niedziela, 15 lutego 2015

Chapter 11


~Federico~

Siedze w swoim pokoju razem z Leonem, który próbuje przekonać mnie, że moje zamiary o przeprowadzeniu są bezsensowne. Może i ma racje, ale co ja mam robić? Powiedziałem jej, że ją kocham, nie odpowiedziała mi tym samym, a to oznacza, że jej serce należy do kogoś innego. Czuje się jakbym popadał w depresje, nie mam ochoty wstać z łóżka, pierdoli mnie fakt, że nie mam ułożonej grzywki... nie mam zamiaru iść do szkoły, patrzenie na nią i Diego zabiłoby mnie po raz drugi.
-Fede, przemyśl to, nie zapomnisz o niej, przez jakąś debilną zmiane pokoi. Co gorsza, będziesz cierpiał podwójcie, ponieważ Diego i Ludmila zbliżą się do siebie bardziej, a ty im na to pozwolisz
- Trudno, przynajmniej nie będę blisko niej
Leon siada na łóżku obok mnie i kładzie mi rękę na ramieniu. Nie potrafie nawet zmusić się do sztucznego uśmiechu, który dałby mojemu przyjacielowi nadzieje na to, że będzie ze mną lepiej.
- Fede, ty nie chcesz o niej zapominać, nie chcesz być daleko niej, chcesz być z nią, bo ją kochasz. Walcz stary.
Nienawidzę tego, że on ma racje. Niby chce być blisko niej, ale boli mnie to, że ona nie chce mnie poznać.
- Masz racje, ale ja już naprawdę nie mam siły. Walczyłem tyle lat o to, żeby zwróciła na mnie uwagę, ale to nie wychodziło. Dla niej zawsze zostane głupim, nic nie wartym psem.
- Nie możesz tak mówić, nie wiesz co ona czuje. Nie wydaje ci się, że to wszystko dzieje się za szybko? Jednego dnia Ludmila dowiedziała się, że to ty jesteś jej wielbicielem, a drugiego, że ją kochasz, daj jej to wszystko przemyśleć, ona potrzebuje czasu, a odpychaniem jej od siebie nic nie zdziałasz.
- Dobrze, ale w takim razie to ty zamień się ze mną pokojem. Nie wytrzymam dłużej przy niej i jej cholernej obojętności
Leon patrzy na mnie z troską, wiem że się o mnie martwi i chce mi pomóc, ale mi się już nie da pomóc.
- Federico wiem, że mi ufasz i wiesz, że nie zrobiłbym z nią nic, ale to i tak by cię zraniło, dało kolejny powód do cierpienia, a ja jestem twoim przyjacielem i nie chce, żebyś się załamywał. Znam Cię i wiem, że i tak byłbyś zazdrosny o to, że śpie z nią w jednym łóżku.
- Ja już kurwa nie wiem co mam robić rozumiesz?
Moje myśli podzielone są na dwie różne kupki. Jedna dotyczy tego jak bardzo chciałbym z nią być, a druga tego jak bardzo chciałbym o niej zapomnieć i wymazać ją z pamięciu. Czuje się zagubiony, nie wiem już nic. - Chodź stary pójdziemy Ci kupić jakiś żel do włosów, ja płace
Verdas wstaje z łóżka i wyciąga ręke w moją stronę
-Nie mam ochoty
-To pójdziemy pobiegać
-Nie mam ochoty
-To potrenować na boisko
-Nie mam ochoty
-W takim razie co masz ochotę zrobić?
-Umrzeć
Chowam twarz w poduszkę Ludmily, wszystko przesiąknęło zapachem jej ciała. Czuje się jakby jej delikatne ramiona oplatały mnie i dawały mi ukojenie. Nigdy nie czułem się bardziej żałośnie.
-Stary, powiedz jej, co czujesz
-Już powiedziałem, niestety nie odpowiedziała mi nic konkretnego.
-Pogadaj z nią jeszcze raz, ale tym razem powiedz jej jak się czujesz w jej obecności i co czujesz kiedy nie ma jej obok ciebie
-Nie wiem czy to dobry pomysł, boje się, że ona od razu mnie przekreśli, że nawet mnie nie wysłucha
-No to napisz list, to chyba nie powinno sprawić ci problemu
Może i jest to jakiś pomysł, ale czy,aby napewno dobry?
-Przemyśle to i zrobie to co uznam za słuszne
-Dokładnie, tylko błagam zrób coś ze sobą stary, nie mogę patrzeć na twoje cierpienie
Mówiąc to Leon robi smutną minę i szturcha mnie w ramie, na co ja mimowolnie się uśmiecham. Chce coś jeszcze powiedzieć, ale powstrzymuje mnie pukanie do drzwi, które postanawia otworzyć Verdas. Nigdy nie spodziewałbym się, że w drzwiach zobaczę, akurat ją. Leon posyła mi współczujące spojrzenie i wychodzi, kto by pomyślał, że najgorszy dzień mojego życia może być jeszcze gorszy?
-Witaj mamo
A do moich oczu po raz kolejny tego dnia łzy cisną się same.

~Violetta~

Ja i Diego od półgodziny próbujemy uspokoić Ludmile, nie mam pojęcia czemu Federico nagle postanowił zamienić się w zimnego drania bez jakichkolwiek uczuć, ale przegioł. Powinien ją przeprosić i pomóc wstać, ale nie ten baran postanowił uciec od problemu jaki stworzył. Muszę porozmawiać na ten temat z Leonem, on napewno będzie wiedział o co chodzi. Chodziasz pewnie jego męska solidarność mu na to nie pozwoli, denerwuje mnie ten męski kodeks, co za debil go w ogóle stworzył. Razem z Lu postanowiłyśmy nie iść do szkoły ze względu na jej stan psychiczny. Jest załamana, jednego dnia chłopak mówi jej, że ją kocha, a drugiego robi jej krzywdę. No co za palant. Mam ochote przybić mu piątke... w czoło... siekierą.
- Ludmila, nie masz co się załamywać. Pasquarelli jest palantem i tyle
-Diego takim sposobem, nigdy jej nie pocieszysz
-No sorry, że próbuje
Blondynka wybucha głośnym płaczem, a ja wcale jej się nie dziwie. Diego jest jakiś nie swój, cały czas mówi złe rzeczy na temat Fede, tak jakby nie chciał pocieszyć Ludmily, tylko pokazać go jej w złym świetle. Czyżby coś się kroiło między nimi? Hernandez nie nadaje się dla Lu, Federico to zupełnie odwrotna sytuacja, pasowaliby do siebie jak dwie złamane połówki serca, które przy okazji uleczyły, by cierpienie. W sumie nie rozumiem Lu no,bo niby nic nie czuje do Pasquarelliego, ale w takim razie skoro nic nie czuje to na chuj ona płacze? W takim razie nie ma nic do stracenia. No chyba, że ona coś do niego czuje, tylko nie chce tego przyznać, pogmatwane to wszystko. Ja i Leon stąpamy razem po twardym gruncie i wydaje mi się, że za niedługo stworzymy coś niezwykle stałego, ponieważ nie oszukujemy się. Wiersz, który napisał był... no tak miałam pocieszać Lu, teraz musze zapomnieć o moim cudownym prawie chłopaku i wesprzeć przyjaciółkę
-Lu musisz z nim porozmawiać, może on nie chciał cię popchnąć.
Powiesz mu, przy okazji co czujesz i będzie git
Blondynka patrzy na mnie swoimi smutnymi, zapłakanymi oczkami, szkoda mi jej, ale na razie nic nie da się z tym zrobić.
-Ja nic do niego nie czuje
-To czemu płaczesz?
-Bo chce, aby był blisko
Razem z Diego mamy ochote walnąć sobie patelnią w łeb... dosłownie.
-Czyli, że traktujesz tego ćwoka jak przyjaciela tak?
Cholerny Diego, czy on nie widzi, że ona jest w nim zakochana?
-Nie, ja go nie lubie
Jej niezdecydowanie zaczyna mnie dołować i nawet wkurwiać. Nie lubi go, ale tęskni za nim... to tak jakby przywaliła mu z liścia, a potem pocałowała
-To dlaczego chcesz, żeby był blisko skoro go nie lubisz?
-Bo go kocham
Takiej odpowiedzi się spodziewałam, w sumie wyczuwałam nawet możliwość, że go kocha, ale nie sądziłam, że przyzna się tak szybko
-Przed chwilą powiedziałaś, że nic do niego nie czujesz
-Bo nie czuje
No i wracamy do punktu wyjścia
-Ale go kochasz?
-Nic z tego nie rozumiem
Diego wstaje z łóżka i podchodzi do okna, widać po nim, że ma dosyć całej tej sytuacji, w sumie ja też mam dosyć, ale nic na to nie poradze.
-Kocham go i nienawidze jednocześnie, przy nim moje serce bije szybciej, czuje się bezpieczna gdy jest blisko, ale nie wiem czy mielibyśmy sens, ponieważ jesteśmy inni
-Lu, twój problem jest bezsensowny, Federico to dobry chłopak i wydaje mi się, że jest w stanie poświęcić to wszystko co ma, aby stworzyć związek z tobą
Blondynka uśmiecha się do mnie leciutko i próbuje coś powiedzieć, niestety przerywa jej Diego
-Ludmila, nie słuchaj Violetty, On nie da Ci nic od siebie, będzie oczekiwał wszystkiego od Ciebie. Nie zrezygnuje z przyjemności i będzie zdradzał na lewo i prawo, chcesz cierpieć jeszcze bardziej?
Teraz mam ochote palnąć siekierą w jego głowę, jak on może jej tak w ogóle mówić?
-Feder taki nie jest, na sto procent zrezygnowałby z przyjemności, po to, aby uszczęśliwić Ciebie Lu
Hernandez posyła mi mordercze spojrzenie, z dnia na dzień zaczynam go lubić coraz mniej
-Możecie się zastanowić i przyjąć jedną wersje, bardziej mieszacie mi w głowie niż pomagacie
-Lu spróbuj, a napewno nie pożałujesz. Pogadaj z nim otwarcie o wszystkim i powiedz czego od niego oczekujesz, jeżeli nie będzie w stanie tego zrobić, to najwyżej nie będziecie razem i tyle. Feder nie pieprzyłby się tyle lat z tymi kwiatami i wierszykami na marne Lu, daj mu tą cholerną szanse, w razie czego zgonisz na mnie, a wtedy razem z Diego skopiemy mu dupe i wykupimy ci ciężarówke z lodami oki?
-Oki
-A teraz się uśmiechnij, głowa do góry, cycki do przodu i w świat dziewczyno. On też nie będzie na Ciebie czekał całe życie
Ludmila patrzy na mnie, a po chwili rzuca mi się w ramiona, czyżby moje argumenty były bardziej przekonujące niż argumenty Diego. No oczywiście, że tak. Jaka ja jestem super. Fede powinien całować mnie po stopach, bo właśnie robie mu pewniaka w sercu Ludmily.
-Diego, a ty mnie nie przytulisz?
Hernandez uśmiecha się i podchodzi do Luśki. Zaciska swoje ręce na jej biodrach i mocno przyciska do siebie. To wcale nie wygląda na zwykły przyjacielski gest, chce mi się przez to rzygać.
Nagle do moich uczu docierają dość głośne wrzaski jakieś kobiety. Wyzywa kogoś i to dość mocnymi słowami. Napewno to nikt z naszych domowników, przecież wszystkie kobiety siedzą w tym pokoju. Wstaje z łóżka i podchodzę do drewnianych drzwi, przykładam ucho do wlotu i przysłuchuje się temu zajściu. Rozpoznaje zrozpaczony głos Federico i wściekły kobiecy wręcz warkot. Nie jest za ciekawie, otwieram drzwi i wychodze z pokoju, po chwili orientuje się, że są ze mną również Diego i Lu.
-Jesteś jebanym problemem, chodzącym pieprzonym problemem, który nie jest niczego wart. Nienawidze Cię kundlu, mam nadzieje, że zdechniesz. Pamiętaj od dziś nie jesteś moim synem psie
Zamieramy, cała nasza trójka zamiera 'Pamiętaj od dziś nie jesteś moim synem psie', to jego mama. Mama Federico. Ludmila chwyta mnie za rękę, a po jej policzkach spływają łzy, wcale jej się nie dziwie, bo to ona prawie codziennie używała w jego kierunku tego samego słowa, którym raniła go jego własna matka.
Rodzicielka Pasquarelliego patrzy na nas, po czym opuszcza nasze miejsce zamieszkania. Wszyscy stoimy nieruchomo, między nami panuje grobowa cisza, którą
czasami przerywa pochlipywanie Ludmily. Pewnie zdała sobie sprawę z tego, co musiał odczuwać z każdą ich kłótnią.
-Przepraszam, że musieliście tego słuchać
Federico omija nas i wychodzi na świeże powietrze, nic dziwnego, teraz to jest mu najbardziej potrzebne.

