wtorek, 20 stycznia 2015
Capitulo 32
~Federico~
Moja mała zemst... to znaczy pokazanie Ludmile, że mafia, nie jest miejscem dla niej, wychodzi idealnie. Blondynka nie dość, że założyła szpilki, to ubrała się w kolorowe ciuchy, a co najlepsze nie założyła kominiarki, nie pytałem nawet dlaczego, bo pewnie odpowiedz brzmiałaby na tyle zabawnie, że odwołałbym całą akcje. Nie powiem, że mi jej nie szkoda, bo gdy widzę jak od dokładnie nie całych pięciu minut próbuje przejść, przez ponad dwu metrową siatkę, a Teo jak ten palant patrzy na blondynke z założonymi rękoma i nawet nie rusza palcem by jej pomóc sprawia, że krew mnie zalewa. No dobra koniec tego dobrego zrzucam plecak z ramion i spowrotem przechodzę na drugą strone siatki. Nie mam ochoty spędzić przy tym ogrodzeniu kilku godzin, więc postanawiam jej jednak pomóc. Ludmila dziwnie na mnie patrzy w sumie jak reszta ekipy, ale olewam ten fakt
- Wejdz mi na barana, to ja przeniosę cię na drugą stronę, ale nie myśl sobie, że będę ci jeszcze pomagał, następnym razem będziesz kopać sobie tunel, żeby przejść
Ludmila delikatnie oplata moją szyje rączkami, a przez moje ciało przepływają cudowne dreszcze. Dwa zwinne ruchy i wciągu trzech sekund znajdujemy się po drugiej stronie.
Czyżby Teo był zazdrosny? Mam taką nadziej... to znaczy mam na to totalnie wywalone, zwisa mi to i powiewa jak chorongiewka na halnym, bynajmniej tak sobie musze wmawiać.
- A więc, co dalej Ludmilo?
Blondynka patrzy na mnie przerażonym wzrokiem, a ja wyczekuje od niej odpowiedzi. Czyżby nie wiedziała co robić?
-Eee.. niech Salvator pójdzie z Teo, a Louis z Vincentem
Czy ona jest nienormalna? Wszyscy patrzymy się na nią jak na idiotkę
- Chcesz wysłać snajpera i człowieka zabijake w jedną stronę, a komputerowsca i szpiega w drugą? Nie wydaje mi się, żeby to był dobry pomysł, no chyba, że chcesz wysłać ich na pewną śmierć
-Eee... w takim razie Vin i Sal w jedną, a Louis i Teo w drugą
Teo jest cholernie zły, a ja niewiem nawet o co mu chodzi, przecież narazie nie zrobiłem nic strasznego.
- W takim razie, teraz musisz powiedzieć nam po co się rozdzielamy, bo musi być w tym jakiś cel prawda?
Dziewczyna kiwa głową i zastanawia się nad tym co powiedzieć, jejku ile może zajmować wejście do firmy ICT technology, gdzie ochroniarzem jest jeden gruby facet po czterdziestce?
- Salvator i Vincent powinni zająć się ... hmmm...eee... ochroniarzami, aaaa.... Louis i Teo niech... hmmm... wyłączą zabezpieczenia? Tak, niech wyłączą zabezpieczenia, żebyśmy mogli spokojnie wejść
Boże co za idiotyzm, mają wejść do firmy i wyhaczyć ochrone po to, żeby wyłączyć alarm, który po włączeniu miałby wezwać wyhaczonych już ochroniarzy? Mam ochotę ją wyśmiać... znowu, to jest zabawne, zaraz nie wytrzymam i wybuchne śmiechem. No kurwa, mają wyłączyć zabezpieczenia, po to żeby ja i ona... Ja i ona? Razem? W sumie ten plan nie jest jakiś najgorszy, bo przecież tam może być więcej tych ochroniarzy, albo coś... wcale nie mówie tego dlatego, że spędzenie z nią czasu uleczy moje zranione serce. W każdym razie chłopaki rozchodzą się w dwie różne strony, Salvator odwraca się do mnie na co ja kiwam bezradny głową.
- Musiałeś prawda?
Jej głos jest idealny, piękny wręcz anielski
- O co ci chodzi? Musiałem sprawdzić jak radzisz sobie w terenie.
- Federico, dobrze wiem, że robisz to po to, aby pokazać mi jak bardzo jesteś zły, ale musisz mnie wysłuchać, ja i Teo... nie planowaliśmy tego, nie chciałam cię zranić
- Nie zraniłaś, mam to w nosie, możesz dawać dupy, komu tylko chcesz
Od razu żałuje tego co powiedziałem, nie musiałem tego mówić
- Przepraszam, nie powinienem tego mówić, jestem po prostu zły i wyładowywuje się na różne sposoby
- Spokojnie, nic się nie stało, rozumiem, że nie masz nic przeciwko mojemu związkowi z Teo?
Nie możesz z nim być, nie możesz z nim być, nie możesz z nim być, nie możesz z nim być, błagam kochanie nie rób mi tego, kocham cię słyszysz? - Jeżeli macie być szczęśliwi to nie przeszkadza mi to, ale fakt, że dzisiaj nie kiwnął palcem, żeby ci pomóc trochę mnie zirytował
- To dlatego, że się pokłóciliśmy
Jupi, jupi, jupi... będe szczery licze, że to kłótnia na zawsze, a nie pięciominutowy foch.
- Przykro mi, że tak się stało, wyglądacie razem uroczo, ale ze mną wyglądałaś lepiej
Boże czy ja to naprawdę powiedziałem?
- Tak, razem wyglądaliśmy dużo lepiej
Jej odpowiedz zwala mnie z nóg, Ludmila przybliża się do mnie i obejmuje wokół szyji, czemu ona to robi, przecież już mnie nie kocha... chyba. Moje ręce wędrują na jej pośladki, są cudowne w dotyku. Blondynka uśmiecha się do mnie i oblizuje językiem wargę. Tak, bardzo chciałbym poczuć smak jej ust. W momencie kiedy nasze wargi już prawie się stykają, odzywa się moja krótkofalówka, a Lu odskakuje ode mnie jak oparzona.
` Zabiezpieczenia są już wyłączone, możecie wchodzić´ jeju, czy nawet zwykły głos Teo musi być tak denerwujący? Tym razem udało mu się zniszczyć moją chwile, ale następnym razem pocałuje ją chodzbym miał to zrobić na oczach tego pieprzonego snajperka.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Helow :3
Dzisiaj przychodzę do was z samym Federico <3
Rozdział moim zdaniem nie jest zaciekawy i wgl...
W każdym razie chciałam poinformować was o rozdziale na drugim blogu mam nadzieje, że zajrzycie mordeczki <3
http://federico-ludmila-fedemila.blogspot.com/2015/01/rozdzia-6-i-przywitanie.html?m=1
<3
Pozdrawiam i całuje
Ola<3
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Capitulo 31
~Federico~
Ciesze się, że wszystko pozytywnie się kończy. Jestem szczęśliwy, że terapia pomogła i w końcu moge myśleć racjonalnie. Wiem, że zaskoczyłem moich przyjaciół powrotem, ale nie mogłem sie doczekać kiedy znowu ich zobacze. Niby, utrzymywaliśmy kontakt telefoniczny, ale to nie jest to samo. Rozglądam się po pubie, w którym jesteśmy i widze wszystkich z wyjątkiem Tea i mojej prawie dziewczyny. Obiecała, że będzie na mnie czekać, a Alongi zapewniał mnie, że Lu nie ma nikogo. Nie mogę doczekać się, aż znowu będę trzymał ją w ramionach i powtarzał słowa `Kocham Cię` do jej idealnych, maleńkich uszek. W końcu stworzymy idealny związek, oparty na szczęściu i miłości. Niby, moi przyjaciele cieszą się, że wróciłem, ale widze po ich zachowaniu, że coś jest nie tak. Tak jakby ukrywali coś przede mną. Sal, Vin i Louis nawet nie patrzą mi w oczy, może myślą, że nadal jestem tym samym człowiekiem? Do moich uszu dobiega dźwięk otwieranych drzwi, moi przyjaciele spuszczają głowy w dół, a ja z wielkim uśmiechem odwracam się w kierunku wejścia, zamieram, dostrzegam mojego BYŁEGO najlepszego przyjaciela i BYŁĄ dziewczyne. W sumie ich przybycie było by normalne gdyby nie fakt, że trzymają się za ręce, a ich usta złączone są w namiętnym pocałunku. Umieram.
