubie czasem poudawać kretyna
- Powiedziałeś dyrektorowi, aby wepchnął nas wszystkich razem
- Nie rozumiem o co ci chodzi, musisz mówić do mnie jaśniej, jestem psem i nie rozumiem co do mnie mówisz
Dziewczyna zaciska dłonie w pięści, czasem strasznie denerwowały mnie jej gadki na temat tego, że jestem głupim psem, bo gram w Rugby, nigdy mnie nie poznała, nie rozmawiała ze mną na osobności, od razu wystawiła mi opinie i trzyma się jej od trzech lat.
- Jesteś większym idiotą, niż myślałam, a po następne co twoje i moje walizki robią w jednym pokoju z dwuosobowym łóżkiem? To twój kolejny podstęp, aby utrudnić mi życie psie?
Szczerze, jej słowa sprawiają mi przykrość. Ja, nie wyzywam jej, ani nieoskarżam bezpodstawnie, gdyby tego nie robiła, to napewno nie chciał bym jej rozkochać i zostawić, ale sama się o to prosi, a szkoda.
- Zapytaj swoje przyjaciółeczki, bo to ich wina, że jesteśmy tu w jednym pokoju
Omijam ją i zostawiam, czy naprawdę muszę być zakochany w takiej zołzie?
~Diego~
Współczuje Federowi, że musi mieszkać z Ferro, ale jak tylko usłyszał, że to ona będzie tą pokrzywdzoną dziewczyną, to od razu postanowił, poświęcić się dla ekipy. Jednak wydaje mi się, że on wcale nie żałuje tego, że to wszystko tak się potoczyło. Tak jakby cieszył się, że wylądował z nią w jednym pokoju.
- Ej, tak w ogóle, to czemu my się zgadzamy na mieszkanie z nimi?
- Leon, w sumie mnie też to zastanawia, ale Fede stwierdził, że tak będzie fajnie
- Fajnie? Co fajnego jest w mieszkaniu z kimś, kto cię szczerze nienawidzi?
- A no właśnie o co chodzi z tobą i Violettą, zawsze darliście się na siebie najgłośniej, a teraz stoicie ze spuszczonymi głowami i jesteście jacyś inni, powiesz mi o co chodzi?
- Nie dzisiaj stary, pogadamy jutro na treningu okej? Nie chce teraz o tym gadać
Czyli jednak coś się stało, ciekawość nie daje mi spokoju, ale muszę uszanować decyzje przyjaciela.
- Okej, jak chcesz, a teraz wybacz, ale książka wzywa
Kładę się na łóżku, a z walizki wyciągam dużą książkę pod tytułem `Majsterkowanie, twoją pasją`, mało kto wiem, że interesują mnie takie rzeczy, ale ja uwielbiam wiedzieć co i jak jest zbudowane, lubie sam majsterkować i budować szafki, stoliki i inne takie. Niestety gdyby na światło dzienne wyszło moje zainteresowanie, to mógłbym pożegnać się z byciem popularnym. W sumie każdy z nas, ma pasję której się wstydzi. Ja majsterkuje, Leon gotuje, a Federico uwielbia pisać wiersze i nawet nie chce wiedzieć ile z nich napisał z myślą o panience Ferro, mimo że mój przyjaciel wypiera się uczuć co do niej, to i tak ja, wiem swoje.
~Violetta~
Unikać Leona, unikać, Leona, unikać Leona... ale kurwa jak? Mieszkamy w jednym domu, za chwile wszyscy dowiedzą się, że tak naprawdę na wakacjach, nie byłam w Paryżu, tylko spędziłam je w...
- O Lu, jak tam rozpakowywanie?