~Diego~

Mijam dziedziniec szkoły i udaje się w kierunku boiska szkolnego, dzisiejszy trening jest bardzo ważny, więc trener nie będzie zachwycony z nieobecności Pasquarelliego i Verdasa. Nie mam zamiaru ich kryć, nie przyjaźnimy się więc to ich problem, jak będą się później tłumaczyć. Może i mi ich brakuje, ale to oni totalnie mnie przekreślili i to jeszcze przez tak banalną rzecz jak bliskość z inną osobą. Fuck logic. Dzisiejsza afera, była dość zaskakująca, myślałem, że matka Fede nie wie gdzie on się uczy, a tu prosze niespodzianka. Szkoda mi go, naprawdę serce mi dzisiaj pękało kiedy słyszałem tą wiązanke przekleństw, ale to już nie moja sprawa. Jego rodzina, jego problem. Wiem, że teraz Ludmile będzie go szkoda i będzie go pocieszać i w ogóle będzie cała dla niego, ale ja też tu jestem i nie poddam się bez walki o jej serce. Lu powinna być z mężczyzną, a nie chłopczykiem, który nie będzie potrafił zagwarantować jej stałego trybu życia. W ogóle... bum, wpadłem na kogoś, to mnie wcale nie bawi
- Uważaj jak chodzisz pacanie
- Fran, słodka jak zawsze
-Diego, beszczelny jak zawsze
-Nie narzekaj skarbie, mogło być gorzej
Jej policzki różowieją, czyżby moja obecność ją zawstydzała? W sumie Fran, mogłaby mi się przydać, zna Ludmile, ponieważ bardzo długo się z nią przyjaźniła, może pomogłaby mi zdobyć Ludmile w jakiś sposób?
-Fran...
Delikatnie chwytam jej dłoń i patrze głęboko w oczy. Tym sposobem, zaliczyłem większość panienek, więc zdaje sobie sprawę z tego, że mi ulegnie
-... Potrzebuje twojej pomocy kochana, tak jak za dawnych czasów
Zgarniam jej z twarzy włosy i zakładam za ucho, kolana jej miękną czuje to.
- W czym dokładnie Diego?
Jej głosi jest słodki i delikatny, co szczerze mówiąc bardzo mi się podoba
-Powiedz mi co Ludmila lubi w facetach
-Jesteś żałosny
Może i mnie wyzwała od żałosnego, ale nie zabrała ręki z mojego uścisku, a to oznacza, że mam jakieś szanse na przekonanie jej.
-Francesca proszę, ona jest dla mnie naprawdę bardzo ważna
Widzę jak spuszcza wzrok do dołu, jest jej smutno, a ja nie rozumism dlaczego
-Dobrze, pomogę. Co chciałbyś o nie wiedzieć?
-Najlepiej wszystko
-To nam trochę zajmię
-Spokojnie, spotkajmy się jutro o szesnastej w kawiarni za szkołą, wiesz gdzie to jest prawda?
Włoszka kiwa głową na tak i chce odejść, ja jednak zatrzymuje ją i chwytam dłonią za podbródek
-Dziękuje, a tak po za tym, to uśmiechnij się, bo masz cudowny uśmiech

~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejoł :)
Wiem, zapewne dostane opierdol za rozdział, bo bez Fedemily, ale w następnym rozdziale zobaczycie już sceny z nimi <3
Mam nadzieje, że w jakimś stopniu się wam to podoba ^^
Pozdrawiam Ola<3


PS. Od dzisiaj współpracuje na nowym blogu z One Shotami <3
Chcecie, abym napisła na wasze życzenie One Shota o Diemile (niestety Fedemila była zajęta, tak Fedemila Forever pisze o Diemile... co za ironia XD)
Możecie takiego Shocika zamówić u mnie tutaj:
http://one-shots-vilu.blogspot.com
<3
Oczywiście polecam wam też zamawianie u innych dziewczyn, ale to głównie ja się tu reklamuje XD
Czekam na zlecenia (?) XD
Pozdrawiam wasza kochana
Ola<3








piątek, 13 lutego 2015

Chapter 10


~Ludmila~


Huk za oknem, wybudza mnie ze snu. Deszcz i burza nie symbolizują nic ciekawego. Te zjawiska naturalne zawsze wzbudzały u mnie niepokój, którego tak bardzo nienawidzę. Strach jest dla mnie czymś cholernie nieznośnym, nie toleruje go, wydaje mi się, że jest najgorszym uczuciem na świecie, w końcu mam do tego powody prawda? Kolejne błyśnięcie za oknem, po którym natychmiast następuje głośny grzmot. Czuje jak ramiona Federico mocniej zaciskają się na mojej tali. Mimo, że śpi to i tak, jest dla mnie osłoną przed złem tego świata. Myślami wracam do naszej wczorajszej rozmowy. Powiedział, że mnie kocha, nie wiem jak na to zareagować. Szczerze przyznam, że to nie jego wyobrażałam sobie każdej nocy przed zaśnięciem. Myślałam, że to ktoś, no nie wiem, bardziej rozważny w czynach? Ktoś bardziej inteligentny? Ja i Federico to dwa różne światy, które oddzielone są od siebie o milion lat świetlnych, szanse na to, że stworzymy coś razem są nikłe, nie widoczne. Może i coś do siebie czujemy, ale skąd mam wiedzieć, że to nie jest przelotne?
Pasquarelli nie jest typem człowieka, który wytrzymałby całe życie obok jednej dziewczyny, a mi potrzebny jest ktoś stały w uczuciach, ktoś kto zaopiekuje się mną i będzie kochać ponad wszystko. Niechce go ranić, ale ten związek nie miałby żadnego sensu. Może i powinnam spróbować, dać mu szanse, ale nie chce zangażować się, wtedy kiedy on zda sobie sprawę, że to jednak nie jestem ja. Cokolwiek zrobimy to i tak, nie wyjdzie nam na dobre i tak obydwoje będziemy cierpieć prędzej czy później. Delikatnie przejeżdżam ręką po mięciutkich włosach Federa, uwielbiam to robić, zatapianie palcy i wplatywanie ich w czupryne Włocha, to zajęcie, które o dziwo daje zapomnieć mi o szalejącej za oknem katastrofie żywiołowej. Zamykam oczy i wyobrażam sobie jak byłoby mi u jego boku w przyszłości. Musielibyśmy ukrywać się przed innymi, ponieważ jego popularność znacząco spadłaby, gdyby postanowił się ze mną związać. Żadnych randek na mieście, ponieważ inni mogliby nas zobaczyć, a co najgorsze musiałabym patrzeć na stołówce jak te wszystkie suki ze strefy V.I.P wypinają przed nim dupy. Mimo, że teraz też to robią, to gdyby robiły to wtedy, a ja nie mogłabym zareagować to, ten widok zabiłby mnie jak strzał prosto w skroń od samego Hitlera. We wszystkim są minusy i plusy... nasz związek miałby rzeke minusów, nawet ocean minusów. Jednak zawsze jest jakaś zaleta, w końcu doznalibyśmy szczęścia i radości z przebywania z osobą, która jest dla nas wyjątkowa. Nie mogę powiedzieć, że Federico by mnie nie uszczęśliwiał, bo jestem pewna, że robiłby wszystko w tym kierunku, ale jak długo? Nikt tego nie wie, wydaje mi się, że nawet on sam nie wie ile to by trwało. Wszystko co myśle zaprzecza temu co czuje. Moje serce, chce z nim być, ale mój rozum zaprzecza w każdy możliwy sposób, mówiąc mi, że to nie miałoby sensu. Od lat rodzice powtarzali mi, aby zawsze słuchać głosu serca, ale co jeżeli ono się myli? Co jeżeli tym razem to rozum ma racje, a skubany ma dobre argumenty. Muszę z kimś o tym porozmawiać, bo sama nie daje już rady. Violetta i Diego napewno powiedzą mi prawdę, doradzą i postarają się zrozumieć. No właśnie postarają się, jak oni mają mnie zrozumieć, jeżeli ja sama nie wiem co mną kieruje? Do moich uszu dobiega dźwięk ziewania, a ręce Pasquarelliego zsuwają się z mojej tali tak, że nie jestem już w niego wtulona. Patrzę na twarz szatyna i mimowolnie się uśmiecham, nienawidzę tego, że przy nim moje ciało jak i ruchy stają się cholernie zdradzieckie, robi coś czego nigdy bym nie chciała.
- Dzień Dobry Federico
Odpowiada mi głucha cisza, ale nie przeszkadza mi to, najwyraźniej jest trochę speszony po wczorajszej nocy, a więc zacznijmy jeszcze raz
- Fede, posłuchaj nie musisz czuć się dziwnie, przez to co wczoraj powiedziałeś. Nasze relacje zostaną takie same dobrze?
Chłopak patrzy na mnie obojętnym wzrokiem po czym wstaje z łóżka i odwraca się plecami do mnie. Zaczyna mnie to lekko niepokoić, jego zachowanie nie jest takie jak zawsze
-Federico coś się stało?
Po raz kolejny nie słysze odpowiedzi, zachowuje się tak jakby mnie tu nie było, jakbym była niewidzialna
-Czy ty mnie olewasz?
Z jego ust wydobywa się głośny dźwięk gwizdania, ignoruje mnie, ale jaki ma ku temu powód?
Wstaje na równe nogi i przytulam się do jego pleców, niestety on odpycha mnie od siebie ręką. Upadam na podłogę, zapewne nie chciał zrobić tego tak mocno, ale w każdym razie poczułam jego siłę na brzuchu przez który przechodził czysty ból. Federico zniknął za drzwiami łazienki, nie pomógł mi wstać, nie przeprosił za to, że przez niego wylądowałam na zimnej podłodzę, on po prostu odszedł bez żadnego słowa, zostawiając mnie samą. Z jednej strony rozumiem jego idiotyczne zachowanie, ale z drugiem zabolało mnie to, nie chodzi mi o ból fizyczny, chodziasz ten, też daje o sobie znać, ale o ból, który w obecnym momencie bezlitośnie kłuje moje serce.