~Ludmila~
Odklejam się od Teo i wchodzę do klubu, podnoszę wzrok a moim oczom ukazuje się Federico... Federico? Ale co on tu kurwa robi? Przecież nie powinno go tu być... Jego nie miało tu być... On miał tego kurwa nie widzieć... On miał nie wiedzieć... kurwa mać. Federico patrzy mi prosto w oczy, widzę w nim smutek i rozczarowanie, z jego oczu spływają łzy, a ja czuje ukłucie w sercu. Zraniłam go. Włoch omija mnie i wychodzi z pubu. Bez żadnego słowa, po prostu olał mnie...
~Salvator~
Mam wyrzuty sumienia, wyraz jego twarzy, gdy zobaczył tą `cudowną` parkę, pokłuł bezlitośnie moje serce.
Cały rok zastanawiałem się czemu oni mu to robią i czym sobie na to zasłurzył? Jak w ogóle można zrobić takie świństwo przyjacielowi? Od kąd tylko poznaliśmy Pasquarelliego, to opowiadał nam o Ludmile, o tym jak bardzo ją kocha i jak bardzo boli go fakt, że musiał opuścić Buenos Aires dla bycia mafiozą i nagle w drogę wchodzi mu taki wielki dupek Teo i rujnuje związek i plany na przyszłość.
Zaciskam dłonie w pięści, mam ochotę zatłuc mojego szefa...a może i nawet już byłego szefa. W końcu Federico wrócił, czy to znaczy, że znowu będziemy jeździć na misje, które nie zostaną bezmyślnie zepsute przez Ludmile? Dobra, naprawdę ją lubie i nie mam nic do niej, ale ta dziewczyna nie nadaje się na bycie w mafii, każdy z nas to widzi. No bo kto normalny zakładałby szpilki do tajnej akcji dywersyjnej? No tak, panna Ferro. Wkurwiłem się wtedy, ponieważ przy uciekaniu stukot jej butów o podłoge był nieznośny, a słychać było go chyba na kilometr.
W moich spodniach wibruje telefon, co oznacza nadejście nowej wiadomości. Wyciągam go i patrzę na zawartość
Od:Federico
Dzisiaj organizuje spotkanie w moim domu, oczywiście chodzi o spotkanie naszej grupy. Musze wyjaśnić wam wszystko co związane jest z moim powrotem. Chodzi głównie o moją posade. Bądźcie dzisiaj o 20:00
Stary-Nowy Szef
Pasquarelli
21.07.2015. 19:32
Do:Federico
Stary, zdajesz sobie sprawę z tego, że twoja była, też należy do naszej grupy?
21.07.2015 19:34
Od:Federico
Teraz już niestety tak...
21.07.2015 19:35
Patrząc na to, że w jednym pokoju będzie znajdował się Fede, Teo i Ludmila liczę na jakieś starcie tytanów. Będzie się działo, oczywiście jeżeli będzie trzeba, to przywale w ryj naszemu kochanemu Alongiemu...
~Federico~
Wszyscy siedzimy spokojnie w moim salonie, tylko Sal wie po co się tu spotkaliśmy, musze przecież odzyskać należne mi miejsce prawda? Nie patrzę na Ludmile i Teo w każdym razie obydwoje usiedli w dwóch różnych kątach pokoju. Teraz im się zebrało na odległość?
W każdym razie to teraz nie ważne, czas odegrać przedstawienie, przecież show samo się nie zrobi prawda?
- A więc...
Oczy wszystkich kierują się na mnie. Jak zwykle w tym gronie to ja jestem w centrum uwagi i jeszcze na długo w nim pozostane
- A więc, zebrałem was tu po to, aby powiedzieć, że wracam do ekipy na stanowisko szefa, wiedzie w końcu wasze misje będą przemyślane i udane tak jak wcześniej
Louis, Sal i Vin ukrywają rozbawienie na twarzy rękoma, a Teo kipi ze złości, tak mi go szkoda, że aż wcale.
- Od teraz bierzemy się do pracy w stu procentach, mam tylko nadzieje, że nikt nie połamie paznokci, ani swoich nowych szpileczek przy bieganiu, a no i przypominam nie którym, że przy misjach będziemy się pocić, więc darował bym sobie makijaż, żeby nie wyglądać jak potwór, gdy się rozpuści
Chłopaki wybuchają śmiechem, a Ludmila spuszcza głowę do dołu, ale sokojnie to jeszcze nie koniec kochanie.
- Ludmila, patrz na mnie gdy do ciebie mówie, bo lekceważenie mnie w ogóle mi nie odpowiada.
Blondynka jest mi posłuszna jak piesek, a mnie korci, żeby zrobić coś dużo gorszego, ale czy powinienem to robić? Odpowiedz jest prosta, oczywiście, że tak
- Jutro jedziemy na misje, wiem to dość szybko, ale spokojnie, bo to nie ja ją będę planował, tylko nasza cudowna koleżanka, która napewno da sobie doskonale rade. Prawda Ludmilo? Oczywiście, wszyscy pojedziemy na tą akcje, ponieważ to jedna z najważniejszych akcji w całej historii naszej grupy, jeden twój zły ruch Ferro i giniemy wszyscy.
Jezu, mam ochotę roześmiać się im prosto w twarze. Wszyscy są przerażeni i nie zdają dobie sprawy z tego, że tak naprawdę nie ma żadnej misji, chce po prostu pokazać mojej dziewczy.. mojej byłej dziewczynie, że to nie jest miejsce dla niej i powinna zrezygnować, zanim będzie za późno.
- A więc mam informacje, że Robinson będzie o 23:21, w centrum dowodzenia, nie daje ci więcej wskazówek, niech twój nowy chłoptaś to zrobi, ty i Teo możecie już wyjść, nie mam o czym już z wami rozmawiać. Co mamy robić, o której i gdzie się spotkać, no i co ze sobą zabrać napisz nam w sms'ie. A teraz spadajcie, bo chce porozmawiać z ludzmi, dla których coś jednak znacze.
Mimo, że mówie to wszystko i gram, że nic mnie nie wzrusza, to łzy zbierające mi się pod powiekami zdradzają moje prawdziwe uczucia. Boli mnie to, boli jak cholera... ale jeżeli ona go kocha to co najlepszego mogę zrobić?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Helow :3
A więc to chyba najgorszy rozdział na tym blogu, nie podoba mi się, jest beznadziejny, a zazwyczaj podoba mi się to co piszę i wgl -.-
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
DRUGI BLOG !!!