Blondynka usiadła załamana, na moim łóżku, widać że cała sytuacja nie zabardzo przypadła jej do gustu
- Masakra, musze spać z nim w jednym łóżku, nie mogę uwierzyć, że mnie wystawiłyście
- To naprawdę nie było planowane
Odpowiadam jej zgodnie z prawdą, bo nie przemyślałyśmy nawet tego co powiedzieć chciał Pasquarelli, chciałyśmy poprostu zająć najlepszy pokój
- Dobra, nieważne to tylko dziesięć miesięcy z nim w jednym łóżku
Ludmila zaczyna udawać płacz, a ja od razu ją przytulam, z jednej strony cieszę się, że to ona tam wylądowała, ponieważ ja mogłabym wylądować tam z Verdasem, a po naszych wakacyjnych wspomnieniach, to nie wiem czy najpierw zabiłabym jego, czy siebie.
~Ludmila~
Czy on musi siedzieć w tym pokoju, wtedy kiedy jestem w nim ja? Zero prywatności, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że leży na łóżku, w samych bokserkach i nieodrywa ode mnie wzroku. On nawet nie kryje się z tym obserwowaniem mnie, nie obchodzi go to, że to widzę, a kiedy nasze spojrzenia się napotykają, to uśmiecha się do mnie tym swoim najpiękniejszym uśmiechem i STOP! Nie mogę tak nawet myśleć, on nie posiada ARTYSTYCZNEJ DUSZY, jest zapchlonym nic nie wartym
psem. Taki związek nie miałby przyszłości, a ja i tak mam swojego wielbiciela. Od pierwszej klasy, ten tajemniczy wielbiciel, codziennie przysyła mi kwiaty z jakimś romantycznym cytatem lub wierszykiem. Nie wiem, kim on jest, ale znajdę go, ponieważ jest moim księciem z bajki.
- Jeju, nie przeczuwałem, że masz aż tyle ciuchów Ferro, pod tym względem idealnie do siebie pasujemy
- No właśnie, skoro masz tyle ciuchów to może ubrałbyś się co?
Twoja golizna mi przeszkadza
- Nie narzekaj tak, przynajmniej masz na co popatrzeć, a po następne powinnaś się przyzwyczajać, ponieważ ja śpie nago i nie mam zamiaru zmieniać przyzwyczajeń, bo ty tak chcesz
-Hohoho, nie ma mowy nie będziesz spać nago w jednym łóżku ze mną psie
- Ludmila, czy ja cię wyzywam?
- Nie, ja też tego nie robie, ja po prostu mówię do ciebie po imieniu kundlu
-Miło
Federico spuszcza głowę i wychodzi z pokoju, czyżbym uraziła tego kretyna? Czyżby on wiedział co oznacza słowo urazić? I czy on naprawdę wyszedł w samych majtkach z pokoju?
~Leon~
Stoje w kuchni i robie kolacje dla naszych domowników. Mam nadzieje, że Lassagna im zasmakuje, wiem, że to ulubione danie Violi i nie chce go spaprać, tak jak spaprałem naszą relacje na tym obozie. Gdybym tylko...
- To był, chyba zły pomysł...
Odwracam się, a moim oczom ukazuje się sylwetka Pasquarelliego, jak zwykle chodzi po całym domu w samych majtkach, w sumie już się do tego przyzwyczaiłem i zazwyczaj razem z Diego chodzimy tak we trójkę, ale dzisiaj postanowiłem to sobie odpuścić, ze względu na dziewczyny, mam nadzieje, że Diego też się ubierze.
- Czemu tak uwarzasz? Pokłóciłeś się z Ferro?
- Nie, po prostu zdenerwowała mnie, mam dość tych jej głupich stereotypów, to tak samo jak ja miałbym mówić, że fakt o tym, że jest blondynką świadczy o jej inteligencji
- Masz racje, ale sam chciałeś z nią mieszkać, jeżeli chcesz to możemy się zamienić, ja najwyżej zamieszkam z nią w pokoju, a ty pójdziesz do Diega
- Nie, bez przesady, dam rade
Nie rozumiem go, najpierw na nią narzeka, a potem twierdzi, że da rade z nią mieszkać... nie rozumiem go.