~Leon~

Violetta mi wybaczyła, jest zafascynowana wierszem, który napisał Feder. Ciekawi mnie jak wyglądałaby jej reakcja, gdyby wiedziała prawdę, napewno niebyłaby zachwycona i nie skakałaby z radości, że ją okłamałem, ale nie powinna być też zła, no bo jednak chciałem dobrze prawda? Ciekawią mnie słowa jakich użyłaby w tej sytuacji 'Ty pieprzony kretynie, nienawidzę Cię kutasie' czy 'Jesteś popieprzonym zasrańcem, nie zbliżaj się do mnie kłamco'. Dziewczyny są przewrażliwione na punkcie kłamstwa. Przecież my, faceci chcemy dobrze kłamiąc im prosto w twarz. Po prostu wolimy uniknąć nie potrzebnych spięć i nieporozumień wywołanymi przez powiedzenie prawdy, tym cholernie przewrażliwionym istotką. Może powinienem powiedzieć jej prawdę, za nim dowie się od kogoś innego. Po chwili wyrzucam tę myśl z głowy, mówiąc jej to mógłbym od razu popełnić samobójstwo, przynajmniej mniej by bolało. Wyciągam czystą bluzkę z szafki i kieruje się w stronę łazienki, niestety po drodzę wpadam na Hernandeza
-Ja wchodzę pierwszy
Próbuje go ominąć i wejść do pomieszczenia, ale on zatrzymuje mnie chwytając za ramie
- Leon, daj mi chciałem pogadać
- Nie mamy o czym gadać, jesteś zdrajcą i nie mam ochoty przeprowadzać z tobą, jakieś kretyńskiej konwersacji dotarło?
Brunet patrzy na mnie smutnym wzrokiem, nie jest mi go szkoda. Zasłurzył na takie traktowanie zbliżeniem się do Ludmily.
- Jesteś niesprawiedliwy
- Ja niesprawiedliwy? A czego spodziewałeś się po sytuacji z Lu?
-Ja i Luśka jesteśmy przyjaciółmi, a po za tym chuj wam do moich uczuć. To, że on jest w niej zakochany nie oznacza, że ja nie mogę być.
Jego tłumaczenia są żałosne. Nie mam ochoty dalej wysłuchiwać jego pieprzonej gadki o tym, jaki jest niewinny.
- Leon, jesteśmy przyjaciólmi...
- Nie Diego, my już od dawna nie jesteśmy przyjaciółmi
Rzucam bluzkę na łóżko i zdenerwowany udaje się do pokoju mojego JEDYNEGO przyjaciela. Czuje jak krew się we mnie gotuje, mam ochote rozwalić wszystko co znajduje się w moim zasięgu. Otwieram drzwi kopnięciem i wchodzę do pokoju Federa i Lu, przynajmniej oni będą dziś szczęśliwi.
- Jestem taki wkurwiony, że lepiej nie pytaj
Pasquarelli patrzy na mnie morderczym wzrokiem, kurwa mać coś jest nie tak jak powinno. Ludmila powiedziała, że wszystko będzie dobrze, że mam trzymać za nich kciuki. No i kurwa co się stało?
- Fede co się dzieje?
- Nic, jest w porządku
Wiem, że kłamie potrafie wyczuć jego kłamstwo na odległość, w końcu znam go od bardzo dawna.
- Federico, przecież widzę, że coś jest nie tak
- Nie musiałeś gadać Ludmile o tym wszystkim, a po za tym ten skurwiel Hernandez powiedział jej, że go uderzyłem
W obecnym momencie żałuje, że nie przyjebałem mu w drugie oko
- I co ona na to?
- Nie była szczęśliwa
Szkoda mi go. Lu, dowiedziała się o tym wszystkim w nieodpowiednim momencie.
-Przepraszam, ona sama zaczęła się domyślać i wyciągnęła ode mnie potwierdzenie po kilku godzinach ciężkich tortur
No wiem, skłamałem... ale ja naprawdę lubie swoje jaja.
- W każdym razie jest jak jest
- Czyli nie jesteście razem?
Federico patrzy na mnie i podchodzi bliżej
- Stary, ja chce o niej zapomnieć, to wszystko ciągnie się już za długo. Gdyby między nami miało coś być to już dawno by było. Pogadam z Hernandezem i zamienie się z nim pokojami, on będzie blisko niej, a ja będę z tobą. Nie chce już cierpieć, a to rozwiązanie będzie miało pozytywne skutki dla naszej dwójki.
Jego pomysł wydaje mi się idiotyczny, w sumie nie tylko wydaje, ponieważ ten pomysł jest idiotyczny.
- Wydaje mi się, że nie powinieneś zapominać na siłę Fede, powinieneś walczyć, kochasz ją i nie możesz tego zaprzepaścić. Walcz o nią stary, a dobrze Ci to zrobi
-Leon, ale ja nie mam już siły o nią walczyć
Pod jego powiekami zbierały się łzy, to pierwszy raz kiedy widzę go tak cholernie bezradnego, a najgorsze jest to, że ja nie mogę nic z tym zrobić.