A WIĘC ZOSTAŁAM WSPÓŁTWÓRCĄ DRUGIEGO BLOGA, RÓWNIEŻ O FEDEMILI. NA BLOGU KOCHANEJ MADZIK FERRO HISTORIA TEJ PARY JEST ZUPEŁNIE INNA, NIŻ TA KTÓRĄ PREZENTUJE TUTAJ, MAM NADZIEJE, ŻE MOI STALI CZYTELNICY WEJDĄ RÓWNIEŻ TAM I ZOSTNĄ NA DŁUŻEJ, TUTAJ WKLEJAM ADRES
http://federico-ludmila-fedemila.blogspot.com/?m=1
I ZAPOWIADAM, ŻE MÓJ PIERWSZY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ TAM JUTRO <3
POZDRWIAM
Ola<3
PS DZIĘKUJE ZA 10.000 WYŚWIETLEŃ KOCHAM WAS <3
niedziela, 18 stycznia 2015
Capitulo 30
~Ludmila~
STYCZEŃ- BEZ NIEGO
LUTY- BEZ NIEGO
MARZEC- BEZ NIEGO
KWIECIEŃ- BEZ NIEGO
MAJ- BEZ NIEGO
CZERWIEC-BEZ NIEGO
LIPIEC- BEZ NIEGO
SIERPIEŃ- BEZ NIEGO
WRZESIEŃ- BEZ NIEGO
PAŹDZIERNIK- BEZ NIEGO
LISTOPAD- BEZ NIEGO
GRUDZIEŃ- BEZ NIEGO
STYCZEŃ- BEZ NIEGO
LUTY- BEZ NIEGO
MARZEC- BEZ NIEGO
KWIECIEŃ- BEZ NIEGO
MAJ- BEZ NIEGO
CZERWIEC- BEZ NIEGO
Półtora roku, osiemnaście miesięcy, siedemdziesiąt osiem tygodni, pięćset czterdzieści siedem dni, trzynaście tysięcy sto dwadzieścia osiem godzin i czterdzieści siedem milionów dwieście sześćdziesiąt tysięcy osiemset sekund... tyle czasu minęło od kąt widziałam, go po raz ostatni. Nie jestem na niego zła, nie mam do niego o to żalu, bo zrobił to dla nas. Jeżeli mam mieć do kogoś wyrzuty, to tylko i wyłącznie do siebie, a czemu? Zakochałam się, jestem w szczęśliwym związku z Teo. Przynajmniej tak mi się wydaje. Nadal kocham Fede, ale miał wyjechać na trochę, a nie na tak długo. Przekręcam się na drugi bok i wtulam w tors mojego chłopaka
- Moja księżniczka już wstała?
Teo uśmiechnął się do mnie, tym zniewalającym uśmiechem i pocałował mnie w czoło. Uwielbiałam w nim tą jego opiekuńczość i troskę, z nim nic nie wydaje mi się straszne
- No niestety, a miałam taki cudowny sen o tobie
- Tak, a co tam robiłem?
- Nie żyłeś
Wybucham śmiechem, a mój chłopak udaje ewidentnego focha
- Nie odzywaj się do mnie królewno
- Oj kotek, nie obrażaj się na mnie
Siadam na nim okrakiem i przygryzam dolną wargę wiem, że on uwielbia gdy to robię
- Nie przekupisz mnie tym, nie ma opcji piękna
- A tym?
Przybliżam swoje usta do jego ust. Obydwoje zamykamy oczy i dajemy ponieść się emocją. Niestety naszą chwile zakłócił dźwięk telefonu, który Teo koniecznie musiał odebrać
To zapewne Federico do niego zadzwonił, przecież mój były utrzymuje kontakt z każdym tylko nie ze mną, ponieważ tak jest dla nas lepiej. Bolało mnie to, przecież to normalne, że tęsknie za jego głosem, dotykiem, po prostu za nim. Ale nie mogę dłużej o nim myśleć, teraz moja miłość należy do innego człowieka. Pasquarelli nie wie o moim związku, wydaje mi się, że nie musi wiedzieć o wszystkim. Nagle do sypialni wpada wściekły brunet
- Stało się coś?
- Nie, po prostu drażni mnie fakt, że oszukuje przyjaciela i wysłuchuje tego jak bardzo za tobą tęskni. Po prostu czasem mam ochotę powiedzieć mu prawdę o nas
- Ale nie możesz mu powiedzieć, on źle to przyjmie
- Wiem, zabrałem mu jego posadę, a na dodatek jego dziewczyne, nienawidzę się za to
- Jeżeli chcesz to możemy się rozstać
Teo siada na łóżku i ukrywa głowę w dłoniach
- I tak wiem, że rozstaniemy się, kiedy tylko on wróci. Nie okłamiesz mnie , wiem że mimo wszystko kochasz go bardziej niż mnie
Ma racje, kocham ich obu, ale przecież mu tego nie powiem
- To nie prawda, kocham tylko i wyłącznie ciebie, on już nic dla mnie nie znaczy
Słowa, które wypowiedziałam zraniły moje serce. Nie powinnam tak mówić, nie powinnam go okłamywać, bo to najgorsza rzecz na świecie, ale co miałam zrobić?
- Na prawdę?
Na jego twarzy znów pojawił się uśmiech położył się obok mnie i mocno przytulił
- Będę z tobą już na zawsze, kocham cię
Każde kłamstwo wypowiedziane przeze mnie raniło cząstke mojego serce w którym miejsce miał tylko Federico.
~Leon~
Razem z moją cudowną żoną idziemy do pubu w którym wszyscy się umówiliśmy. Tak, nasza paczka znowu jest cała. Nawet wzbogaciła się o nowe osoby. Strasznie polubiliśmy się z Teo, Vinem, Salem i.Louisem. Wiem kim oni są, wiem kim był Fede. Z resztą sam mi o tym powiedział, jakoś nie przejmuje się tym, że są zabijakami. Przynajmniej dopóki czymś im nie podpadne, bo potem może być gorzej. Ludmila dołączyła do ich ekipy. Podobno jest cholernie uparta i potrafi wyciągnąć od każdego człowieka bardzo dużo informacji. Oczywiście nie jeździ z chłopakami na misje, bo to nie dla niej, ale ogólnie dobrze jej idzie. Z Fede utzymujemy kontakt telefoniczny, rozmawiamy ze sobą codziennie po kilka godzin, czasem do rozmowy dołącza się Diego. Tak zostaliśmy przyjaciółmi, Hernandez jest naprawdę spoko. Nie wiem co bym bez niego zrobił. Bardzo dużo mu zawdzięczam i uwielbiam go.
- Kochanie o czym myślisz?
- O niczym ważnym, patrz jesteśmy już
Otwierm drzwi i przepuszczam Violette, a ja wchodzę zaraz po niej, jak zwykle przybyliśmy pierwsi, chodziasz chwila, na krześle obok stołu bilardowego siedzi tajemnicza postać. Przyglądam się owej postci i szeroko się uśmiecham. Violetta głośno piszczy i rzuca się w ramiona mojemu najlepszemu przyjacielowi. Ta grzywka, ta postura ... Federico. A moje życie staje się jeszcze piękniejsze.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejoł <3 !
Tak, wiem dzisiaj dość krótko.
I tak wiem nie miało być związku Teomila, ale jedak jest xd
A więc, nie wiem czy zauwarzyliście, ale mam nowy cudowny szablon, który zawdzięczam wspniałej, jedynej i nie powtarzalnej - Alexandrze Ludwig, kochana uwielbim cię <3
Pozdrawiam Ola<3
PS Tak dla jasności to jest Teo:
sobota, 17 stycznia 2015
Capitulo 29+ LBA#8#9#10#11
~Ludmila~
Panorama miasta miłości jest piękna, ale jaki sens ma siedzenie tutaj z facetem, którego poznałam przedwczoraj zamiast podziwiania widoku z facetem, którego kocham?