- Czuje coś dobrego
Wrzask Diega, nie pozwala nam spokojnie porozmawiać, chłopak schodzi po schodach, w samych bokserkach, cholera czuje się trochę niezręcznie w tych ciuchach, ale dziewczyny napewno docenią to, że nie muszą się przy mnie krempować
- Federico, zawołaj resztę, bo kolacja gotowa
Szatyn, przeczesuje ręką swoją dość wysoką grzywkę i udaje się na góre. Jedyne co słyszę później to krzyki przerażonych dziewczyn i głośny huk, zatrzaskiwanych drzwi. To będą ciężkie miesiące, bardzo ciężkie i bardzo długie miesiące.
~Federico~
Do kolacji, razem z Diego musieliśmy założyć spodnie, ponieważ dziewczyną przeszkadzał fakt, że nasze penisy są tak blisko wolności. Jedzenie odbywało się w kompletnej ciszy, nikt nie odezwał się do siebie słowem, co było trochę przerażające. Lu i Fran, były pod wrażeniem umiejętności Leona, ale Violetta siedziała ze spuszczoną głową i mieszała widelcem w talerzu. Trochę niekulturalne, ale to jej sprawa. Obecnie razem z Diego i odziwo Ludmilą siedzimy przed telewizorem, reszta śpi, ponieważ jest wpół do dwunastej. Oglądamy horror `Martwe zło`, nie widziałem gorszego filmu, ale blondynka jednak ma inne zdanie, piszczy ze strachu i co chwila wtula się we mnie, a gdy straszna scena się kończy to odwraca się do mnie plecami i udaje, że nic się nie wydarzyło. W końcu ten cholerny badziew się kończy, nie wytrzymałbym, ani minuty dłużej.
- Dobra gołąbeczki, ja spadam spać, miłej wpólnie spędzonej nocy wam życzę
Diego podaje mi łape na porzegnanie, a do Ludmily nachyla się i daje jej buziaka w policzek, co mnie bardzo dziwi, bo jej to jakoś nie przeszkodziło. W sumie czuje lekką zazdrość, bo gdybym ja się do niej nachylił to od razu dostałbym z liścia, ale niechce się jej narzucać, no ale czemu niby dała buziaka jemu? Diego? Naprawdę? Diego? Dobra ogar, to ja z nią śpie, a nie oni.
- To może my też już pójdziemy co? Jest północ, a o tej godzinie wszystkie duchy zaczynają wyłazić...
- Przestań szczekać kundlu
- No tak, znowu zaczynasz Lu
- Nie mam siły już wstawać i iść do naszej sypialni
- To nie problem
Wstaje z kanapy i biorę na ręcę zmęczoną Lu, cieszy mnie fakt, że jest na tyle zmęczona, że nie ma siły się ze mną kłócić. Wchodzę do pokoju, a Ludmila już śpi. Pokładam ją leciutko na łóżku i zdejmuje z jej ciała sukienkę, cholera półnaga wygląda niezwykle pociągająco, ale nie mogę dotknąć jej bez wyznaczonej zgody. Mam swoje zasady i nigdy ich nie łamę, mimo że Lu twierdzi inaczej. Zdejmuje z siebie ubranie i kładę się obok blondyneczki. Całuje ją w czoło i przykrywam kołdrą, na co ona odwraca się w moim kierunku i wtula w mój nagi tors.
- Dziękuje
Na moim policzku czuje dotyk ciepłych ust Lu, w życiu nie pomyślał bym, że ona to zrobi.
- Nie masz za co Lu
Po chwili obydwoje wtuleni w siebie zasypiamy, a jej obecność bardzo dobrze działa na moje sny.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No hej <3
Dzisiaj wyszło trochę długo i od teraz przez dwa tygodnie moje rozdziały będą miały właśnie taką długość, ponieważ mam ferie <3
Mam nadzieje, że się wam podoba
Pozdrawiam Ola<3
Subskrybuj:
Posty (Atom)