~Francesca~

Razem z Camilą idę do domku w którym mieszkałam wcześniej. Muszę zabrać z tamtąd reszte swoich rzeczy i przenieść do domku Camili. Obydwie niezwykle się ze sobą zaprzyjaźniłyśmy, czuje że mogę jej ufać. Opowiedziałam jej o moich uczuciach do Diego, ona jako jedyna wie o wszystkim.
-To co jesteś gotowa aby tam wejść?
Camila posyła mi współczujące spojrzenie, cieszy mnie to, że mam takie wsparcie.
-Tak Cami
Pukam do drzwi, które po chwili otwierają się. Na wejściu wita mnie Diego i jego cudowny uśmiech. Ludmila nie zasługuje na jego miłość. - Hej dziewczyny
Obydwie rzucamy mu obojętne 'hej' i wchodzimy do środka
- Przyszłyśmy tylko po reszte moich rzeczy
Diego łapie mnie za rękę i odwraca do siebie. Przez chwile patrzymy sobie głęboko w oczy, chciałabym aby ta chwila trwała wiecznie
- Możemy pogadać Fran?
Posyłam mu nieśmiały uśmiech i kiwam leciutko głową na tak. Jego obecność sprawia, że czuje się niekomfortowo. Hernandez zaciąga mnie w kierunku kuchni, a Camila posyła mi szeroki uśmiech
- O czym chcesz gadać?
- Posłuchaj Fran, przemyśl to czy chcesz odchodzić. Pamiętaj, że Lu i Viola są dla ciebie jak siostry i napewno o tobie nie zapomną
- Diego podjęłam już
decyzje, nie mam zamiaru dłużej się z nimi przyjaźnić
- Fran, błagam.. martwie się o ciebie
Jego oczy wpatrują się we mnie z troską, czy między nami mogłoby coś być?
- No dobrze, przemyśle to
Diego uśmiecha się ciepło, a moje serce topnieje
- A i jeszcze jedno, wiesz może jakie kwiaty lubi Ludmila chce jej zrobić niespodziankę i zaprosić na randkę
Ciepło zniknęło, nadzieja wyparowała... skurwiel
- Jesteś beszczelnym chujem
Wyrywam ręce z jego uścisku i wybiegam z domku. Czuje się jak cholerna idiotka, ten pacan widzi tylko Ludmile. Nienawidzę ich wszystkich.


~~~~~~~~~~~~

Hejoł <3

Mam nadzieje, że wam się podoba <3
Niestety, w poniedziałek szkoła :(
Zabijcie mnie :(
Pozdrawiam Ola<3

ANONIMKI DO DZIEŁA <3
OD DZIŚ WSZYSCY MOŻECIE PISAĆ
SZCZERE KOMENTARZE <3

środa, 11 lutego 2015

Chapter 9


~Federico~

-Ten seks płonie
Kurwa mać... Ludmila wstaje z łóżka i staje naprzeciwko mnie
- Czyli to jednak jesteś ty?
Zamieram. Dosłownie.
- Lu... nie mam pojęcia o czym ty mówisz, mogłabyś jaśniej?
Udaje idiotę, przecież nie mogę powiedzieć jej prawdy, to by mnie zabiło.
- To ty przysyłasz mi kwiaty i piszesz wiersze. Ten framgent 'Sex płonie'... dzisiaj był w wierszyku
Co robić? Co robić? Co robić?
- Ludmila, to fragment piosenki Sex on Fire zespołu Kings of Leon... Naprawdę myślisz, że jestem w tobie zakochany? Obale twoje tezy. Podobasz mi się tylko i wyłącznie fizycznie... nic więcej miedzy nami nie ma i nie będzie
Kłamsta ledwie przechodziły przez moje ust. Nie byłem wiarygodny mówiąc to. Wiem, że Ludmila nie kupi mojej wypowiedzi, napewno już domyśliła się wszystkiego
- Masz racje, jestem głupia. Nie wiem co przyszło mi do głowy. Ty i ja to tylko sex...
Uwierzyła... Jak mogła?
- Nie wiem kim on jest, ale to nie było przemyślane i niewiadomo jak skomplikowane. Wziął fragment jednej z najbardziej popularnych piosenek i wpisał go na kartce. Każdy tak potrafi, nie wysilił się za bardzo. W każdym razie to nie ja.
-Masz racje, przepraszam
Dziewczyna siada na łóżku wydaje się dość... przygnębiona? Smutna?
- Coś się stało Lu?
Kucam przy niej i kłade ręce na jej ciepłych, chudych udach. Czuje jak drży pod wpływem mojego dotyku...podoba mi się to.
-Po prostu myślałam, że... to głupie
- Powiedz, nie bój się
Zachęcam ją ciepłym uśmiechem. Powiedzenie jej prawdy może byłoby jakimś rozwiązaniem, ale chciałbym, żeby pokochała mnie za to kim jestem, a nie dlatego, że pisze dla niej wiersze.
-Myślałam, że między nami mogłoby coś być, ale masz racje to tylko sex. Nic więcej
- Tak, nic więcej
Czuje się trochę jak palant. Właśnie mam idealną okazje na powiedzenie jej co czuje, a ja? A ja tchórze.
- Przytulisz mnie?
Jej słodkie oczka świdrują mnie na wylot, mam ochotę zatracić się w nich, ale to byłoby za bardzo podejrzane
- Dam ci nawet buziaka
Ludmila uśmiecha się do mnie uroczo, a po chwili nasze usta złączają się dając nam tym chwile tylko dla siebie.

~Leon~

Wstałem dziś dość wcześnie jak na mnie. Godzina szósta trzydzieści, a ja już krzątam się po kuchni. Mam ochotę zrobić naleśniki dla wszystkich mieszkańców tego domu. No właśnie co do mieszkańców tego domu to, chyba wszyscy jesteśmy jak małżeństwo w separacji. Niby jesteśmy, ale mamy się w dupie. Diego siedzi cały czas w pokoju albo z Ludmilą albo Violettą, co szczerze mówiąc strasznie mnie wkurza. Francesca... chyba też cały czas siedzi w pokoju. Nie mam pojęcia co się z nią dzieje, była i nagle zniknęła. Dla mnie ta dziewczyna zawsze była chodzącą niewiadomą.
- Witaj Leon
Perfumy o zapachu truskawek, różowa sukienka do kolan i blond loczki... Lucia.
-Cześć Lu, robie naleśniki zjesz?
Blondynka uśmiecha się do mnie wesoło i siada na krześle przy stole.
-Leoś, wiem o Fede. Wiem, że to on pisze mi te wiersze, ale nie przyzna się do tego. Chce od ciebie potwierdzenia, że to on jest tym poetom. W sumie już to wczoraj potwierdziłeś, ale niechce zrobić z siebie idiotki przy nim.
Moja buzia otwiera się w charakterystyczny dla zdziwienia sposób. Jeżeli to potwierdze, a ona robi sobie ze mnie jaja to Fede mnie zabije, ale jeżeli ona coś do niego czuje, to mogłaby być to szansa na ich związek. Ale wściekły Fede nie jest moim ulubionym Federem. Z drugiej strony byłby szczęśliwy gdyby był z nią. Ale wyrwałby mi jaja gdyby dowiedział się, że to ja.
- Lu posłuchaj Fede zabiłby mnie gdybym powiedział Ci, że to on wysyła do Cieb...
Facepalm... załamka... dosłowna... kurwa... Mam kłopoty i to całkiem sporawe. Przykładam rękę do twarzy. Jak można być takim kretynem jak ja? Ludmila szeroko się uśmiecha i rzuca na mnie przywierając całym ciałem do mojej atletycznej sylwetki.
- Jesteś zajebisty Leon
Nie wiem, czy czuje się jak ktoś zajebisty. Wiem, że czeka mnie wyrwanie jaj z korzeniami, co wcale nie należy do przyjemnych sytuacji życiowych. Schrzaniłem. Dałem plamy.
-Nie możesz mu powiedzieć, że wiesz to ode mnie. On mnie zabije rozumiesz? A najgorsze jest to, że męska solidarność mu na to pozwala rozumiesz?
-Leon, uspokój się. Wszystko wyjdzie idealnie. Dziś wieczorem pogadam z nim i możesz trzymać kciuki za nas...
Ludmila przewraca oczami i uśmiecha się. Jeju jaka ona dzisiaj rozpromieniona. Czyżby to odkrycie zmieniło jej podejście do mojego przyjaciela?
- Ty też trzymaj za mnie kciuki
Blondynka posyła mi pytające spojrzenie, w sumie jej wyraz twarzy przypomina mi tego dziwnego typa z Epoki Lodowcowej, ale jeżeli Federa pociągają leniwce to spoko nie mam nic przeciwko jego gustom.
- Dlaczego miałabym trzymać kciuki?
 - Zostawiłem Violettcie niespodzianke przy łóżku, mam nadzieje, że mi wybaczy
-Powiem Ci szczerze, gdy Vilu mówiła mi co zrobiłeś, to miałam ochote wybuchnąć śmiechem, ale się powstrzymałam
Jeju, czy wszyscy będą reagować w ten sposób?
- Mnie to jakoś nie za bardzo bawi, ale ciesze się, że rozbawiłem cię tą niecodzienną sytuacją z mojego życia towarzyskiego
- Muszę przyznać zjebałeś, ale w kozackim stylu
Wystawiam dwa rzędy swoich bielutkich ząbków i nakładam dwie duże porcje naleśników na talerz, albo mi się wydaje, albo ja i Lu dogadamy się w stu procentach.

~Diego~

Przekraczam próg pokoju nauczycielskiego, znowu jestem wcześniej w szkole, ale to tylko za potrzebą poinformowania trenera Nickolsona o moim odejściu. Wścieknie się, ponieważ za niedługo gramy mecz. Pasquarelli też się pewnie wścieknie, bo teraz będę częściej obok Lu. Łysy, wysoki facet po czterdziestce od razu uśmiecha się na mój widok, spoko z niego gość, ale tylko po za liniami boiska.
- Dzień dobry trenerze
- Witaj Diegito, co sprowadza cię do mnie o godzinie siódmej dwa, bo napewno nie mamy treningu
Nickolson drapie się po swojej łysej głowie, zawsze bawił mnie jego brak włosów, no bo latem nie praży go za bardzo słońce?
- Posłuchaj trenerze, muszę odejść z drużyny
Jego usta zaciskają się w cieńką linie, a oczy świdrują mnie na wylot. Szczerze przyznam, przeraża mnie.
- Czemu?
- Muszę zająć się nauką, to ostatni rok, a chciałbym iść na studia
Odpowiedziałem mu zgodnie z prawdą. Yale University zawsze był moi marzeniem. Dostanie się tam wymaga zaskakująco dobrych ocen i uczestnictwa w prawie wszystkich zajęciach pozalekcyjnych
- Hernandez posłuchaj mnie, jesteś mi potrzebny do wygranej. Zapewnie Ci posade kapitan w naszej drużynie, ale błagam Cię zostań
- Ale Federico jest kapitanem
- On nie jest ścianą, da się go przestawić. Wiesz chyba co mam na myśli prawda?
Jeżeli się na to zgodzę, to Feder mnie zabije, ale to dla mnie ogromna szansa
- Zastanowie się i dam znać panu jutro, a teraz muszę spadać
- Przemyśl to dokładnie Hernandez
Nie wiem co mam zrobić, niby mam ogromną szanse, ale Feder mnie zabije za to, że zajmuje jego miejsce już i tak mam u niego wystarczająco przerąbane. Potrzebuje rady. Rady od kogoś inteligentnego, wyjątkowego, kochanego, pięknego... rozmarzyłem się chyba za bardzo. Wyciągam telefon z tylnej kieszeni spodni i wybieram numer Lu
-Cześ księżniczko musisz mi pomóc
-Chyba mówiłem Ci, żebyś się od niej odpierdolił Hernandez
-Federico? Daj mi Ludmile
-Nie ma opcji, posłuchaj odwal się od niej, albo nie będzie z tobą za ciekawie, a teraz żegnaj i nie dzwoń już
Pasquarelli rozłącza się, próbuje wybrać numer Lu jeszcze raz, ale ten skurwiel zablokował mnie w jej telefonie. Rozumiem go jest zazdrosny, ale bez przesady. Ciekawe czy będzie taki odważny kiedy Lu pozna prawdę o tym kto mnie uderzył. Wydaje mi się, że straci u niej wszystkie szanse na dzień dobry.

~Violetta~

Delikatne, ciepłe promienie słońca muskają moją twarz, jak krótkie ale czułe pocałunki. Od kilku minut wpatruje się w duży bukiet białych róż oraz kartkę położoną obok. Czyżby wielbiciel Ludmily pomylił pokoje? Wstaje z łóżka i szybkim krokiem podchodzę do szafki nocnej. Do moich nozdrzy dociera przyjemny zapach naleśników. Powinnam coś zjeść, ale tajemnicza karta papieru nie daje mi spokoju. Biorę ją do ręki i przykładam do nosa... perfumy Leona.