No właśnie, nie odczuwam z tego żadnej przyjemności. Przez chwile patrzę na Teo, jest niespokojny i zmartwiony, mimo jego poważnego wyrazu twarzy widzę i czuje to. Chłopak po raz kolejny wyjmuje telefon i wykręca czyjś numer. W ciągu tych trzech spędzonych razem godzin robi to chyba sześćdziesiąty raz, naszczęście tym razem jego odbiorca odbiera, wsłuchuje się w słowa, które wypowiada, wiem to nie ładnie podsłuchiwać, ale pokusa była nie do zniesienia.
' Jesteś cały? ... To dobrze, nie zabiłeś nikogo? ... hahahahaha no to ładnie ... Jest cała i zdrowa... kiedy powiesz jej prawdę? ... Szefie nie powinieneś jej okłamywać... no dobra masz racje, nie powinieneś ukrywać prawdy... nic jej nie powiedziałem ... no dobra, nie zabij nikogo i trzymaj się... na razie` Po przepływie rozmowy zrozumiałam, że rozmawiał z Federico, ale o co chodziło z tym ukrywaniem prawdy?
-Przepraszam, ale musiałem wykonać pilny telefon
- Spokojnie, rozmawiałeś z Fede?
Brunet przez chwile zastanawia się co mi odpowiedzieć, sądząc po odpowiedzi zdecydował się na prawdę
- Tak, pytał o ciebie
Czyli, że jednak chodziło im o mnie, on coś przede mną ukrywa, ale co?
- Słyszałam waszą rozmowe, o co chodziło z tym okłamywaniem?
-Nie wiem czy mogę ci powiedzieć, Szef nie wyraził na to zgody
- Jestem dziewczyną twojego szefa i wyrażam zgode na powiedzenie mi o co tu chodzi.
- On mnie zabije jak się dowie, że ci powiedziałem
- A co jeżeli nie dowie się, że mi powiedziałeś?
Teo szeroko się do mnie uśmiecha
- To zmienia postać rzeczy
- A więc mów o co chodzi
- To nie jest łatwe, ale powinnaś to zrozumieć... Federico jest chory
- Ta, chyba kurwa psychicznie
- A, żebyś wiedziała, że psychicznie, to nie jest żart. On cierpi na dość rzadką przypadłość, jest kontrolerem, musi mieć wszystko dokładnie zaplanowane i musi mieć kontrole nad własnym otoczeniem. Jeżeli coś idzie nie po jego myśli to wpada w furie i jest w stanie zabić, każdą osobe, która stanie mu na drodzę.
Wybucham głośnym niekontrolowanym śmiechem. Najpierw dowiaduje się, że facet, którego kocham pracuje w mafii, a potem na dodatek jego przyjaciel uświadamia mi to, że jest psychopatą z zaburzeniami. No po prostu zajebiście. Czy to wszystko musi być tak skomplikowane? W sumie jego choroba wyjaśniałaby jego nocne zachowanie oraz jazde samochodem, ale to nie może być prawda
- Nie wierze Ci
- I właśnie dlatego Fede niechciał ci powiedzieć, ty byś mu nie uwierzyła, on by nie wytrzymał i stałby się bardzo niebezpieczny.
- Nie wydaje ci się, że skoro jest chory to trzeba go leczyć?
- Lekarze nie potrafią mu pomóc, przepisują mu tylko tabletki na uspokojenie i zapewniają, że po nich będzie w porządku
- Wczoraj nie za bardzo mu pomogły
- Puste opakowanie po nich znalazłem w koszu, w łazience hotelowej zgaduje, że skończyły mu się więc na zrelaksowanie chciał wziąść kąpiel, ale nie pasowały mu ręczniki, potem powiedziałaś kilka słów za dużo i reszte tej histori zdąrzyłaś już poznać.
- Czyli, że to niby moja wina?
- Gdybyś wiedziała co jest na rzeczy to nie powiedziałabyś tego. Nie skreślaj go Ludmila, jemu trzeba pomóc, a nie zostawiać. Popełnił błąd, ale go zrozumie i przyjdzie przeprosić, sama dobrze o tym wiesz, z resztą i tak udowodnił ci wczoraj, że cię kocha, gdyby tak nie było, już dawno byłabyś martwa, z resztą tak samo jak personel całego hotelu, ale powstrzymał się, chodziasz to nie było dla niego łatwe. Polubiłem cię i wydaje mi się, że oby dwoje pasujecie do siebie idealnie, ale jest jeden haczyk musisz go zrozumieć i pomóc mu, bo on sam nie da sobie rady.
- Federico powinien być ci wdzięczny do końca życia, pogadam z nim dzisiaj. Mogę mieć do ciebie jeszcze jedno pytanie?
- Oczywiście
- Dlaczego ktoś taki jak on pracuje jako szef mafii? Nie rozumiem tego
- A co w tym nie zrozumiałego? Feder potrafi wszystko idealnie zaplanować, każdy najdrobniejszy szczegół, kontroluje sytuacje w jakiej się znajdujemy i dlatego dziewięćdziesiąt procent naszych misij jest udanych. Jeżeli jednak jego plan nie wypali to wpada w furię, niszczy wszystko i zabija każdego. Jest nieobliczalny, więc dlatego mój ojciec ustanowił go szefem.
- Twój ojciec?
- Tak, cztery lata temu Fede wracał z jakieś imprezy i niestety przyłapał nas na misji, rzuciliśmy się na niego z zamiarem zabicia, ale on wpadł w szał i dowalił całej naszej piątce, wtedy wkroczył mój ojciec, stwierdził, że przyda się nam. Pojechaliśmy do jego domu zabraliśmy jego rzeczy i wkręciliśmy kit jego mamie, że wyjeżdża w celu zrobienia kariery. Uwierzyła nam. Potem wyjechaliśmy do Rzymu, a gdy tylko Fede został szefem to od razu zarządził powrót do Buenos Aires.
- I w ciągu kilku minut zgodził się na dołączenie do mafii?
- Nie, on akurat był wtedy nieprzytomny , nie miał za wiele do powiedzenia
Bije się z myślami, nie wiem co robić i co myśleć. Niby wszystko składa się w całość, ale to jest nie do uwierzenia. Na razie powinnam pogadać z Federico, to on powinien mi się tłumaczyć
- Teo, wracajmy już do Buenos Aires
- A pogadasz z nim?
- Tak, mam taki zamiar
~Leon~
Czyje się jakbym był zamknięty w klatce. Siedze we własnym biurze i nie wychodzę z niego, nie chce przez przypadek natchnąć się na Violette. Tak, wiem nie ma jej w domu, bo pojechała do pracy, ale co jak wróci wcześniej? Do moich uszu dobiega dźwięk dzwonka, moja narzeczona nie dzwoniłaby raczej do swojego domu, myśląc, że jest pusty prawda? Wybiegam z gabinetu jak oparzony i otwieram drzwi, moim oczom ukazuje się wybawienie, ale co on tu robi tak szybko?
- Fede? Ty nie w Paryżu?
- Tak, stary ja też się stęskniłem, dzięki
Federico wchodzi do mojego domu i od razu kieruje się do kuchni, ja wolałbym iść do gabinetu, ale wtedy stwierdzi, że jestem mięczakiem
- Co ty tutaj robisz? Powinieneś siedzieć z Lu w Paryżu, wiem, że byliście tam razem i mieliście zostać tam do jutra, co się stało?
- Musiałem załatwić kilka spraw i wrócić wcześniej, a po Ludmile pojechał mój kumpel z branży muzycznej, nie chciałem jej tak wcześnie budzić
- Kłamiesz, widzę to po tobie, jesteśmy przyjaciółmi i powinieneś powiedzieć mi prawde
Włoch wyciąga z marynarki paczkę tabletek, bierze trzy i połyk je dość szybko, posyłam mu pytające spojrzenie
- Głowa mnie boli, a więc nie mam pojęcia o czym mówisz, między mną, a Lu wszystko układa się zajebiście, jest nam razem bardzo dobrze.
Mówi to bez przekonania, tak jakby próbował okłamać samego siebie, widzę, że w czymś jest problem, ale to on musi chcieć ze mną o nim pogadać nic na siłę
- Uznajmy, że ci wierze
- No i prawidłowo, a co u Ciebie i Violetty jak tam ostatnie miesiące wolności przed małżeńskiej?
- Zdradziła mnie
- Co? Kto? I jak?
- Bawisz się w Andreasa?
- Nie, po prostu myślałem, że u was wszystko w porządku, dlaczego nie powiedziałeś mi wcześniej?
- No bo byłeś zajęty Lu, dawno nie spędzaliście ze sobą czasu, więc postanowiłem wam nie przeszkadzać
- Gdym wiedział wcześniej, to przyszedł bym już dawno temu
- Daj spokój, ważne, że jesteś teraz. Nie mam pojęcia co zrobić, wybaczyć, zapomnieć czy może odejść, co ty byś zrobił,gdybyś zobaczył Lu z innym?
- Postawiłbym na zdrowy rozsądek i pogadał z nią, a potem stwierdziłbym, że mam zdrowy rozsądek w dupie i zajebał tego typa.
- Muszę przyznać, że to całkiem niezłe posunięcie
- No i prawidłowo stary
- Okej, ja już powiedziałem ci o co chodzi, teraz twoja kolej co stało się między Luśką, a tobą?
Federico znowu sięga do kieszeni po tabletki, tym razem podwaja porcje, przyznaje zaczyna mnie to trochę niepokoić, ale skoro aż tak boli go głowa to nie mam nic przeciwko.
- Posprzeczaliśmy się trochę, ale niechce o tym gadać
Ja niestety postanawiam drążyć temat dalej.
- Jesteś idiotą, zostawiłeś swoją dziewczyne z innym typem w mieście miłości, nie wkurwia cię ten fakt?
Włoch kolejny raz sięga po tabletki, o co mu z nimi chodzi?
- Irytuje mnie to, ale co mogę na to poradzić? Oni i tak już wracają
- Powinieneś już dawno być w drodzę na lotnisko i pogadać z nią o tym wszystkim
- Wątpie, że będzie chciała w ogóle ze mną gadać, wczorsj trochę przesadziłem, dałem ponieść się emocją i zrobiłem coś czego nie chciałem
- Mam w dupie to co zrobiłeś, jedź do niej i wytłumacz się jej, ty i ona musicie być razem.
- To nie jest dobry pomysł Leon
- Kochasz ją bałwanie?
- Najmocniej na świecie
- To na co czekasz, jedź na lotnisko, pogadaj z nią i przeproś, niech wie, że ci zależy
- Dobra, pogadam z nią, ale podwarunkiem, że ty pogadasz z Violettą dobra?
- Dobrze, wątpie, żeby to mi pomogło,ale spróbuje, a i jeszcze jedno, przestań tak ćpać te tabletki, jak nie pomogły dwie to dwadzieścia też nie pomoże
Kumpel uśmkecha się do mnie, podaje mi łape na porzegnanie i udaje się w kierunku wyjścia
-Powodzenia, przyda Ci się
- Tobie też Leon
Wychodzi, a ja znowu zostaje sam, muszę nastawić się na rozmowe z Vilu. Czuje, że będzie to najtrudniejsza rozmowa w moim życiu.
~Diego~
Otwieram oczy i spoglądam na zegarek, kurwa mać 14:45, Francesca mnie zabije, dosłownie. Zrywam się z łóżka do salonu, ku mojemu zdziwieniu nigdzie nie walały się puste puszki po piwie, ani pudełka po lodach. Cholera, czyżby Verdas postanowił posprzątać? Moją uwagę przykuwają dwie białe karteczki leżące na stoliku. Podchodzę do nich i czytam
' Diego dzięki za przenocowanie, sorry, że nie ogarnąłem tego burdelu,ale spieszyło mi się.
Leon'
Cholera jasna, skoro to nie on, to musiała być tu Fran, mam ostro przejebane.
` Kochanie
Pojechałam do pracy, śniadanko masz w lodówce odgrzej sobie i umyj się, bo śmierdzisz. A no i wyrzuć śmieci, bo ja ogarnęłam salon, ale śmieci zostawiłam w workach w kuchni. Kocham cię. Smacznego
Twoja Fran'
Czyżby nie była na mnie zła? A może to tylko cisza przed burzą, w każdym razie muszę być gotowy na jej powrót.
~Ludmila~
Razem z Teo wychodzimy z pokładu prywatnego samolotu S.S Pasquarelli, wszystko co powiedział mi Teo, było najszczerszą prawdą. Polubiłam go, ale tylko i wyłącznie jako przyjaciela, nie jest w moim typie. Fajnie się z nim bawiłam, a nawet umówiliśmy się jutro do pubu, żeby pograć w bilard i napić się piwa. W każdym razie nieważne, teraz najważniejszy jest Fede, który... siedzi odwrócony do mnie tyłej jakieś cztery metry dalej. Co on tu robi? Czeka na mnie? A może na samolot, żeby gdzieś pojechać? Nie dam rady sama do niego podejść, ani nawet go zawołać. Patrze na Teo, który uśmiecha się do mnie ciepło i woła Pasquarelliego. Włoch odwraca się w naszą stronę, a po chwili znajduje się obok .
- Ludmila musimy porozmawiać, Teo możesz na chwile odejść?
- Tak i tak miałem iść do toalety, ale spokojnie dobra? Trzymajcie się, ja spadam do jutra
- Nie, wróć tu za dziesięć minut
Chłopak posyła mi pytające spojrzenie i posłusznie odchodzi.
Muszę zacząć rozmowe, muszę powiedzieć mu, że wiem
- Federico ja...
- Nie, Luciu posłuchaj mnie. Ja... przepraszam, że cię zraniłem... nire chciałem tego... miałem swoje głupie powody do tego, ale one mnie nie usprawiedliwiają... przesadziłem... nie powinienem... chce, żebyś wiedziała, że bardzo cię kocham i kochać będę już na zawsze, nic tego nie zmieni... nigdy o tobie nie zapomne
W jego oczach stają łzy, zaczyna płakać
- Federico, dlaczego to brzmi jak pożegnanie?
- Ponieważ, to jest pożegnanie, postanowiłem wyjechać na jakiś czas, muszę uporządkować sobie wszystko co mam w głowie... przepraszam, że znowu cię zostawiam, ale robie to dla nas, nie chce cię już więcej ranić królewno. Obiecuje, że gdy wróce to będziemy żyć razem naprawdę szczęśliwi. Uwierz mi, ja naprawdę robie to dla nas... dla ciebie. Przeproś ode mnie Leona, bo nie tak miało to wyglądać. Powiedz mu, że gdy wyląduje to napisze mu sms`a z nowego numeru, że wylądowałem. Do ciebie też wyśle wiadomość, ale z obecnego numeru, później będzie już nieaktywny. Obiecuje, że wróce za niedługo. Ten wyjazd naprawdę bardzo potrzebny, Teo wyjaśni ci dlaczego...