// Czy wiesz kochanie, że to jest właśnie Twoja wina?
Przewróciłaś mój świat, gdy się w nim pojawiłaś,
do góry nogami wszystko rozrzucone,
ale bez tego wiesz nie mógłbym żyć bez Ciebie w ogóle.
Ty dajesz tą moc, jesteś najczystszym źródłem,
myślę o Tobie 24 przez 7 jestem czubem,
i nie dziw się, że miłość może być taka,
jeszcze wtedy, gdy skarbie pokochasz wariata.
To nie jest tajemnica że szaleję za Tobą,
niech wszyscy wiedzą, że Cię kocham, opinie mnie nie obchodzą,
bo najważniejsza jesteś Ty, a nie oni
i wiedz, że nikt na tym świecie kochać mi Ciebie nie zabroni!
Niech robią co chcą, mogą stawać na głowie,
nie mają wpływu i tak, bo kocham Cię jak tylko mogę,
najmocniej jak umiem, całą siłą nieprzytomnie,
to jest taka sfera, która tylko rośnie.
Przepraszam Leon//

Do moich oczu cisną się łzy, ale na moich ustach widnieje uśmiech. Przeprosił i napisał o mnie wiersz. To takie słodkie. Muszę go znaleźć. W piżamie i nie umalowana wybiegam
ze swojego pokoju i zbiegam po schodach do kuchni. Może i powinnam wyglądać jak człowiek przy reszcie domowników, ale teraz najważniejszy jest Leon. Przekraczam próg naszej kuchenki, wszyscy siedzą przy stole i jedzą śniadanie. Chciałabym porozmawiać z nim w cztery oczy, więc rzucam Lu spojrzenie, które mówi samo za siebie, moja przyjaciółka rozumie moją prośbie i chwyta Federa za ręke
- Chodź Fede, pójdziemy się przejść
- Ale ja jeszcze nie skończyłem śnia...
I nie dane mu było skończyć, ponieważ Lu zaciągneła go w kierunku wyjścia z domku. Zostałam z Leonem sama. To cholernie dziwne, ale nagle nie wiedziałam co powiedzieć, tak jakby coś utknęło mi w gardle.
- Cześć Vilu, przeczytałaś wiersz?
Najwidoczniej Leon zauwarzuł moje zakłopotanie i postanowił przejąć inicjatywe
-Tak, był cudowny. Jakim cudem udało ci się napisać coś tak pięknego?
- No wiesz, opisałem wszystko co mam w sercu.
Uśmiecham się do niego i patrze w te niesamowite brązowe oczy które tak bardzo mnie fascynują.
- Leon to co zrobiłeś bardzo mnie zabolało
- Vilu, ja niewiedziałem, że to robie. Byłem pijany, nie myślałem. Żałuje i to bardzo. Chciałbym cofnąć czas i to naprawić, aby było między nami dobrze. Bardzo mi ciebie brakuje i kocham Cię.
- Ja Ciebie też Leon, ale zraniłeś mnie i nie wiem czy mogę Ci ufać
- Daj mi szanse, a obiecuje, że zdobęde twoje zaufanie
- Dobrze, ale nie zmarnuj tej szansy, bo następnej nie dostaniesz
- W takim razie zapraszam Cię dziś na kolacje.
- W takim razie przyjmuje zaproszenie
Zapowiada się cudowna randka z Leonem, której mam nadzieje nikt nie rozwali.

~Francesca~

Camila namówiła mnie, aby nie iść dzisiaj do szkoły tylko ćwiczyć układ, nie za bardzo podoba mo się ten pomysł, ale jeżeli moja przyjaciółka tak postanowiła, to musiałam to zrobić. Mimo dwudziestej próby to i tak nie mogę wczuć się w ten klimat i cały czas myle kroki.
- Cam chyba nie idzie mi najlepiej
- Fran, robisz niesamowite postępy. Jeszcze trochę, a będziesz lepsza ide mnie i Lary
- Tak myślisz?
Rudowłosa uśmiecha się do mnie i przytula
- Ja jestem tego pewna Fran
-Dziękuje, że jesteś bez Ciebie, nie dałabym rady
- Nie masz za co kochana, będę z tobą zawsze i możesz na mnie liczyć.
Ciesze się, że ją mam taka przyjaciółka to skarb.

~Ludmila~

Rozglądam się po sali matematycznej, ostatnia lekcja, a Francesci nadal nie ma. Nie przyszła dziś do szkoły, z tego co wiem to Camili też dziś nie było. Martwie się, mimo że Włoszka postanowiła zakończyć przyjaźń to nie potrafie tak z dnia na dzień zapomnieć o przyjaciółce.
- Lu, nie martw się napewno źle się poczuła i została w domu
Diego jak zawsze jest dla mnie cholernym wsparciem, uwielbiam go za to, że nie muszę mu nawet mówic co jest nie tak. On po prostu zawsze jest obok mnie.
- O panno Ferro widzę, że Hernandeza ma już panienka zaliczonego
Pani Michel, nienawidzę tej głupiej larwy. Uwzieła się na mnie czy co?
- Wydaje mi się, że takie komentarze nie powinny wypływać z ust nauczyciela prawda?
Ten głos... Federico. Odwracam się do niego i szeptem dziękuje za słowa, które wypowiedział. Obronił mnie, jest naprawdę kochany, właśnie dlatego postanowiłam pogadać z nim dziś i dać mu szanse... dać szanse nam. Chce poznać prawdziwego Federico, tego którym tak naprawdę jest. Diego szturcha mnie ramieniem, a pod nos podstawia białą kartke papieru.

// Lu, nie bądź na mnie zła. Nie powiedziałem Ci prawdy, to Fede uderzył mnie na treningu. A dziś rano odebrał twój telefon i zaczął mi grozić, że jeżeli nie odsunę się od Ciebie to będzie po mnie.//

Nie wierze własnym oczom, to co czytam wyprowadza mnie z równowagi. Nie wiem na kogo bardziej zła w tym momencie jestem.
Na Pasquarelliego, że uderzył Diego, czy na Hernandeza, że nie powiedział mi prawdy od razu?

//Czemu Federico miałby Cię bić?//

Muszę znać odpowiedz na to pytanie. Oni byli dla siebie jak bracia, a teraz? A teraz jeden palant dostaje w morde od drugiego palanta.

//Jest w tobie zakochany i nie pasuje mu fakt, że jestem tak blisko ciebie//

Najpierw Leon mówi mi, że Fede jest moim poetom i widzę w nim romantyka z artystyczną duszą, a teraz Diego pisze mi, że Feder jest o mnie zazdrosny i jego artystyczną dusze chuj strzela. Nie mogę tak tego zostawić, rozmowa z Federem chyba przyniesie odwrotny skutek niż myślałam.

~Leon~

Romantyczna kolacja, Violetta, ja i cudowna noc. Czy można chcieć czegoś więcej? Wiem co czuł Feder przed sexem z Lu, bo ja też umyłem się dzisiaj trzy razy. Nigdy nie czułem się, aż tak czysty. To takie dziwne, tak jakby zeszła ze mnie jakaś warstwa skóry, albo brudu. W każdym razie Violetta nie musi wiedzieć nic na temat mojej brudnej natury.
-Kolacja jest cudowna Leon
-Ciesze się, że Ci smakuje naprawdę się starałem
-Wiesz co podobało mi się najbardziej? Wiersz, on był idealny
Tylko szkoda, że ten wiersz napisany jest przez Fede o Ludmile. Ale walić to. Nikt nie musi o tym wiedzieć, a już napewno nie Vilu.
- Posłuchaj kochanie, jesteś dla mnie naprawdę bardzo waż...
Moją romantyczną wypowiedź przerywa Ludmila, która trzaska drzwiami i ... i siada na krześle obok wyjadając nam przy tym jedzenie.
- O Cześć, tak możesz się poczęstować i w ogóle nam nie przeszkadzasz
W moim głosie słychać cholerny sarkazm, ale blondynka ma to chyba w nosie, ponieważ nie przeszkadza sobie w jedzeniu... No to zajebiście
- Nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo zła dziś jestem
Violetta patrzy na Lu wściekłym wzrokiem
- Opowiadaj Lu, my mamy czas i w ogóle nam nie przeszkadzasz
Nagle po schodach zbiega wesoły Federico który... wyciąga talerz z szafki i beszczelnie się do nas dosiada
- Widzę, że jemy. Leon postarałeś się, albo mi się wydaje, albo się umyłeś
- Spadaj kretynie, jak ty myłeś się dla Lu to nie miałem pretensji
- Huhuhu... Czy ja o czymś nie wiem? Violetta patrzy na Ludmile zdziwionym wzrokiem, na co blondynka tylko przewraca oczami
- Fede, Lu a może pójdziecie sprawdzić czy nie ma was w kinie jakimś co? Bo ja i Vilu mamy zamiar obejrzeć coś w Tv i wasze tow...
- To obejrzymy we czwórke, genialny pomysł co myślisz Lu?
- Spoko Fede
-Nie posłu...
Niestety nie dane jest mi skończyć, ponieważ dwójka tych idiotów postanowiła usiąć przy TV i zostać razem z nami. No kurwa zajebiście...

~Federico~

Dziś Ludmila zachowywała się dość dziwnie, cały czas mnie unikała. Podczas oglądania razem filmu, chciałem ją objąć, a ona? A ona zeszła z kanapy i usiadła na podłodzę. Czułem się trochę dziwnie. Myślałem, że między nami jest w porządku, no bo przecież było w porządku. I nagle bum jest źle. Co ja jej do cholery jasnej zrobiłem? Naprawdę się staram dzisiaj nawet gadałem z nią na stołówce. Centralnie podeszłem, powiedziałe, że jest piękna i poszedłem. O dziwo nie była zła, ona uśmiechnęła się xo mnie w ten sposób, który tak ubustwiam i podziękowała za komplement. Więc, albo zrobiłem coś złego przy kolacji, albo ... albo Diego powiedział jej co zrobiłem. Jeżeli ten skończony dupek, wpiepszył się w moje relacje z Lu to go zabije. Dosłownie. Powinienem z nią pogadać, ale wole zrobić to jutro rano. Dzisiaj nie mam na to siły, a po następne wole, aby Lu ochłonęła. Kładę się na łóżku obok blondynki, która odwrócona jest do mnie plecami. Żadna nowość, przecież ona często leży w takiej pozycji.
- Jak mogłeś uderzyć Diego?
Jak widać ona ma jednak ochotę dzisiaj o tym rozmawiać. A najgorsze jest to, że ten temat może mieć dość nie oczekiwane skutki
- Tak
- Hmm... takiej odpowiedzi się spodziewałam, a czemu to zrobiłeś mój poeto?
Czemu ona do kurwy nędzy użyła akurat tego określenia? Jeżeli Hernandez powiedział jej coś na ten temat, to pizda zginie szybciej niż obstawiałem
- Bo się o to, kurwa prosił
- Myślałam, że jako poeta masz bardziej zróżnicowane słownictwo.
- Ludmila o co Ci chodzi z tym poetom? Mówiłem Ci wczoraj, że to nie ja
- Leon się wygadał
- Zabije gnoja
- Przestań, nie musisz go zabijać. Gdy dowiedziałam się dziś rano, że to naprawdę ty Fede to serce zaczęło bić mi szybciej. Postanowiłam, że poznanie prawdziwego Ciebie dobrze mi zrobi, bo chyba naprawdę zaczynam coś do Ciebie czuć
Moje serce robi fikołki, zaczyna robić mi się cieplej, a nad moim całym ciałem panuje nieograniczony entuzjazm.
- Lu, chcesz mi powiedzieć,że ty i ja...
- Daj mi skończyć. Chciałam dać Ci szanse, ale wiadomość o tym, że uderzyłeś Diego przekreśliła Cię rozumiesz? Nie rozumiem jak mogłeś to zrobić
- Bo byłem zazdrosny o Ciebie...
- Czemu niby?
- Bo Cię kocham idiotko
Z moich oczu wypływają pierwsze łzy, a Ludmila otwiera buzie ze zdziwienia. W sumie sam się sobie dziwie, że wypowiedziałem te słowa tak szybko.
- Fede, ja...
- Tak wiem, jestem dla Ciebie psem. Przyzwyczaiłem się. Przrpraszam, ale nie chce już rozmawiać, nie mam na to siły
- Dobrze, rozumiem Cię
Tym razem to ja przekręcam się plecami do niej, boli mnie to. Cholernie boli mnie fakt, że ona nie rozumie moich uczuć. Zamykam oczy, a na plecach czuje przyjemny dotyk smyrania.