Po moich policzkach spływa rzeka łez, tak bardzo chciałabym, aby był przy mnie, ale może tak będzie dla niego lepiej
- Wiem, że jesteś chory Federico, pomoge ci tylko, błagam nie odchodź ode mnie
Chłopak patrzy mi w oczy i ściera kciukami łzy
- Nie płacz, te oczy nie mogą płakać,przez takiego dupka jak ja. Ten wyjazd dobrze mi zrobi,wiesz o mojej chorobie? Zostawianie z tobą Teo było złym pomysłem... w każdym razie powinnaś mnie zrozumieć. Chce się leczyć, niechce już taki być, a tylko ten wyjazd mi pomoże. Przepraszam, pamiętaj, że bardzo cię kocham i robie to tylko i wyłącznie w imię naszej miłości. Będziesz na mnie czekać?
Kiwam głową na tak, będę czekać, przecież kocham go całą sobą.
Federico całuje mnie w policzek i sięga po coś do kieszeni marynarki, wyjmuje z niej kluczyki i małe szare pudełeczko, następnie wsuwa mi owe przedmioty do ręki.
- Weź to, auto ci się przyda, a naszyjnik sprawi, że nie zapomnisz o mojej miłości.
Nie protestuje, przyjmuje prezenty i wkładam je do torebki
- Nieche, żebyś wyjeżdżał
Rzucam mu się na szyje i mocno przytulam, może i byłam zła, ale cholera jasna, trace go ... znowu
- Wiesz, że to jedyne rozwiązanie kochanie
- Szefie, już jestem
Odwracam się za siebie i widzę smutnego Teo, podsłuchiwał nas
- Teo, do czasu mojej nieobecności, przejmujesz moje stanowisko uważam, że ...
- To zły pomysł, nie możesz wyjechać,nie możesz nas zostawić... nie mówię tego jako pracownik, tylko przyjaciel...jeżeli chcesz pomożemy ci wszyscy... tylko nie odchodź od nas
- Stary, ja zawsze z wami będę, a po następne i tak za niedługo wróce. Przejmujesz moje obowiązki i tyle, uważam, że twój ojciec byłby z ciebie dumny
Przyjaźń jaka ich łączyła była niezwykła, nie opierała się tylko na pracy, ale wspólnych doświadczeniach, byli dla siebie jak bracia.
- Muszę już lecieć, pamiętajcie, że was kocham
Słowa które wypowiedział były jego ostatnimi słowami jakie usłyszałam z jego ust w tym dniu, dalej pamiętam tylko jego samolot, odlatujący w nieznanym mi kierunku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejoł <3
Mam nadzieje, że udobruchałam was tym rozdziałem. Dzisiaj miałam dość duży przypływ wen co widać, po długości.
Mam nadzieje, że się tego nie spodziewaliście.
Hmmm... śmiało mogę powiedzieć, że NIE będzie związku LUDMILA I TEO ! <3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nowe LBA <3
A więc znowu jestem nominowana ... nie no cieszy mnie to, ale ja już nie wiem kogo nominować no...
A więc zaczynamy
Pierwsza nominka jest od
moniczka:-)
Z tego bloga: http://fedemilamoniczkaopowiada.blogspot.com/?m=1
1.Z jakiego miasta jesteś?
Łódź, bejbe XD
2.Czemu tak nazwałaś swojego bloga?
Ponieważ Rescata mi Corazon to moja ulubiona piosenka *.*
3.Wolisz krótkie czy długie włosy?
Długie *.*
4.W jakim jesteś nastroju?
Zajebistym <3
5.Masz rodzeństwo?(jakie,ile lat)
Tak, brat 5 lat -.-
6.Ulubiona piosenka:
Z serialu
Rescata mi corazon,Es mi passion i Mil Vidas atras
7.Opowiedz jakąś historie,wspomnienie lub zdarzenie ze swojego życia:):
Hmm... kiedyś pomyliłam dni i przebrałam się w zły dzień w przedszkolu na bal karnawałowy... byłam czarownicą, w zwykły dzień...
8.Co myslisz o mnie imoim blogu?
Jesteś miłą i cudowną osobą.
Uwielbiam twój blog, a zwłaszcza scene kiedy Fede zapomina o alergi na orzechy XD
9.Przezwiska, które najczęście słyszysz:
Hmm... tapeta -.-
10.Jaka piosenka cię opisuje?
Happy *.*
11.Znienawidzona piosenka;
It's Friday, friday...
12.Plany jakie masz na pszyszłość?
Bycie najlepszym na świecie szefem kuchni, albo terrorystą
13.Co/Kto jest najważniejsze w twoim życiu?
Nie mam takiej osoby ...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Drugie LBA od Mechi Mechiś Lambre
Z tego bloga: http://ruggcedes.blogspot.com/?m=1
1.Jaka jest twoja ulubiona piosenka/piosenki?
Rescata mi corazon, Mil vidas atras i blank space i es mi passion
2.Jakie masz plany na przyszłość?
Bycie szefem kuchni
3. Wspomnienie z dzieciństwa?
Hmm... kiedyś pomyliłam dni i przebrałam się w zły dzień w przedszkolu na bal karnawałowy... byłam czarownicą, w zwykły dzień...
4. Ile prowadzisz blogów? Podaj linki.
Tylko ten <3
5. Czytasz moje blogi?
Oczywiście zwłaszcza ten o Ruggcedes *.*
6. Jeżeli tak to co byś na nich zmieniła?
Hmm.. nie wiem, robiła bym rozdziały codziennie XD
7. Kto wie, że prowadzisz bloga?
Tylko wy <3
8. Do jakich fandomów należysz? (jeżeli ktoś nie ma fandomu to czyją fanką jesteś?)
Mechistas i Ruggeristas<3
9. Co sądzisz o związku Cande i Ruggero? Czy życzysz im szczęścia?
Życze szczęścia tylko Ruggowi, jeżeli jest hepi z nią to spoko, ale i tak rozpaczam ...
10. Jaka byłaby twoja reakcja gdyby Cande wstawiła na Twittera albo Instagrama zdjęcie pozytywnego testu ciążowego i napisała "Rugg kocham cię! Niespodzianka!"
Dajecie mi siekiere a ja ide zabijać...
11. Jedziesz na VL lub LT?
Na VL raczej tak <3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Trzecia nominka od: Zupełnie innej
Z tego bloga: http://violettainnehistorie.blogspot.com/?m=1
1. Jak masz na imię?
Ola
2. Ile masz lat?
16 :*
3. Jak długo prowadzisz bloga?
Hmm... miesiąc
4. Co cię zainspirowało do pisania bloga?
Inne blogi o Fedemile <3
5. Ulubiony blog?
Jest ich kilka, zazwyczaj je komentuje <3
6. Ulubiona czytelniczka?
Kocham wszystkich czytelników
7. Ulubiona blogerka?
Brak <3
8. Ulubiona para z serialu?
Fedemila <3
9. Czytasz mojego bloga?
Muszę ndrobić zaległości XD
10. Czy podoba ci się mój blog?
Jak dokończe czytać, to Ci powiem
11. Co byś zmieniła w fioletowym serialu?
Więcej Fedemily <3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejna czwarta nominka jest od
Hayden
Z tego bloga: http://fedemilamiloscdokonca.blogspot.com/?m=1
1. Oglądałaś/oglądałeś Krainę Lodu ?
Jak była twoja ulubiona postać ? Dlaczego ?
Tak, Olaf,taki zabawny słodziak
`Czasami warto się dla kogoś roztopić' *.*
2. Gdzie mieszkasz (województwo)
Łódźkie
3. Grasz na jakimś instrumencie
Nie, no chyba że trójkąt się liczy XD
4. Ulubiona postać z filmów lub seriali ? Dlaczego akurat ona ?
Ludmila
' Ludmila wychodzi` *pstryk* *pstryk* tylko prawdziwy fan skuma o co chodzi xD
5. Gdzie chciałabyś pojechać ?
Do Włoch *.*
6. Podaj seriale, które lubisz oglądać.
Violetta no i to chyba na tyle...
7. Ulubiony przedmiot ?
Technika
8. Ogładzasz moje covery ? C o nich sądzisz ? (szczerze)
Obejrzałam jeden, moim zdaniem nie jest źle, ale musisz jeszcze trochę po pracować
9. Jak masz na imię ?
Naprawdę, ty mnie o to jeszcze pytasz?
Ola
10. Ulubiony film ?
Hmm...Avengers, harry potter
11. Jak opisałabyś twój styl ?
Modnie, nie za dużo i z klasą... no chyba, że mam cycki ''na wierzchu'', to klasa idzie się jebać XD
Powinnam nominować 44 blogi, nie ma opcji, żebym to zrobiła ... nie mam, aż tylu ulubionych blogów, a niechce powtarzać nominacji po raz setny ... a więc nominuje blogi, któtych nie nominowałam
1. http://milvidasatras-leonetta.blogspot.com/?m=1
2. http://fedemila-iinne.blogspot.com/?m=1
3. http://enjoy-your-life-and-never-give-up.blogspot.com/?m=1
4. http://fedemilaforever.blogspot.com/?m=1
5. http://mi-princessa-fedemila.blogspot.com/?m=1
6. http://martina-te-amo.blogspot.com/?m=1
Nic więcej nie wymyśle ...
1. Ulubiony bohater i bohaterka z serialu
2. Co sądzisz o trzecim sezonie Violetty?
3. Gdybyś mogła zmienić coś w naszym fioletowym serialu to co by to było?
4. Gdybyś mogła zamienić się miejscem z jedną postacią serialu to kim byś była?
5. Czy jedziesz na koncert Violetta live w Łodzi?
6. Którą pare z serialu lubisz najbardziej?(wyjaśnij swój wybór)
7. Czy czytasz mój blog?
8. Co zmotywowało Cię do napisania własnego bloga?
9. Czy masz swoje ulubione blogi? Jeżeli tak to napisz adresy
10. Ile masz lat?
11. Co sądzisz o hejterach serialu
Błagam was o jedno ... Nie nominujcie mnie już, to naprawde bardzo miłe i wgl, ale ja nie mam kogo już nominować, gdybym miałabyć sumienna i do każdego Lba dodawać 11 nominacji, to musiałabym nominować 111 blogów ... masakra <3
A więc pozdrwiam i zapraszam do ZAKŁADKI BOHATEROWIE <3
piątek, 16 stycznia 2015
Capitulo 28
~Diego~
Zwariuje, zwariuje, zwariuje, zwariuje, zwariuje, zwariuje, zwariuje.
Do:Kochanie<3
Proszę pomóż mi. Leon nie chce spać, a obiecałem mu, że będę przy nim siedział dopóki nie zaśnie, ale on tylko i wyłącznie rozpacza. A teraz wstał po nowe piwo ... Ja się zabije!!!
17.12.2014 02:21
Czekam na wsparcie, swojej dziewczyny. Nie mam pojęcie jak ona mi pomoże, ale licze na to, że coś wymyśli.
Od: Kochanie<3
Mam to samo. Violetta, nie daje mi spokoju, ciągle płaczę... Chce do domu, do ciebie ... Gdyby nie Ludmila, to wszystko było by cudownie...
17.12.2014 02:31
O co jej chodzi? Co źle zrobiła Lu i czemu jest obwiniana o sprawe związku Leona i Violki?
Do:Kochanie<3
Chyba raczej chodzi ci o Federico, to on jest wszystkiemu winien ...
17.12.2014 02:35
Od:Kochanie<3
Czemu niby on jest winien? Bo wyjechał, żeby spełniać marzenia?
Ludmila mogła wziąźć się w garść. A tak to razem z Leonem lataliście za nią, jak psy
17.12.2014. 02:39
Spełniać marzenia? On wyjechał z dnia na dzień bez słowa, zostawiając
ją samą.
Do:Kochanie<3
Czy musimy kłócić się o moją najlepszą przyjaciółkę?
17.12.2014. 02:43
Od:Kochanie<3
Jak widać, ona jest głównym problemem wszystkiego. Dlaczego tak bardzo jej bronisz?
17.12.2014. 02:45
Do: Kochanie<3
Bo jest moją najlepszą przyjaciółką? I nie jest niczemu winna?
17.12.2014. 02:48
Od: Kochanie<3
No tak, Ludmila jest zawsze tą najbardziej pokrzywdzoną przez życie...
17.12.2014. 02:52
Do:Kochanie<3
Skończmy tą głupią konwersacje, bo nie prowadzi ona do mądrych posunięć
17.12.2014. 02:56
Od:Kochanie<3
Filozof się kurwa znalazł...
17.12.2014. 03:01
Do:Kochanie<3
Dobranoc, do jutra... mimo wszystko i tak cię kocham... chodziasz jestem wściekły to i tak zakochany...
17.12.2014. 03:04
Od:Kochanie<3
Ja ciebie też idioto ...
17.12.2014. 03:09
Tak bardzo zająłem się pisaniem z Fran, że nie zauwarzyłem śpiącego na kanapie z puszką w ręku Leona. W końcu! Myślałem, że już nigdy nie zaśnie i, że będę musiał siedzieć z nim do samego rana. To byłaby dopiero tragedia. Nie mam nawet siły na prysznic. Umyje się jutro rano. Teraz marze tylko i wyłącznie o moim łóżku.
~Ludmila~
Paryż w środku nocy jest najpiękniejszym miastem na świecie.
Ciesze się, że Fede zabrał mnie akurat tutaj. Wszystko jest takie piękne. Czuje się wyjątkowa. Niestety, mojemu chłopakowi nie udało się zorganizować kolacji na Wieży Eiffla, ponieważ obecnie jest zamknięta, bo jest późno, ale obiecał mi, że jutro zabierze mnie tam i spędzimy na niej niezapomniany wieczór. Obecnie razem z Federico znajdujemy się w najpiękniejszym paryskim hotelu George V Four Seasons. Jestem nim oczarowana, z resztą co się dziwić ma aż pięć gwiazdek. Na dodatek mój ukochany wynajął pokój prezydencki.
Jego wnętrza urządzono z królewskim przepychem, a akcesoria łazienkowe stworzyła jubilerska firma Bulgari. No po prostu bosko kibel wysadzany diamentami. Po co nam te wszystkie luksusy? To znaczy mi nie są one potrzebne, ale jak stwierdził Feduś ' W normalnych pokojach, nie ma prywatnej siłowni i sauny, a ja bez tego nie wytrzymam'.
Tak, cały mój chłopak. Szasta kasą na lewo i prawo. Ciekawe co zrobiłby gdyby okazało się, że wydał wszystkie swoje miliony ... a no tak, jest mafiozą, ukradłby drugie. Z fascynacji pokojem hotelowym, wyrywa mnie głos mojego ukochanego. Po jego postawie sądze, że jest z czegoś bardzo nie zadowolony.
- Boże, za co ja im płace
Ooo.. Pan Pasquarelli ma problem, ciekawe co się stało znalazł włos na podłodze?
- O co chodzi kochanie?
-Łazienka, chodzi o łazienke...