- Dobranoc Fede, obiecuje Ci, że wszystko będzie dobrze.
Chciałbym coś powiedzieć, ale nie chce psuć tej chwili. Ludmila kładzie swoje drobne rączki na moim torsie, a po zamknięciu oczu obydwoje odpływamy do krainy Morfeusza, jedynej krainy w której naprawdę mogę być szczęśliwy.


~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejoł <3
Przepraszam za moją nieobecność :(
Mam nadzieje, że nie jesteście źli :*
Postaram wam się to jakoś wynagrodzić <3
Nie wiem, czy zauwarzyliście, ale ten rozdział jest najdłuższym rozdziałem w historii tego bloga <3
A jutro obchodzimy dwa miesiące wspólnej przygody z moim opowiadaniem. Mam nadzieje, że cieszycie się tak samo jak ja ^^

Kocham i Pozdrawiam
Ola<3















niedziela, 8 lutego 2015

Chapter 8


~Federico~

Otwieram zaspane oczy i spowrotem szybko je zamykam. Promienie słońca nie za dobrze działają na moje oczy po przebudzeniu. Cholerna środa, naszczęście dziś do szkoły idziemy na jedynastą, niby to dopiero trzeci dzień, ale ja już mam dosyć i najchętniej wróciłbym... no właśnie, gdzie bym wrócił? W te wakacje matka wyjechała, nie zostawiła mi kluczy od domu i nie odbierała telefonu. Dwa dni musiałem spędzić na ulicy, a przez reszte czasu mieszkałem u Diego. Nie było to dla mnie jakoś bardzo przyjemne, nie żeby było mi tam źle, jego rodzice są cudownymi ludźmi, ale jego młodszy brat codziennie zadawał mi pytanie typu 'kiedy wyjedziesz?' , 'Czemu nie jesteś z rodziną' i ' Co ty u nas tak długo robisz?'. Było mi cholernie głupio, ale nie miałem wyjścia. Gdzie niby miałem iść?
- Dzień dobry Fede
Spoglądam na Ludmile leżącą w moich ramionach i uśmiecham się. Sex z nią był czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym. Przy żadnej dziewczynie nie czułem czegoś takiego.
-Dzień dobry Lu
Przychylam głowę w jej stronę i całuje ją w czoło. Ludmila nie pozostaje mi dłużna i całuje mnie w usta. Nasz pocałunek jest długi i namiętny. Obiecałem sobie, że powiem jej prawdę i mam zamiar to zrobić, przecież taka dziewczyna jak ona nie chodzi do łóżka z pierwszym lepszym typem.
- Ta noc, był cudowna Fede
- Tak, była niesamowita
- Powinniśmy robić to częściej
Uśmiecham się na samą myśl, że mógłbym powtórzyć z nią tą noc.
Dobra Pasquarelli, teraz albo nigdy, muszę powiedzieć jej co czuje
- Ludmi, ja muszę Ci coś powiedzieć..
-Poczekaj, najpierw ja. Noc z tobą była magiczna. I chciałabym zaproponować Ci coś genialnego, a mianowicie bycie przyjaciółmi od Sexu, to było wspaniałe, a najważniejsze, że obydwoje zrobiliśmy to bez jakiegokolwiek uczucia. Mam nadzieje, że przystaniesz na moją propozycję. Czysty sex, bez zobowiązań. Co ty na to?
Czuje się jakby ktoś wyrwał mi serce i podeptał je na moich oczach. Cholera jasna, a ja głupi chciałem powiedzieć jej co czuje.
- Uważam tak samo jak ty, chciałem zaproponować Ci to przed chwilą
Blondynka uśmiecha się do mnie i wtula jeszcze mocniej. Gdyby tylko wiedziała, że to wszystko jest kłamstwem.
- Czyli, że się zgadzasz?
Kiwam głową na tak, no bo co mam niby innego zrobić?
- W takim razie, proponuje Ci wspólną kąpiel przyjacielu
- A więc prowadź przyjaciółko.
Ludmila wstaje z łóżka i zamyka drzwi na klucz. Podchodzi do mnie i składa na moich ustach delikatny pocałunek, który ja postanawiam pogłębić.
- Muszę przyznać, że aktor z ciebie niezły. Gdybym Cię nie znała, pomyślałabym, że coś do mnie czujesz
Ludmila wybucha śmiechem, a ja czuje jak pod moimi powiekami zbierają się łzy. Nie mogę pozwolić, aby ona je widziała, więc szybkim krokiem zaciągam blondynkę w kierunku łazienki.

~Francesca~

Dzisiejszą noc spędziłam w domku Camili, rudowłosa nalega, abym wprowadziła się do nich i zostawiła dziewczyny. Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł, ale Torres robi na mnie naprawdę dobre wrażenie. Postanowiłam, że pójdę dziś na nabór do drużyny cheearliderek, Cami twierdzi, że pasowałabym tam idealnie. Fajnie, byłoby się dostać i siedzieć przy stoliku V.I.P, Ludmile i Violettcie opadły by szczęki.
Camila chciała abym poszła z nią do szkoły, ale postanowiłam, że pójdę sama. Muszę to wszystko przemyśleć.
- Francesca, czekaj
Odwracam się, a moim oczom ukazuje się Diego, czego on ode mnie chce?
- Czego chcesz?
- Milutka jak zawsze, idziesz do szkoły?
- Tak, a co?
- Mogę iść z tobą?
- A co Ludmila znalazła sobie kogoś innego do towarzystwa?
- Nie, po prostu chciałem iść z tobą
Jego słowa lekko mnie zdziwiły. Nagle przypomniał sobie o moim istnieniu?
- A więc chodźmy
Razem zmierzamy w kierunku szkoły, w sumie w głębi serca cieszy mnie mnie to, że idę akurat z nim.
- Czemu zakończyłaś przyjaźń z Ludmilą... i tą drugą?
- Ta druga to Violetta, mam dość tego, że niby jesteśmy przyjaciółkami, ale one nie wiedzą nawet co u mnie. Źle mi z tym, ale...
- Ludmile też jest źle... to znaczy im dwóm jest źle
Czy mi się wydaje, czy on rozmawia ze mną tylko o Ludmile?
- Posłuchaj , nie mam zamiaru im wybaczać
- Ale Ludmila naprawdę źle się z tym czuje i jest smutna z tego powodu i ta druga z resztą też.
- Przyszedłeś tu gadać mi o niej?
- No, bo jest moją przyjaciółką i się o nią martwie
- Przyjaciółką? Czy aby napewno tylko przyjaciółką Diego?
Hernandez zatrzymuje się i spuszcza głowę, dla mnie to wystarczająca odpowiedź
- Fran, błagam pogódź się z nią
- Nie i odejdź ode mnie. Nie mam ochoty z tobą rozmawiać Diego.
Zabolało. Nienawidzę ich.

~Violetta~

Od dziesięciu minut, próbuje dostać się do pokoju Ludmily i Federa, ale drzwi są zamknięte. Jedyne dźwięki jakie wydobywają się z pokoju to puszczona woda i głośne wzdychanie. W sumie nie chce wiedzieć co oni tam robią, ale chyba dobrze się bawią. Nagle woda zostaje zakręcona, słyszę słowa, huk drzwi, a po chwili zdyszana Ludmila otwiera mi drzwi w szlafroku.
-Dzień dobry Vilu, co chciałaś?
- Czemu tak długo nie otwierałaś?
- No bo... yyy...hmmm...spałam? Tak, spałam. Fede się myje, a ja nie słyszałam przez wode pukania no i wiesz.
- Nie, nie wiem właśnie. Waliłam od dziesięciu minut. Daj mi wejść Lu
- Nie możesz
Jej zachowanie jest strasznie podejrzane, no bo gdyby nie miała nic do ukrycia to chyba zachowywałaby się normalniej.
-Czemu niby nie mogę wejść?
- No bo... śmierdzi... potem, potem śmierdzi i nie możesz wejść
- Spokojnie, pot nie wypala oczu
- Ale Feduś ćwiczył i teraz śmierdzi bardzo
Czy ona nazwała go Fedusiem? O co tu kurwa chodzi?
- Fran nie wróciła na noc Lu
Ludmila otwiera drzwi szerzej i wpuszcz mnie do środka. Wszędzie porozrzucane są ciuchy, a pościel wymiętolona jest tak jakby oni... uprawiali sex.
- Trzeba jej poszukać
- Też tak sądze. Diego też wyszedł od rana, nie ma go w domu.
- Diego też? Cholera o co tu chodzi.
Nagle z łazienki wychodzi Federico, Ludmila patrzy na niego i posyła mu delikatny uśmiech, który on szybko odwzajemnia.
- Ja już wychodzę dziewczyny, do zobaczenia w szkole
Włoch opuszcza pokój, a Ludmila nadal uśmiecha się jak głupia.
- Lu czy między tobą, a nim coś jest?
Blondynka wybucha się z transu i przecząco kiwa głową.
-Ja i on, no proszę Cię, nigdy. Zakończmy ten temat, bo nie ma o czym gadać
Ja i tak wiem swoje, ale Ludmila ma racje, teraz najważniejsze jest znalezienie Fran, amory możemy zostawić na później.

~Diego~

Całe moje życie starałem się być kimś innym, kimś kim być nie chciałem. Ukrywałem swoje pasje, aby grać w Rugby i być popularnym, ale koniec z tym. Pewna osoba pokazała mi, że nie warto zakładać maski. Na samo wspomnienie o tej osobie uśmiecham się do siebie... Ludmila. Zmierzam z tacą w kierunku stolika V.I.P, lecz w pewnym momencie zatrzymuje się. Koniec z tym, koniec z zakładaniem głupiej maski. Patrzę na Federico, Leona, Marco, Maxiego, Camile i co dziwne Fran, którzy siedzą w najbardziej zauwarzalnym miejscu jadalni i zdaje sobie sprawę z tego, że ja już od dawna nie powinienem do nich należeć. Odwracam się i szukam stolika przy, którym siedzi Lu. Kiedy ją zauwarzam to od razu zmierzam ku niej i Violettcie, która siedzi z nią
- Cześć, mogę tu usiąść?
Obydwie patrzą na mnie jak na debila, czy to naprawdę jest takie dziwne?
- Tak, ale opinia innych nie będzie po tym pozytywna Diego
- Oj, tam trudno Lu, z resztą i tak mam to już w nosie
- Co masz na myśli?
Violetta patrzy na mnie zdziwionym wzrokiem
- Rezygnuje z Ruggby, chce zająć się nauką i majsterkowaniem
Ludmila pluje we mnie resztkami jedzenia
- Żartujesz?
- Nie, to nie jest dla mnie. Chce zacząć robić to co kocham.
Rozglądam się po stołówce i widzę zaskoczone spojrzenia wszystkich, jednak jedna para oczu nie daje mi spokoju. Wściekły wzrok Fede, aż kipi nienawiścią do mnie.

~Ludmila~

Dziwi mnie decyzja Diego, przecież od pierwszej klasy grał w Rugby i nagle chce to wszystko rzucić, dlatego, że pokłócił się z chłopakami. To nie powinno mieć miejsca. Diego powinien należeć do ich ekipy, mimo że bardzo go lubie, to jednak wolałabym, żeby był z nimi. Jedynym rozwiązaniem tej sytuacji jest pogodzenie ich. Pięć minut temu napisałam sms'a do Federico, aby przyszedł do schowka woźnego, mam nadzieje, że przyjdzie, bo musze dowiedzieć się o co im poszło.
Drzwi schowka nagle otwierają się,
Wchodzi przez nie mój kochanek? Chyba tak mogę go nazwać.
- Co chciałaś Lu?
- O co poszło tobie i Diego?
- Nie będę z tobą o nim rozmawiać Lu
- Czemu niby?
Federico przewraca oczami i podchodzi do mnie bliżej
- Lu, naprawdę nie mam ochoty o tym gadać, ale za to mam ochotę na coś innego
Jego ręcę lądują na mojej tali, uśmiecham się na myśl, że zaraz mnie pocałuje. Nasze usta są coraz bliżej siebie, w końcu złączają się. Niestety nasza chwila nie trwa zbyt długo, ponieważ do schowka wchodzi... Leon.
- Posłuchaj, nic nie widziałeś rozumiesz?
-Nie pisnę nawet słowa obiecuje, cieszy mnie fakt, że jesteście razem, a Fede przyznał się, że jest twoim poetom
- O czym ty mówisz Leon?
Patrzę na Federa, który posyła szatynowi mordercze spojrzenie.
- No bo widzisz... musimy iść. Na razie.
Obydwoje jak jacyś debile wybiegają ze schowka i zostawiają mnie samą. Cholera, o co mu chodziło z tym poetom?

~Leon~