To nie może być jakaś błachosta, bo jest naprawdę wściekły
- No i co z nią?
- To jest po prostu nie dopuszczalne, żeby zamiast mięciutkich jedwabnych ręczników, dawać wycierać się gością tymi szmatami
Federico rzuca aksamitnym ręcznikiem na ziemię a następnie opada nagi i mokry na duże królewskie łoże. Wygląda tak cholernie pociągająco.
- Nie wydaje ci się, że przesadzasz kochanie? To tylko ręczniki
Włoch gromi mnie spojrzeniem. Gdyby wzrok zabijał byłabym martwa.
-Tylko ręcznik? Płacę za ten hotel więcej niż połowa naszej populacji zarabia w ciągu dwóch miesięcy, daj mi trochę ponarzekać... a po następne wydaje mi się, że zasłużyłem na jakiś rodzaj ekskluzywnego wypoczynku prawda? - I twoim zdaniem ten ekskluzywny wypoczynek ma zapewnić ci ręcznik tak?
- Tak, a nie ta brudna ściera, którą musiałem się wycierać. Nawet Teo, nie dostał by tego ode mnie. A z nim gorzej niż z psem.
- Boże... ty i te twoje wieczne humorki, czasami zastanawiam się, które z nas nosi spodnie
Od razu zaczynam żałować słów, które wyszły z moich ust. Trzeba być kretynem, albo mną, w ostateczności Andreasem, żeby dać do zrozumienia szefowi mafi, człowiekowi, który bezlitośnie zabija i posiada broń, że zastanawiasz się gdzie podziały się jego jaja. Patrze na Federico wyraz jego twarzy wyraża gniew. Chłopak wstaje z łóżka i podchodzi do komody, z której wyjmuje pistolet podchodzi do mnie i szybkim ruchem wkłada mi lufe do buzi. Nie wiem co robić, łzy spływają mi po twarzy, jestem przerażona. Mój własny chłopak włożył mi pistolet do buzi. Jego palec ląduje na spuście i przygotowywuje się do wystrzelenia.
Włoch podnosi drugą ręke i mocno chwyta mnie za włosy.
- Czy teraz masz pewność, że to ja tutaj rządze?
Posłusznie kiwam głową na tak. Po mojej twarzy spływa coraz więcej łez, nie sądziłam, że on jest do tego zdolny. W końcu wyjmuję lufę z mojej buzi, ocalona.
- Dziś śpisz na kanapie.
Wypowiada te slowa w moim kierunku oschle i bez uczuć. Biegne do kanapy i rzucam się na nią. Tej nocy nie zmrurzyłam oka, natomiast Federico spał jak zabity.
~Leon~
Otwieram oczy i przekręcam się na drugi bok z zamiarem przytulenia mojej narzeczonej, niestety upadam na ziemie. O co chodzi? A no tak, jestem u Diego, ona mnie zdradziła i tak dalej... W głowie huczy mi od nadmiaru alkoholu. Jest ze mną źle. Muszę wziąźć się w garść. Muszę coś ze sobą zrobić. Doceniam to co zrobił dla mnie Hernandez, ale nie moge nadłużywać jego gościnności. Muszę wrócić do domu, wiem to nie będzie takie łatwe, ale jestem silnym facetem i dam sobie radę. Szukam telefonu po kilku minutach znajduje go i wybieram numer do mojego przyjaciela, po trzech sygnałach odbiera
- Czego ty kurwa chcesz Teo
- To ja Leon
- O, cześć, Leon
- Posłuchaj, jesteś w domu, bo chiałem z tobą porozmawiać?
- Jestem w Paryżu, ale zaraz i tak miałem wracać
- Jest z tobą Lu?
- Nie
Wiem, że kłamie, bo Ludmila w nocy napisała mi smsa, że jedzie z nim na kilka dni, ale jaki jest jego cel w okłamywaniu mnie ?
- Coś się stało Fede?
- Nie, musze kończyć pa
Ton jego głosu od razu się zmienił, nie zdąrzyłem nawet odpowiedzieć, bo on od razu się rozłączył, o co mu kurwa chodzi, czyżby jakiś problem w związku z Lu?
~Francesca~
Otwieram drzwi mojego mieszkania i co widzę? Widzę totalny burdel. Puste puszki po piwie, złużyte chusteczki i opakowania po lodach walajce się po moim nowym białym dywanie. Zabije ich. Podchodzę do stolika, a w oczy wrzuca mi się film `Titanic` , a ze mną Diego nie chciał tego oglądać. Odpłace mu się za to. Nie przepuszczę mu tego płazem. Przesadził. Błagałam go o ten film, a nawet próbowałam przekłupić seksem, ale skończyło się to na samotnej nocy z filmem. Czemu zakochałam się w takim kretynie? No tak... w końcu jest całym moim światem i to on nadaje mojemu życiu sens. Uśmiecham się do siebie i udaje do kuchni z zamiarem przygotowania mojemu misiowi śniadania.
~Ludmila~
Gdy tylko zorientowałam się, że Federico wyszedł to wstałam z łóżka. Byłam za bardzo przerażona, żeby zrobić to wcześniej. Słyszałam jego rozmowę z Leonem, powiedział mu, że za niedługo wraca, przecież mieliśmy spędzić tutaj dwa dni. Czy naprawde słowa, które wypowiedziałam, aż tak bardzo go uraziły? Czy skreślił mnie ze swojego życia już na zawsze? Nagle po pokoju rozlega się głośne pukanie, przerażona spowrotem opadam na kanape, ale to nie może być Federico. On nie pukał by do swojego pokoju, mając kluczę. Podchodzę do drzwi i delikatnie je uchylam, a moim oczom ukazuje się uśmiechnięty Teo.
- Witaj Ludmilo, mogę wejść?
Odchodzę i odgradzam mu wejście,
Alongi podchodzi do mnie chwyta mą dłoń i delikatnie całuje, po moim ciele przeszły przyjemne dreszcze
- Cześć, gdzie jest Federico i co ty tutaj robisz
- Pasquarelli napisał mi rano smsa, że mam po ciebie przyjechać i odwieść cię do Buenos Aires, nie powiedział mi nic więcej, chodziasz nalegałem. Może ty mi powiesz co się stało, że tak szybko zmienił zdanie o waszym wyjeździe?
- Obraziłam go wczoraj
- Wow, jestem w szoku, ty jeszcze żyjesz?
- To nie jest zabawne
- Wiem, nie śmieje się, wiem jaki jest Federico, jeszcze rok temu w naszej ekipie była nas szóstka. Niestety, Hans nazwał go `kutasem' a potem słuch o nim zaginął.
- Chyba nie zabardzo przejąłeś się jego śmiercią
- W naszej branży zabijanie jest normalne piękna. Byłaś kiedyś na wieży Eiffla?
- Nie i chyba nie dane będzie mi jej zobaczyć
- Zawrzyjmy umowę, ja zabiorę cię na małą wycieczkę po Paryżu, a ty nie powieszo tym Federowi dobrze?
Nie wiem czy powinnam się na to zgadzać, ale było w nim coś co mnie do niego przyciągało.
- Dobrze, ani słowa Fede
Może i robie źle, ale to Pasquarelli przekreślił nasz związek swoim zachowaniem, ja chce się po prostu bawić.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejoł <3 !
Dzisiaj długo i mam nadzieje, że ciekawie. Szczerze mówiąc podoba mi się ten rozdział <3
Wiem, że pewnie zdenerwujecie się o to co zrobiłam z Federico, ale musicie mi to jakoś wybaczyć <3
Pozdrawiam i całuje
Ola :* <3 !
Subskrybuj:
Posty (Atom)