- Jesteś zjebem Leon, rozumiesz? Jak ona się domyśli, to po tobie zasrańcu
Tak, Fede wyzywa mnie od jakiś dwudziestu minut, ponieważ powiedziałem za dużo, ale skoro ona jest jego dziewczyną, to chyba zrozumie prawda?
- Spokojnie, nie wiedziałem, że jej nie powiedziałeś, ale i tak gratuluje zawarcia nowego związku
- Nie jesteśmy razem
- Tak, stary wkręcaj mi więcej takich kitów, a potem dziw się, że jestem niedorozwojem
- Ja i Ludmila zawarliśmy pakt, jesteśmy przyjaciółmi od sexu, wczoraj w nocy zaszaleliśmy, z resztą dziś rano też było nieźle.
Jestem w szoku, Ludmila szara myszka, uprawia sex z moim najlepszym przyjacielem. What the fuck?
- Jestem w szoku, ale i tak gratuluje ci zaliczenia pierwszej bazy
- Dzięki stary, mam nadzieje, że zdobędę ją dzięki temu. Chciałem powiedzieć jej co czuje, ale ona wyskoczyła z tymi przyjaciółmi i speszyłem się
Właśnie coś do mnie dociera
- To dlatego wczoraj umyłeś się trzy razy?
Federico patrzy na mnie morderczym wzrokiem, a to znak dla mnie aby zmienić temat
- Napisałeś już ten wiersz?
Pasquarelli sięga do swojej torby sportowej, wyjmuje z niej białą kartkę i podaje mi ją
- Mam nadzieje, że się spodoba
Moje oczy studiują całkiem niezły tekst wiersza, mam nadzieje, że Violi się spodoba.
- Dziękuje stary, sam bym nie dał rady
- Nie masz za co, od tego właśnie jestem

~Francesca~

Pierwszy raz w tej szkole, znajduje się na dużej sali gimnastycznej. Właśnie Lara, kapitan drużyny cheearliderek wykonuje przed nami układ który mamy powtórzyć, wszystko idzie jej z gracją i wdziękiem.
- No dobra, teraz wy, która chce być pierwsza?
- Ja chce
Zglaszam się jako pierwsza, Camila twierdzi, że idealnie wyćwiczyłam układ więc czemu miałabym się bać
-No dobra, a więc zapraszam
Lara włącza muzykę, a ja zaczynam układ. Nie idzie mi zbyt dobrze, myle się i wszystko idzie mi koślawie. Mam ochotę płakać. Chłopcy, którzy trenują obok nas śmieją się ze mnie. Jest mi źle. Kończe tańczyć, a dziewczyny o mało nie wybuchają śmiechem.
- Francesca, to nie było zbyt dobre
- Ale Lara, dajmy jej szanse. Jestem pewna, że jak ją wytrenuje to będzie świetna
Camila staje po mojej stronie, ona naprawdę jest cudowną osobą
- No nie wiem Cam
-Lara zgódź się, a napewno nie pożałujesz
- No dobra, dostajesz szanse, za niedługo chłopaki grają mecz, więc pokażesz mi wtedy co potrafisz. A więc Francesco Resto od dziś jesteś jesteś jedną z nas
Jestem szczęśliwa jak nigdy, zwłaśnie zyskałam nowe przyjaciółki, które zawsze trzymają się razem.

~Ludmila~

- A więc, gdzie mam podpisać?
Kurier podaje mi kartkę i długopis, a następnie wskazuje miejsce gdzie zostawić mam podpis. Mój cichy wielbiciel od niedawna postanowił wysyłać mi prezenty w ten sposób. Pewnie nie chciało mu się wstawać tak wcześnie, aby przynieść mi kwiaty. Oddaje kurierowi podpisaną katkę, a on wręcza mi czerwone róże.
-Do widzenia
- Do widzenia
Zamykam drzwi i wyjmuję małą kateczkę, która ukryta jest między kwiatami

'Jeśli to nie na zawsze
Jeśli to tylko na tę noc
Och, to wciąż jesteśmy najwspanialsi
Ten seks płonie
Skonsumowany
z czymś co się wydarzy'

To dziwne, dlaczego on nawiązał akurat do sexu? Najpierw uprawiam sex z Fede, potem Leon nazywa go poetom, a na końcu dostaje wiersz na temat sexu. Kurwa, czy to on? Nie, to nie może być możliwe... on i ja jesteśmy tylko przyjaciółmi od sexu, powiedziałby mi gdyby coś do mnie czuł. Wchodzę do salonu i wstawiam kwiaty do kryształowego wazonu, a co jeżeli to naprawdę Fede?
- Ludmila idziesz z nami do kina?
Odwracam się i widzę Leona
- Z jakimi wami?
- Ze mną i Fede, co ty na to. I nie przejmuj się Fede powiedział mi, że ten buziak był czymś bez znaczenia
Czymś bez znaczenia? Moje serce, przeszył dziwny ból, którego wolałabym już nie odczuwać
- Jeżeli nie będę wam przeszkadzać, to byłoby miło
- No to zbieraj się, bo Fede zaraz zejdzie
-A na co idziemy?
- Wybierzemy coś w kinie
W mojej głowie nadal brzęczą słowa Leona 'był czymś bez znaczenia', czy, aby napewno był bez znaczenia?

~Diego~

Do:Ludmila<3
Jest 22:01, gdzie ty jesteś?
Zaczynam się martwić :*
6/09/2015 22:02

Od:Ludmila<3
Jestem w kinie z Leonem i Fede<3
Przepraszam, mogłam ci powiedzieć, ale wyleciało mi to z głowy :*
6/09/2015 22:03

Do:Ludmila<3
Spokojnie, baw się dobrze <3 :*!
6/09/2015 22:06

Mimo, że czuje dziwne uczucie zazdrości, to ciesze się, że Lu i Federico się do siebie zbliżają.
On jest naprawdę dobrym chłopakiem, z fatalną rodzinką, ale on sam sobie jej nie wybierał. Mam nadzieje, że zejdą się, ze sobą. Widze jak ona na niego patrzy, jak matwi się, gdy nie ma go w klasie po dzwonku. Mimo, że ona nigdy się do tego nie przyzna to wiem, że to on dałby jej szczęście. Zrobie wszystko, aby byli ze sobą, bo to jedyna rzecz jaką mogę zrobić, aby odzyskać mojego brata.

~Federico~

Zamykam drzwi naszego pokoju na klucz i przybliżam się do Ludmily.
Zahaczam zębami o jej brodę, gdy usta wędrują ku jej ustom. Głośno wciąga powietrze więc całuję ją odbierając oddech. Wślizguję się do środka językiem dominując. Chwytam ją za brodę, unieruchamiając głowę.
- Jesteś taka seksowna Lu
Rzucam ją na łóżko i zdejmuje z jej ciała sukienke. Przekręcam Lu na brzuch i nachylam się nad nią, moje usta całują jej kark.
- Pragnę cię Lu
W rękach ugniatam jej jędrnę pośladki
, a ustami zjeżdżam coraz niżej. Jej oddech staje się coraz szybszy, doprowadza mnie nim do szaleństwa.
- Ten seks płonie
Kurwa mać... Ludmila wstaje z łóżka i staje naprzeciwko mnie
- Czyli to jednak jesteś ty?
Zamieram. Dosłownie.

~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejoł <3
Kochani jaki chcecie prezent za
           20.000 wyświetleń
                        <3
Kocham was i mam nadzieje, że rozdział się podoba <3











sobota, 7 lutego 2015

Chapter 7


~Ludmila~

Lekcje dały mi dzisiaj w kość, było masakrycznie, cały czas myślałam o...Federico. To dziwne, bo wiem, że nie powinno się myśleć o kimś kogo się nienawidzi, ale jego oczy i uwodzicielski ton głosu, ciągle krążą mi po głowie. Masakra. Mam swojego księcia, z którym będę szczęśliwa o ile go znajdę, więc koniec z myśleniem o nim. Wchodzę do naszego domku, w oczy od razy wrzuca mi się Fran, krzątająca się po kuchni.
- Cześć Fran, możemy pogadać?
Włoszka patrzy na mnie przez chwile, w jej oczach widzę smutek, nie mam pojęcia co zrobiłam, ale musiało ją to zaboleć. Dziewczyna omija mnie i wychodzi na dwór, jak widać zasłużyłam sobie. Niestety, w tym domu jest jeszcze jedna osoba z którą od jakiegoś czasu nie rozmawiam i nie chodzi o Fedusia... Czy ja właśnie nazwałam go Fedusiem? Pomińmy ten fakt. Chodzi o Violette, ona też od jakiegoś czasu olewa mnie na każdym kroku. Czemu? Pojęcia kurwa nie mam.
Może chodzi o Diego? Violetta zakochana w Diego? Całkiem możliwe, pasowaliby do siebie.
W każdym razie muszę pogadać z Castillo, może przynajmniej ona mnie nie oleje. Wchodzę na piętro i pukam do pierwszych drzwi po lewej, nie czekam jednak na pozwolenie, aby wejść po prostu wbijam do jej pokoju
-Violetta, musimy pogadać
- Wiem, tęsknie za tobą
- Ja za tobą też
Obydwie wpadamy w śmiech i rzucamy się sobie w ramiona. Ja i Violetta zawsze byłyśmy jak siostry, obrażałyśmy się na siebie, a po chwili bez żadnych wyjaśniej bawiłyśmy się dalej
- Czemu byłaś na mnie zła?
-Lu, nie byłam zła, po prostu potrzebowałam chwili, Leon zrobił coś złego i powiedział o tym Federowi.
- A dowiem się co zrobił?
Violetta spuszcza wzrok i siada na łóżku, ja od razu zajmuje miejsce obok niej, widać że jest jej trudno to powiedzieć, ale musi to z siebie wkońcu wydusić
- Przespałam się z Leonem na obozie
- O w dupe...
- No w dupe, też było
- Vilu, nie musze znać szczegółów
- A wiesz co jest najgorsze?
Kiwam przecząco głową, przespanie się z Leonem, wcale nie było złe, w końcu było bez uczucia. Tak samo jak ja i Pasquarelli. U nas też odbędzie się to bez uczucia...czy aby napewno?
- Zakochałam się w nim, a on przeleciał moją koleżankę
O cholera, jej ostatnia wypowiedź totalnie zwala mnie z nóg, co za dupek
- Vilu, spokojnie... Może powinnaś z nim pogadać, skąd wiesz, że się z nią przespał?
- Leżałam na łóżku obok
Nie wiem czy bardziej chce mi się śmiać, czy płakać. I pierwsze i drugie będzie niestosowne
- Czyli, zjebał wszystko?
- Tak, a najgorsze jest to, że nie mogę przestać o nim myśleć.
- Wiem coś o tym
Violetta posyła mi pytające spojrzenie, mogłam tego nie mówić
- Ja, powiedziałam ci o co chodzi z Leonem, teraz ty gadaj... czyżby chodziło o Diego?
- Nie, myślałam, że tobie chodzi o Diego
- Nie, mi chodzi o Leona
- A ja mówie o Fede, ostatnio często o nim myśle... sama nie wiem dlaczego, po prostu...tak jakoś wychodzi... ale nie jestem zakochana, nie myśl o tym nawet Vilu
- Kochana to jak inaczej chcesz to wyjaśnić? Zakochujesz się Lu, posłuchaj wiem, że to chore, ale ostatnio trochę z num gadałam. To naprawdę miły chłopak. Wydaje mi się, że powinnaś dać mu szanse i poznać go, jest naprawdę inny niż ci się wydaje.
Może ona ma racje, może naprawdę powinnam dać mu szanse
- Przemyśle to kochana, a teraz chodź tu, muszę cię przytulić

~Diego~

Leon i Federico postanowili się pogodzić. To naprawdę super są przyjaciółmi, ale ja też jestem ich przyjacielem do cholery jasnej i naprawdę boli mnie fakt, że obrabiają mi dupe za plecami. Próbowałem pogadać z nimi na stołówce, jedyne co usłyszałem to słowo 'spierdalaj' milutko. Obecnie jesteśmy po lekcjach i mamy trening, co nie jest niczym dziwnym zwarzając na to, że za tydzień gramy mecz i nie możemy spisać nas na straty. Jesteśmy pierwsi w tabeli wyników i żaden z nas niechce, aby było inaczej.
- Diego, jesteś z nami?
- Ale w czym z wami?
Patrzę na stojących naprzeciwko mnie Maxiego i Marco.
- Rozgrzewka
No tak, do rozgrzewki potrzebna jest trójka, a moja ekipa znalazła sobie zastępce. Spoglądam na Broadweya, który gra razem z Verdasem i Pasquarellim, chłopak niby gra dobrze, ale nie koniecznie potrafi w pełni wykorzystywać wszystkie swoje możliwości.
- Dobra, chodźmy
Biorę piłkę do ręki i rzucam do Marco, niestety okazuje się, że piłka nie chce trafić w jego ręcę, a w głowę Pasquarelliego. Wczoraj Camila, dzisiaj On. Niedługo zaczną nazywać mnie stadionowym zabijaczem.
- Co ty kurwa wyrabiasz Hernandez?
- Fede to był przypadek, Marco miał ją złapać, ale jak widać nie udało mu się.
Czerwony z nerwów Pasquarelli kieruje się w moją stronę, nic dobrego z tego nie wyniknie
-Jakoś ci nie wierze, najpierw próbujesz odebrać mi szanse u niej, a teraz chcesz pozbyć się mnie i zająć moje miejsce w drużynie tak?
- Pojebało cię nigdy...
Nie zdąrzam dokończyć wypowiedzi, ponieważ na moim oku ląduje pięść Federico. Dostałem. Nie sądziłem, że kiedykolwiek mógłby mi to zrobić, przyjaciel... Włoch nachyla się do mnie i szepcze do ucha
- Nie zbliżaj się do niej Hernandez, to była tylko próbka moich możliwości.
Mam ochotę się rozpłakać. Nie dlatego, że dostałem w oko, tylko dlatego, że właśnie straciłem brata.

~Francesca~

Czuje się samotna. Nie rozmawiam z dziewczynami, tęsknie za ojczyzną, to wszystko po mału mnie wykańcza.
Dlaczego wszystko nie jest takie jak w dzieciństwie? Jedynym problemem, wtedy było tylko to, czy będę miała z kim budować babki z piasku. Pamiętam jak kiedyś Diego rozwalił mi jedną, a potem szybko ją naprawił, abym nie płakała, tak zaczęła się nasza przyjaźń. Mieliśmy po pięć lat. Byliśmy nierozłączni, kiedy jedno nie potrafiło czegoś zrobić drugie od razu mu pomagało. Niestety wszystko skończyło się kiedy mieliśmy po trzynaście lat, zdałam sobie sprawę z tego, że jestem w nim zakochana. Wiedziałam wtedy, że nic dla niego nie znacze, więc postanowiłam odejść. Z dnia na dzień zakończyłam całą przyjaźń, od tamtej pory nienawidzimy się i wolałabym, aby tak już zostało.
- Co, przyjaciółeczki cię zostawiły?
- Odwal się ode mnie Torres
- Spokojnie, nie przyszłam się bić
Rudowłosa podnosi ręcę do góry i uśmiecha się do mnie, odwzajemniam jej uśmiech, dziewczyna widząc to siada na ławce obok mnie
- Co chciałaś Camila?
- Pogadać widzę, że ciągle jesteś sama i stwierdziłam, że możesz potrzebować towarzystwa
Dziwi mnie jej zachowanie, ale może naprawdę ma dobre intencje
- Nie mam ochoty rozmawiać z dziewczynami, a twoje towarzystwo dobrze mi zrobi
- No widzisz, zastanawia mnie jak one mogły cię zostawić. Cheerleaderki nie zostawiają swoich w potrzebie, więc nie wiem jak to jest.
A po za tym wydaje mi się, że była byś niezłą tancerką, myślałaś kiedyś o tym?
- Ja? Nie, to raczej nie dla mnie
- Oj, mylisz się, może chcesz spróbować? Jutro mamy trening, wpadniesz?
- Zastanowie się
Propozycja Camili wcale nie była głupia, fajnie było by być dostrzegalną.
- No to przemyśl to sobie, a ja na poprawe humoru, zabieram cię na zakupy i nie waż mi się odmawiać
- No dobra, to napewno poprawi mi humor
Camila łapie mnie za rękę i zaciąga w kierunku sklepów. Czyżbym dobrze zrobiła ufając jej?

~Federico~

- Nie każdy dzień, był naszym dniem.
Nie każdy sen doczekał się spełnienia.
Nie każdy śmiech był śmiechu wart.
Wsród był duch, prowadził nas, los który zmieniał drogi. Co o tym sądzisz?
- Jak na początek nieźle, ale włóż w to więcej serca Fede
-Za chwile kopnę cię w dupe, staram się doceniłbyś to stary
- Spokojnie, tylko mnie nie uderz
- To nie jest śmieszne, dałem ponieść się nerwom, nie powinienem tego robić
- Pierdolisz głupoty, a tak po za tym to niepamiętam, żebyś dawał Ludmile kwiaty dzisiaj
- Zamówiłem kuriera, on donosi kwiaty, a ja mogę udawać, że nic o tym nie wiem
Uważam swój pomysł za wybitnie genialny, ona dostaje codziennie kwiaty z wierszykami, a ja bule za to dwa razy więcej hajsu... po prostu cudownie.
- A jaki cytat wysłałeś jej dzisiaj?
- Po toniach błądzi wiele dusz.
Topi smutki samotnie w głębi wód.
Jesteś jak mój stały ląd
Latarni morskiej światłem, co prowadzi mnie.
- Kurwa, dla niej jakoś potrafisz napisać coś sensownego
- Za chwile dostaniesz w ryj
- Tak jak Diego?
Verdas wybucha śmiechem, niestety mnie nie zabardzo śmieszy cała ta sytuacja
- Ogarnij się
- Dobra, dobra. Wydaje mi się, że powinieneś jej powiedzieć o tym co czujesz i, że to ty to piszesz, bo za niedługo zacznie myśleć, że to Diego
- Zgupiałeś do reszty, wiesz jak by zareagowała?
- Nie i ty też nie. Dopóki nie spróbujesz nie dowiesz się, a co jeżeli ona tylko udaje? Słyszałeś jej wypowiedź na Angielskim? Chciałaby wiedzieć kim jesteś i wydaje mi się, że zaakceptowałaby cię.
-Nie wydaje mi się
Z jednej strony Leon ma racje, ale z drugiej przyznanie się było by istnym szaleństwem. Dzisiaj Ludmila zaproponowała mi sex, jakoś nie wierze w to, że pójdzie ze mną do łóżka, ale to ona sama wyskoczyła z tym pomysłem, ja tylko chciałem pobudzić lekko jej wyobraźnie. Jeżeli dzisiaj między nami do niczego nie dojdzie to na razie nie będę się wychylał, jeżeli natomiast dzisiaj zrobimy coś co dla mnie było by spełnieniem marzeń to wyznam jej wszystko co do niej czuje.

~Violetta~

Razem z Lu wybrałyśmy się na spacer po mieście, jednak coś bardzo mocno przykuło naszą uwage, a mianowicie Francesca i Camila razem na zakupach. One razem? Albo świat zwariował, albo to ukryta kamera. Nie mogę pozwolić, aby moja przyjaciółka zadawała się z tą pieprzoną tapeciarą. Podchodzę do Włoszki i kładę rękę na jej ramieniu
- Fran, możemy pogadać?
- A mamy o czym?
- No chyba tak, w końcu jesteśmy przyjaciółkami
- Nie, nasza przyjaźń jest skończona Violu, nie chce was znać.
- I teraz masz zamiar zadawać się z tą głupią, rudą małpą?
- Ona przynajmniej mnie rozumie i stara się pomóc
- Czyli chcesz to zakończyć tak?
- Tak
Fran odwraca się do mnie plecami i odcodzi a, w moich oczach pojawiają się łzy. Kiedyś takie nierozłączne, a teraz?

~Leon~

Zaczynam się bać. Nie wiem o co chodzi, ale od kąt tylko wróciliśmy z Fede do domu, to on udał się do swojego pokoju i zaczął w nim sprzątać. Zmienił pościel, wypsikał ją swoimi perfumami, poodkurzał, wytarł kurze, a nawet zapalił świece zapachowe. To jednak nie wszystko, najdziwniejsze jest to, że w między czasie umył się... dwa razy.
- Dobra opowiadaj co się dzieje, bo ewidentnie ci odbiło.
- Nic się nie dzieje, po prostu wole jak jest czysto.
- Tak, a ja mam syreni ogon i na imię Arielka, opowiadaj
- Stary, nic się nie dzieje. Przysięgam
- I tak ci nie wierze Fede, za dobrze cię znam.
- Wiesz co pójdę umyć się jeszcze raz -Myłeś się piętnaście minut temu
- Jeszcze raz mi nie zaszkodzi
- Ale...
Niestety, nie za bardzo udaje mi się dokończyć zdanie, ponieważ Fede znika za drzwiami łazienki, lepiej będzie jak wyjdę i pójdę spać, jutro rano jest trening, a ja chce na niego wstać.

~Ludmila~

-Matko, Diego co ci się stało?
Patrzę na mojego przyjaciela z niedowierzeniem ma podbite oko, wygląda z nim jak kretyn.
- Maxi na treningu, źle podał mi piłkę i trafił mi nią w oko, nie przejmuj się, to nic
Od zawsze twierdziłam, że sport jest niebezpieczny, jeden błąd i kończysz jak Hernandez
- A co z tobą Lu, jesteś jakaś przygnęniona stało się coś?
- Tak, chodzi o Fran, zaczęła przyjaźnić się z Camilą i zerwała przyjaźń ze mną i Vilu, nie wiem czemu, ale boli mnie to.
- Jak to z Camilą?
Diego wydaje się być bardzo zaniepokojony, jednak stara się to ukrywać
- Nie wiem jakim cudem, ale tak postanowiła
- Nie martw się, napewno zrozumie, że popełnia błąd i wróci
Diego przysłuwa się do mnie i mocno przytula, potrzebowałam tego.
- Pamiętaj, że na mnie zawsze możesz liczyć, jesteś dla mnie jak młodsza siostra
- Dziękuje, ale spadam do siebie. Muszę się położyć
- No dobrze, to do jutra sister
-Do jutra
Daje buziaka w policzek mojemu przyjacielowi i udaje się na góre. Wchodzę do pokoju, a moim oczom ukazuje się śpiący już w łóżku Federico. W pokoju unosi się przyjemny zapach perfum Pasquarelliego. To ja proponuje mu wspólne spędzenie nocy, a on zasypia? No po prostu cudowny jest. I słodki kiedy śpi... STOP!!! Nie mogę myśleć o nim w ten sposób. On jest... obiektem mojego porządania. W końcu to przyznałam. Jest pociągający i kręci mnie. To wszystko. Widzę w nim tylko osobę, która mogłaby zaspokoić moją erotyczną podświadomość.
Gaszę światło w pokoju i dopiero teraz moją uwagę przykuwają zapalone świece. Postarał się. Zdejmuje ze swojego ciała czarną sukienkę i w samej bieliźnie kładę się obok Federico. Nie mogę go obudzić, bo napewno by mnie wyśmiał, więs postanawiam odwrócić się do niego plecami. Im mniej będę na niego patrzeć, tym lepiej będzie dla mnie.
Zamykam oczy i próbuje zasnąć, na szczęście ktoś jednak mi w tym przeszkadzam. Na mojej szyji czuje ciepły dotyk ust Pasquarelliego, jest mi przyjemnie.
- Jedno twoje słowo Lu, a przestaje
Mój rozum każe mi go odrzucić, ale moje serce i porządanie mówi zupełnie co innego
- Nie chce, żebyś przestawał
Po chwili jego ręcę lądują na mojej tali, Federico odwraca mnie na plecy i pochyla się nade mną. Czuje jego dotyk na każdym fragmencie mojego ciała. Mam ochotę krzyczeć z rozkoszy. Odrywam głowę od poduszki i zaczynam całować kąciki jego ust, po chwili nasze usta złączają się ze sobą, a języki idealnie współgrają. Noc z nim, jest najlepszą nocą w moim życiu.

~~~~~~~~~~
Hejoł <3
Witam was, w tym smutnym, ale jednocześnie radosnym dniu. Wczoraj wyemitowano ostatni odcinek naszego fioletowego serialu, szczerze przyznam, że mam ochotę płakać, ponieważ już nigdy o godzinie 22, nie odpale w internecie kolejnego odcinka Violetty. Wszystko zakończyło się szczęśliwie. Każdy miał kogoś z kim, był szczęśliwy. Nawet Andreas spotkał miłość swojego życia. Mam ochotę płakać, ale i śmiać się, ponieważ sezon skończył się w cudowny sposób <3
Pocałunki, pary, przyjaźnie to były cudowne trzy ostatnie odcinki <3
Jedynie drażni mnie fakt, że nie wiem co stało się z Priscillą, w każdym razie wyparowała chyba XD
Leonetta <3
Diecesca <3
I moja ulubiona Fedemila *.* <3 :* !
Mimo to, nadal zostaje oglądanie Violetty od początku, zauwarzyliście jak wszystko zmieniło się od pierwszego sezonu?
Nie wiem jak u was, ale u mnie ten serial ma szczególne miejsce i wiem, że kiedy będę miała zły dzień, będę mogła do niego wrócić ^^
Pozdrawiam Ola<3